Rozdział #14

578 76 7
                                        

HARRY POV

Po tym jak Louis zdenerwował mnie w kawiarni, postanowiłem się od niego odizolować. Nie mogę zadawać się z taką osobą. Pojechałem do Zayna, dzisiaj urządza domówke.

Dzwonię dzwonkiem, ale nikt nie otwiera, więc wchodzę. Zayn leży na kanapie, chyba śpi.

-Zayn. - klepie go po twarzy.

-Co.. co się dzieje? - ledwo otwiera oczy.

-Chciałbym ci przypomnieć, że dzisiaj masz imprezę.

-Cholera, jedziesz? - zrywa się na nogi.

-Gdzie?

-Kupic parę rzeczy, mam za mało wódki.

-Dobra, tylko rusz dupę, nie będę długo czekać.

Siadam na kanapie i włączam sobie telewizor. Zayn się szykuje. Zastanawia mnie jak wygląda dziewczyna, która zamieszka z Louisem. Mówiłem mu, że ma tego nie robić, ale nie, on wie lepiej. Jeszcze będzie tego żałować. To ja mogłem się do niego wprowadzić, byłbym cały czas obok.

-Harry idioto! - wyrywa mnie z myśli.

-Zagapilem się, ty uważaj sobie. - pokazuje palcem.

-Słuchaleś mnie w ogóle? - unosi brew.

-Nie.

-Chcialem cie uświadomić, że umówiłem się z Louisem na kawę. - mówi dumnie.

-Co kurwa?!

-No przecież zakład nadal trwa.

-Zayn, cholera, nawet się nie waż. - z nerwów wstaje.

-Myślałeś, że odpuszczę? - śmieje się. - Takiego kąska, nigdy.

-Ostrzegam cię, tylko się do niego zbliż, a nogi z dupy ci powyrywam. - wychodzimy z mieszkania. - Jak go poznałeś?

-Przed szkołą, wpadłem na niego. - uśmiecha się.

-Miałeś to zaplanowane? - zaciskam pięści.

-Tak, przecież musiałem go jakoś poznać.

Nie mam pojęcia dlaczego dalej przebywam w towarzystwie tego śmiecia. Już dawno powinienem dać mu w morde. Jednak wiem, że z Louisem nie jest tak łatwo, co mnie pociesza. Szatyn nie ma ze mną żadnych szans.

LOUIS POV

Odrobiłem już wszystkie lekcje.
Wypadałoby zadzwonić do mamy, dawno jej nie widziałem, ale za nią nie tęsknię. Myślę, że już się usamodzielniłem na tyle, że nie potrzebuje opieki.
Ciekawe co robi Harry, myślę że powinienem do niego napisać... nieee. On powinien mnie przeprosić. Nie może mówić mi co mam robić.
Biorę telefon, na ekranie widnieje imie  Gemmy.

-Hej Gemma.

-Louis! - ma zaniepokojony głos

-Tak? - zaczynam się martwić.

-Harry...

-Co Harry? - szybko odpowiadam.

-Miał wypadek, czy mógłbyś do niego pojechać i zobaczyć co z nim? Jestem teraz u rodziców i dostałam telefon ze szpitala. Tak się boję.

-Nie martw się, już tam jadę. Jak się dowiem powiem ci wszystko.

-Dziękuje! To do usłyszenia.

-Pa - rozłączam się.

Wychodzę szybko z domu, muszę pobiec na autobus, może jeszcze zdążę. Wybiegam z budynku, na przystanku są ludzie, więc jestem spokojny. Siadam na ławce. Mam nadzieję, że Harry'emu nic nie jest. Trochę się martwię.

Big Change | LARRY STYLINSONOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz