Idziemy w stronę znanego mi auta. Wsiadam od strony pasażera. Od razu czuje zapach mięty, od którego automatycznie się uzależniam.
-A więc grasz w piłkę nożną? - odpala stacyjkę.
-Od 8 lat.
-Pewnie i tak gram lepiej od ciebie - uśmiecha sie, na co robię kwaśną minę
-Zobaczymy.... - mówię obrażony skąd on może wiedzieć jak gram.
-Czy ty przypadkiem nie rzucasz mi wyzwania? - wlepia we mnie oczy, na jego twarzy widzę lekki uśmieszek.
-Skoro jesteś taki pewny, sprawdzimy kto jest lepszy.
Nagle czuję na sobie rękę Harry'ego, który przyciąga mnie, tak że nasze twarze są parę centymetrów od siebie.
-Skoro chcesz poderwać mnie w taki sposób, dobrze - mówi mi w twarz, czuję ten sam miętowy zapach tylko sto razy lepszy.
-Wcale nie chcę cię podrywać - odpycham go - Lepiej skup się na drodze, już dawno jest zielone światło.
Dojeżdżamy. Harry parkuje auto. Wychodzę i zarzucam torbę na ramię. Nie czekając na niego, od razu idę do szatni.
-Louis jesteś! - mówi Chris, jeden z członków drużyny.
-Dlaczego miałoby mnie nie być? - uśmiecham się.
-Może dlatego, że miałeś zostać po lekcjach?
-Niall ci wygadał? - ściągam bluzę i zakładam strój, Chris gapi się na mój tors. To trochę krępujące, dlatego robię to szybko.
-Tak, a propo Nialla, kazał mi przekazać że go nie będzie, jego mama się rozchorowała i musiał jechać z nią do lekarza. - mam nadzieję że nic poważnego się nie stało.
-Okej, gdzie reszta?
-Na boisku, lepiej chodźmy już.
Gdy wychodzimy z szatni, rozglądam się po boisku i widzę Harry'ego. Wszyscy z drużyny na niego patrzą wtedy, gdy on popisuje się swoimi sztuczkami. Jest naprawdę dobry.
-Widze że już się rozgościłeś na moim terenie - mówię ze skrzyżowanymi rękoma.
-Louis on jest naprawdę dobry! - mówi Logan
Zielonooki kopie do mnie piłkę i mierzy mnie wzrokiem. Po chwili podchodzi i szepcze tak, że jestem w stanie wyczuć jego ciepły oddech na szyi.
-Wyglądasz tak seksownie w tym stroju... - otwieram szeroko oczy, dziwnie słyszeć taki komplement od chłopaka. - Idę usiąść na trybunach - mierzy mnie wzrokiem jeszcze raz, po czym odchodzi. Odprowadzam go wzrokiem.
-Dobra do roboty - klaszcze w ręce - Piłka na jednego i ćwiczymy to co ostatnio.
Cały czas czuję na sobie wzrok Harry'ego, próbuję to ignorować, ale marnie mi to wychodzi.
***
Po wyjątkowo męczącym treningu, widzę straszne zmęczenie, więc postanawiam szybciej skończyć. Jestem świadomy że za dwa tygodnie jest bardzo ważny mecz, ale dzisiaj spisali się bardzo dobrze. Zazwyczaj na treningach się wyglupiamy, a dzisiaj się przyłożyli.
-Na dzisiaj koniec. - wszyscy żegnają się ze mną i idą w stronę szatni.
Zostaję pozbierać piłki i wody. Spoglądając na Harry'ego widzę jak mi się przygląda.
-Może chciałbyś mi pomóc? - krzyczę, żeby mnie usłyszał
-Nie sądzę.
-Harry! - krzyczę na poważnie, po chwili wstaje, idąc w moją stronę.
-Już, dobrze- uśmiecha się po czym odbiera mi piłkę z rąk i ją wykopuje.
-Ty po to lecisz, ja nie mam zamiaru - jaki on jest denerwujący.
-Nie pójdę - szczerzy się do mnie, bierze następna piłkę w ręce, a ja próbuję go powstrzymać. - Poproś ładnie, a wtedy nie będę wykopywał.
-Chyba sobie żartujesz - krzyżuje ręce. On podnosi piłkę żeby ją wykopać - Dobra, proszę cię. - mówię po czym odkłada ją.
