Rozdział #37

485 60 29
                                        

Ktoś puka do drzwi. Czekam tylko, aż Taylor otworzy pierwsza. Nie chcę mi się wstawać, tym bardziej że prowadzę przez telefon przyjemną konwersacje z Harrym.

-Otworze! - zawsze to robi.

-Katy! Jak miło cię widzieć! - słyszę zza drzwi.

-Jest Louis? - pyta.

-Jest.

Słyszę zbliżające się kroki w stronę sypialni. Drzwi się otwierają wraz z wychylającą się głową.

-Hej skarbie. -podchodzi, daje mi buziaka i siada obok.

-Cześć, co tutaj robisz? - jestem zirytowany przerwaniem konwersacji z Harrym.

-Wpadłam bo ostatnio mało poświęcasz mi czasu. - rozgląda się po pokoju. - Nawet nie spotykasz się z przyjaciółmi.

-Wiem

-Co jest tego powodem? - mówi pół zła pół smutna.

Umawiam się z chłopakiem w którym się kocham - mówi moja podświadomość

-Hm..? Dobra, nie ważne, zmień to. - od kiedy jest taka stanowcza?

-Może nie chce? - otwiera szeroko oczy.

-Louis co się z tobą dzieję?

-Nic. - odpowiadam oschle

-Nie kochasz mnie już? - po jej policzkach spływają łzy.

-Nie, po prostu mówiąc że nie chce nic zmieniać, miałem na myśli to, że muszę odpocząć od tamtego życia. - dlaczego zawsze musi się rozkleić i nie mam serca jej odrzucić.

-Czyli mnie kochasz? - rzuca się w moje ramiona, opadam na plecy

-Tak. - przykłada swoje wargi do moich i zaczyna wolno całować. Próbuję zapomnieć o tym, że jestem homo i odwzajemnić uczucie, które ona mi daje, ale nie potrafię. Całując Harry'ego, czuję pociąg i namiętność, natomiast Katy tylko mokre usta. Jeszcze niedawno myślałem że jestem bi, ale nie potrafię być z kobietą.

-Masz ochotę na... - Bez problemu odrywam się od niej i otwieram szeroko usta, przecież jest dziewicą. Zawsze mówiła, że jej pierwszy raz będzie z osobą, którą kocha i chce być do końca życia. Nic o mnie nie wie, nie ma pojęcia, że ją zdradzam. Na dodatek z płcią męską.

-Wiesz co, to chyba nie najlepszy moment... - Próbuję się wymigać. Nie potrafię kochać się z kobietami, nie chce.

-Rozumiem, powiedz kiedy będziesz gotów stracić prawictwo. - krztusze się powietrzem, ona nie ma pojęcia, że nie jestem już prawiczkiem.

-Okej...

-To jesteśmy umówieni. - puszcza mi oczko. - Może pójdziemy do twojego domu rodzinnego? - tylko nie to.

Nie chce przedstawiać jej tacie, tym bardziej, że powiedziałem mu o swojej orientacji. To było by dziwne, przyprowadząc dziewczynę, gdy wszyscy znają prawdę.

-Aktualnie nie ma ich w domu. - zmyślam.

-Oh.. szkoda, w takim razie umówimy się kiedy indziej. - zostawia buziaka na moich ustach.

-Ta.. - wzdycham.

Kładzie głowę na mojej klatce piersiowej, a ja gapie się w sufit.

Zdaje sobie sprawę z tego, że im dłużej będę ciągnąć to kłamstwo tym w większe gówno się wpakuje.

Jednak narazie nie znam uczuć Harry'ego i dopóki ich nie poznam nie zamierzam niczego zmieniać. Jeżeli mu na mnie zależy, powie to wprost.

-Dlugo będę czekać, aż zaprosisz mnie do kina? - uśmiecha się, przewracam oczami.

-Katy Karter, czy zrobisz mi przyjemność, i pójdziesz ze mną do kina?

-Oczywiście. - chichocze.

Chichot przerywa pukanie do drzwi. Do pomieszczenia wchodzi Harry, cały sztywnieje i gapie się na niego. Ta sytuacja jest dość krępująca, leżąca na mnie Katy i Harry w jednym pokoju.

