Po zakupie mieszkania wróciłem do domu. Jestem wykończony tymi literkami napisanymi małym druczkiem, jedyne na co mam ochotę to drzemka. Wchodzę do domu, mam nadzieję, że uda mi się przejść do pokoju niezauważonym, ale jednak....
-Gdzieś ty był Louis? Dzwoniłam do ciebie tyle razy -mowi wystraszona
-Nie wiem dlaczego robisz taki problem, jestem już pełnoletni, - oznajmiam, jest nieraz nadopiekuńcza.
-Co nie zwalnia cię z poinformowania mnie gdzie jesteś - uśmiecha się.
-Dobrze następnym razem będę cię informował za każdym razem gdy zmienię miejsce bytu. - mówię żartobliwie
-Trzymam cię za słowo - śmieje się - Chcesz herbaty?
-Nie, dziękuję, muszę iść się pakować - oznajmiam, nie mam pojęcia jak to przyjmie że się wyprowadzam
-Pakować, gdzie?
-Dziś rano kupiłem mieszkanie od tej kobiety, co polecił mi tata.
-Och, no tak, przepraszam kompletnie zapomniałam, miałam ciężki dzień w pracy - mówi smutna, przecież nie wyjeżdżam na kraniec świata
-Mamo, rozmawialiśmy już o tym, idę się pakować - uśmiecham się do niej i idę na górę.
***
Stoje przed drzwiami tego durnia i myślę sobie czy nie poprosić go o pomoc. W sumie bez niego nie dam rady, nie mam innego wybru.
-Alex - pukam do drzwi. Otwiera je i idzie w stronę łóżka - Pomożesz mi z przeprowadzką? - od razu pytam
-Tak szybko kupiłeś mieszkanie? Jeszcze dzisiaj rano skarżyłeś się jak ci tu nie dobrze - mówi zaskoczony
-To co pomożesz mi?
-Masz szczęście bo aktualnie nie mam nic do roboty - uśmiecha się - Spakowałeś się chociaż?
-Jeszcze nie, za 30 minut będę gotowy.
Idę do pokoju, wyciągam walizki i zaczynam się pakować, trochę tego jest. Najwyżej zostawię tu parę rzeczy, a tam kupię nowe.
***
Po 30 minutach pakowania walizek zapakowałem wszystko do auta. Pożegnałem się z mamą i pojechałem razem z Alexem, do mojego nowego 'domu'. Przez całą drogę, próbował mnie nastraszyc , jak to ciężko mieszkać samemu, ale przecież nie jestem dzieckiem..
Gdy dojechaliśmy na miejsce, wniosłem z bratem wszystkie walizki do mieszkania. Od razu rozpakowałem się, nie chciałem zostawiać tego na ostatnią chwilę.
Poprosiłem Alexa, żeby pojechał zrobić mi małe zakupy. Wiem że nie miałbym na to czasu jutro szkoła, impreza. Pojutrze szkoła, trening nożnej. Nie wyrobił bym się.
~•~
Po pakowaniu, Alex przywiózł zakupy pożegnał się ze mną i odjechał.
Zmęczony rzeprowadzką postanowiłem, że pójdę na spacer, świeże powietrze dobrze mi zrobi.
~•~
Przechodzę przez ulice i nagle słyszę mocne chamowanie auta. Zatrzymuje się i spoglądam na chłopaka za kierownicą. Ma zielone szeroko otwarte oczy. Tak się zamyśliłem, że go nie zobaczyłem.
Stoję przez chwilę jak słup i patrze na niego, a on na mnie. Po chwili uświadamiam sobie że stoję na drodze, więc natychmiast przechodzę przez ulice. Macham mu ręką na znak przeprosin. Muszę bardziej skupić się na tym co robię, o mało co nie zostałem potrącony.
HARRY POV
-Harry jak się nie pojawisz na tej imprezie to nakopie ci do dupy - mowi Zayn przez telefon.
- Ha ha ha ty mi możesz - mówię zażenowany. Nie mam najmniejszej kurwa ochoty tam siedzieć. Za każdym razem jak idę na te dupne imprezy, ciągle dzieje się to samo. Ale w chuj przyznam że mi się to podoba.
Wyrywam się z myśli i patrzę na ulicę, szybko hamuje. Widzę jakiegoś chłopaka, który o mało co nie wszedł mi pod koła. Z telefonu słyszę Zayna, ale nie odpowiadam, patrze w oczy tego chlopaka są takie inne... koloru niebieskiego. Wpatrujemy się w siebie jak jacyś debile. Po chwili rusza się i macha mi ręką. To musi być jakiś psychol, ale dupę miał niezłą. Biorę telefon do ręki.
-Zayn o mało co nie potrąciłem jakiegoś chłopaka- jeszcze to do mnie nie dotarło
-Co ty pierdolisz ? - śmieje się do słuchawki, pewnie myśli że zmyślam, dlatego nie zadaje zbędnych pytań.
-Nie pierd... w sumie po co ja ci to mówię? - zadaje sobie to pytanie -Dobra, będę na tej imprezie.
-No i za...- przerywam mu rozłączając się
Przez całą drogę myślę o tym chłopaku. Jego oczy ciągle siedzą mi w głowie, nie mogę się ich pozbyć, to chore.
LOUIS POV - myśli Louisa
Ranek.
Obudził mnie budzik, nastawiony na 4 rano. Wyłączam go, ciesząc się, że już nie muszę wstawać tak codziennie.
Przyżądzając jedzenie, ciągle myślę o wczorajszym wydarzeniu. Pewnie ten chłopak, miał mnie za kompletnego idiotę. Sam bym siebie miał, bo kto normalny przechodzi przez ulicę, gdy jedzie auto.
Ubieram czarne dżinsy i zwykłą koszulkę. Szybko przeczesuje włosy.
Pakuje swoją torbę na trening i wychodzę.
~•~
Idąc chodnikiem zauważam znane mi auto podjerzdżające do mnie. Zatrzymuje się i widzę zielonookiego chłopaka.
Otwiera szybę.
-Cześć, gdzie idziesz ? - mówi, jestem zdziwiony, że odzywa się do nieznajomej osoby tak po prostu.
-Zawsze pytasz przechodnich, gdzie idą? - nie odpowiadam na jego pytanie
-A czy ty zawsze odpowiadasz pytaniem na pytanie ? - patrzy na mnie uważnie, jakby chciał zapamiętać każdy skrawek mojej twarzy
-Nie, nie zawsze, ide na uczelnie - odpowiadam, nie po co to zrobilem.
-Ja też, podwieść cię?
-Miło z twojej strony, ale nie skorzystam. - nie wsiada się do auta nieznajomej osoby.
-Jak chcesz... na przyszłość patrz jak leziesz - zamyka szybę i odjeżdża, dupek.
~•~
Przez całą drogę myślałem o tym ziekonookim dupku, o co mu chodziło.
Wchodzę do szkoły jestem 10 minut przed dzwonkiem.
Gdy otwieram drzwi, mój wzrok przykuwa blondyn, który siedzi w przed ostatnim rzędzie. Niestety obok niego jest ten zielonooki chłopak. Dlaczego akurat na moje nieszczęście przydzielili go do tej samej klasy.
CZYTASZ
Big Change | LARRY STYLINSON
FanficLouis Tomlinson 19 letni student i piłkarz o błękitnych oczach, któremu grzech się nie oprzeć. Prowadzi normalne, proste życie. Ma dużo planów na przyszłość, których nie zamierza zmieniać. Jednak gdy na jego drodze pojawia się samolubny, arogancki H...