-Skoro prosisz, pozbierajmy je, zanim profesor zorientuje się że nas nie ma. -uśmiecha się
-Zapomniałem! - podbiegam do wszystkich piłek z workiem, pakując je szybko. Harry zamiast mi pomóc, przygląda mi się. Powinniśmy już być w drodze do szkoły, a on sobie żartuje.
Po 10 minutach męczącego biegania, postanawiam iść się przebrać.
-Zaczekaj w aucie - rozkazuje i biegnę do szatni
Otwieram drzwi, dopiero teraz orientuje się, że zapomniałem kluczyka do szafki. Pewnie leży na boisku.
Wybiegam szybko z pomieszczenia. Nagle widzę Harry'ego, idącego w moją stronę. Zderzamy się i razem upadamy na ziemie. Z tych wszystkich emocji, dopiero po chwili orientuje się, że na nim leżę.
Patrzymy na siebie chwilę. Obaj mamy zdezorientowane miny. Na twarzy zielonookiego widać coś jeszcze, jednak nie potrafię tego zinterpretować. Ku mojemu zdziwieniu Harry podnosi głowę i powoli przybliża do mojej. Nie wiem dlaczego, ale niekontrolowanie robię to samo. Nasze usta dzielą tylko milimetry.
-Louis?! - zestresowany odwracam głowę i widzę Nialla, szybko schodzę z Harry'ego
-Niall my.. - czuję jak zalewa mnie fala rumieńców
-Wy co? - blondyn patrzy na nas z lekkim uśmieszkiem i dwuznaczną miną
Z zawstydzenia nie odzywam się ani słowem od razu wychodzę i udaje się po klucze. Czuję straszne zażenowanie, nie chciałem go pocałować, nie wiem co we mnie wstąpiło.
***
Ostatni raz macham Niallowi na pożegnanie i zestresowany wsiadam do samochodu.
-Harry nie wiem co to było, ja nie...
-Rozumiem - przerywa mi z uśmiechem na twarzy - Wiem jak działam na ludzi, każdy ma do mnie słabość.
-Co?! Ja wcale nie mam do ciebie słabości, to była twoja wina! - zrzucam wszystko na niego.
Cała droga mija w ciszy, nie odzywałem się do niego, bo pewnie znowu zarzucał by swoimi flirciarskimi tekstami. Podjeżdżamy pod szkołę.
Szybko biegnę pod okno sali i wdrapuje się, a Harry zaraz po mnie. Udało nam się, zdążyliśmy na czas.
-Masz zamiar się do mnie nie odzywać, bo chciałeś mnie pocałować, ale ci się nie udało?
-Harry nie wiem czemu tak zareagowałem, ale nie ukryjesz tego, że to ty zrobiłeś pierwszy krok - siadam na ławce
-Nie zaprzeczam. - uśmiecha się - Tylko nie bierz tego do siebie, pamiętaj, ja się nie zakochuje, nie mam zamiaru łamać ci serca.
-Niby ja miałbym się w tobie zakochać? Wybacz ale nie jesteś w moim typie. Po za tym nie jestem gejem. - Harry robi skwaszoną minę
-Zobaczymy.... - mruknął pod nosem
Po 5 minutach milczenia , profesor w końcu się pojawia. Bez karcenia nas ani owijania w bawełnę, mówi.
-Mam nadzieję że te 3 godziny siedzenia, dało wam coś do myślenia. - otwiera nam drzwi i daje znak, że możemy wyjść.
Wychodzimy z klasy, Harry idzie w stronę swojego samochodu, a ja idę od razu w stronę mojego mieszkania. Rozstajemy się bez słowa.
***
Otwieram drzwi i ściągam buty. Od razu czuje potrzebę pójścia pod prysznic.
Kompletnie zapomniałem zadzwonić do mamy. Nie powinna się obrazić skoro i tak widzimy się w weekend.
Dziękuję za przeczytanie :)
Mam nadzieję, że wam się podoba, jeśli tak nie zapomnijcie o 🌟
CZYTASZ
Big Change | LARRY STYLINSON
FanfictionLouis Tomlinson 19 letni student i piłkarz o błękitnych oczach, któremu grzech się nie oprzeć. Prowadzi normalne, proste życie. Ma dużo planów na przyszłość, których nie zamierza zmieniać. Jednak gdy na jego drodze pojawia się samolubny, arogancki H...