-Cześć. - mówi uśmiechając się.

-Harry! super, że jesteś. - podbiega do niego i przytula, a ja nadal leżę i ich obserwuje. Dlaczego Harry jest dla niej taki miły i dlaczego Katy go tak polubiła?

-Cześć. - mówię cicho.

-Chodź, siadaj, właśnie rozmawialiśmy o kinie - Katy wraca na miejsce, a ja siadam opierając się o oparcie łóżka.

Mam ochotę rzucić się na niego i wycałować na śmierć. Wygląda tak cudownie.
Według mnie powinien nazywać się Harry Perfekcja Styles.

-Tak? - nie spuszcza ze mnie wzroku uśmiechając się.

-Może pójdziesz z nami, co ty na to Louis? - zamyślony odkrywam wzrok od wzroku Harry'ego.

-Jeżeli chce. - chrząkam

-Chce.

-No to świetnie, zaraz wracam. - wychodzi z sypialni.

Odprowadzam ją wzrokiem do drzwi. Kompletnie nie wiem co powiedzieć Harry'emu. Czuję się trochę dziwnie, bo tak jakby oszukuje dwie osoby, które są dla mnie ważne. Tylko że jedna z tych osób jest tego świadoma.

-Co tutaj robisz?

-Chciałem cię zobaczyć​. - przybliża się. -Nie dostanę nawet buziaka? - udaje smutnego.

Jestem zaskoczony, że mimo tego, że nadal nie zerwałem z Katy on zachowuje się normalnie.

Podnoszę się opierając na nogach, żeby dosięgnąć jego ust i siadam naprzeciwko. Zbliżam twarz do jego i wpatruje się w zielone oczy, po chwili łącze nasze wargi.

Całuje tak żarliwie i namiętnie, że najchętniej bym nie pzestawał Odsuwa twarz delikatnie, na co czuje pustkę.

-Chcesz żeby zobaczyła jak się pieprzymy? - uśmiecha się.

-Nie, no co ty.

-To nie całuj mnie w ten sposób, bo nie będę mógł się powstrzymać.

-To ty chciałeś buziaka odemnie. - poprawiam mu włosy.

-Czym innym jest cmoknięcie a całowanie. - uśmiech nie schodzi mu z twarzy.

Patrzymy chwilę na siebie. Uwielbiam kiedy jest taki uśmiechnięty. Mógłbym obserwować go godzinami.
Zostawiam ostatni pocałunek na jego wargach i wracam na swoje miejsce.

-Chłopaki, znalazłam super film. - Katy wparowuje do pokoju.

-Jaki? -pyta Harry.

-Niespodzianka, chodźcie. - wychodzi z pokoju.

Wstaje i podaje rękę Harry'emu. Z moją pomocą podnosi się leniwie.

-Widze, że nie tylko ja nie mam ochoty na kino. - uśmiecham się.

-Z tobą wszędzie. - przyciąga mnie do siebie trzymając rękę na moim pośladku. Łapczywie całuje mnie ściskając dłonie.

-Harry... - mówię w usta.

-Okej, okej. - puszcza mnie.

                                ~•~

Wychodzimy z domu. Postanowiliśmy, że pojedziemy autem Harry'ego. Jak zwykle zająłem miejsce z przodu. Katy musiała usiąść na tylnych siedzeniach.
Jestem przeszczśliwy, że nie będę musiał siedzieć sam z nią w kinie.

                                  ***

Droga minęła wesoło i gadatliwie. Katy potrafi nawijać bez przerwy. To było trochę smieszne. Bo nim Harry odpowiedział na pierwsze pytanie, ona zadawała już drugie.

Idziemy w stronę sali. Nie musieliśmy zamawiać biletów, Katy już to zrobiła.

W sumie ciesze się ze mogę tu być. To mój pierwszy raz z Harrym w kinie. Nie tak to sobie wyobrażałem, ale jak narazie wszystko jest idealnie.

Hejkaa, jeśli rozdział Ci się podoba nie zapomnij o komentarzu i gwiazdce.
Z racji że dodaje rzadko rozdziały, miałam w planach dodać dwa na raz, ale niestety jeden mi się nie zapisał. :/
Do następnego! ;*

Big Change | LARRY STYLINSONOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz