59. Czas rozstań i prawd.

10.8K 841 34
                                        

Minął tydzień odkąd przyjechaliśmy do Rity. Dlatego to jest ostatni dzień, który tutaj spędzimy. Od pamiętnej nocy zmieniło się to, że Matt dotrzymał obietnicy. Dni spędzaliśmy wszyscy razem jak jedna wspólna rodzina bez kazirodztwa. Nawet Frankie próbowała jakoś się uspokoić odkąd Matthew pokazywał jej, że nie ma ani grama szans. W końcu dała sobie spokój... Na jakieś pięć minut. Później zaczynało się wszystko od nowa. Niekiedy widziałam po minie Madeline, że najchętniej by ją zabiła chociażby wzrokiem. Czasami miałam wrażenie, że podchodzi do kamieni tylko po to, aby uderzyć jednym z nich w dziewczynę. Elias w ogóle nie reagował na żadne z nich chyba że śmiechem. Czasami podchodził do mnie, abym mogła z nim porozmawiać a wtedy jego ręka leciała na moje ramiona. Mówiłam wtedy o tym, że jest mi tak ciężko i żeby tak nie robił. Wygrałam. Gry z przyjaciółką mają drugie i lepsze dno. Nauka wygrywania wtedy wchodzi ci w nawyk.

Zapakowałam walizki do auta patrząc na żegnającą się rodzinkę. Nie zdziwiłam się widząc śmiejącego się Cody'ego i Tobias, a obok nich stoi biednie James. Mandy, Caroline, Rita i Nicole natomiast tylko kręcą głowami na ich głupie rozmowy. Nie wiem czemu one się dziwię. Ja się już przyzwyczaiłam do ich rozmów i nic nie znaczących awantur. Nawet da się przyzwyczaić do ciągle siedzącego Gordona na fotelu w salonie przed telewizorem.

Spojrzałam na młodszą część. Elias rozmowia z Mattem, który próbuje gotować nad chłopakiem. Mimo dużej różnicy wieku to nie za bardzo mu się to udaje. Oboje są tego samego wzrostu, a nawet postury. Charaktery natomiast mają inne. Elias kojarzy się z wszystkim co dobre. Natomiast Matt to wydaje mi się niekiedy, że jest gorszy od diabła. Skoro tak wygląda człowiek zły to nie chcę spotkać szatana.

Spoglądam na część żeńską naszej grupy. Frankie, która próbuje wyglądać seksownie, ale jej się to nie udaje, bo wygląda jakby ktoś właśnie połamał jej wszystkie kości i byle jak posklejał je na wzór człowieka. Natomiast Madeline wciąż wygląda jak ona. Niby zwyczajnie, a jednak pięknie. Jej strój wygląda na niej lepiej niż na modelce. Chociaż wcale bym się nie zdziwiła, że w przyszłości zostanie modelką.

- Możemy porozmawiać? - Słyszę męski głos, więc od razu odwracam się w jego stronę. Elias. Chłopak o blond włosach, którego najchętniej bym poczochrała. Jest mi bliski jak brat. Dlatego od razu kiwam głową. - Chcę ci tylko powiedzieć, że miło było cię poznać. Jesteś wspaniałą dziewczyną. Chciałbym spotkać kiedyś też taką osobę jak ty, ale bardziej w moim typie.

Nie wiem do czego miałoby to nawiązać, ale miło, że powiedział mi coś takiego. Chociaż ostatnie zdanie jest dość konwersacyjne. Mimo to puściłam to koło uszu. Nie mam zamiaru się dalej przejmować tym co jest tutaj. Zostawiam to właśnie tu. Rozkładam ramiona i od razu przytulam się do chłopaka. Nie wiem jak on to robi, ale nawet przy temperaturze powyżej minus pięciu to on nadal jest ciepły.

- Mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy. - Z tymi słowami odchodzi znów do Matta. Natomiast na jego miejsce przychodzi Frankie. Wciąż nie lubię tej dziewczyny. Jednak nie mogę być na nią zła bez konkretnego powodu. Dlatego ją toleruje.

- Chyba powinnam ci coś wytłumaczyć. - Uśmiecha się nieśmiało wciąż do mnie podchodząc. Jest osobą, którą lubią w tej rodzinie. Ona lubi wszystko co dobre, a ja wszystko co krwawe. Jest moim przeciwieństwem, a i tak nas obie tak samo lubią. - Zacznijmy od tego, że przez ten tydzień nic nie było prawdziwe. - Opiera się o bok samochodu, a ja obok niej. Mamy widok na nich wszystkich, a i tak nie widzimy jednaj osoby. - Kiedy ja się pojawiłam w kuchni to nie było to przypadkowe. - Dziewczyna w ogóle na mnie nie patrzy zupelniej jakby o mnie zapomniała. Jedynie fakt, że musi coś z siebie wyrzucić utrzymuje to wszystko. - Powinnam ci o tym powiedzieć wcześniej, ale wolałam teraz. Natomiast teraz nie wiem jak ci to powiedzieć. - Drapie się w tył głowy, a fakt że ona przedłuża tę wypowiedź doprowadza mnie do jeszcze większego szału. - Chodzi o to, że to co robiłam w stosunku do Matta to robiłam to w stosunku do ciebie. Nie chodzi mi tu o jakieś słodkie czynności jak macanie się po udzie. Tak naprawdę to robiłam to, aby sprawdzić czy go kochasz. Matt jest trudnym chłopakiem i nie wiele się o nim od niego samego dowiesz. Jednak to, że po prostu jest, czasami jest najważniejsze. Powinnaś wiedzieć, że życie przy nim nie będzie kolorowe, a życie bez niego będzie szare. Dlatego sama wybierz którą chcesz drogę. Chociaż wydaje mi się, że już podjęłaś decyzję.

Nie wiem co powiedzieć. Owszem, wybrałam którą chcę podążać drogą, ale nie jestem pewna czy to akurat dobry wybór. Podoba mi się Matt, ale nie wiem czy chcę przy nim być. W końcu on i tak odejdzie, a ja zostanę zraniona. Zawsze tak jest i nic tego nie zmieni. Miłość niesie ze sobą ból, ale brak miłości również to robi. Jeśli opuszczę go teraz to i tak będę cierpieć. Polubiłam go. Chociaż nie wiem na jak długo. Sam powiedział, że nie wszystko o nim wiem. Co będzie jeśli dowiem się wszystkiego? Zmieni się to wszystko? Ucieknę? Zostanę? Nie wiem. Jednak wiem gdzie dowiedzieć się wszystkiego czego potrzebuję.

- Tak poza tym to chciałam też pokazać ci, że nie jest ci obojętny. - Przerwała na chwilę, aby stanąć obok mnie i spojrzeć na rozmawiającego Matta z Eliasem. - Zabijałaś mnie wzrokiem, bo byłam bliżej niego niż ty. Takie coś nazywa się zazdrością, a to sprowadza się kolejno do miłości. - Odetchnęła z ulgą, a następnie znowu spojrzała na mnie. - Myślałam, że to jest kłamstwo co naokoło wszyscy mówią. Nie sądziłam, że Matt naprawdę potrafi kochać. To co zrobiłam to nie było tylko dla was, ale także i dla mnie. Udowodniłam sobie, że jednak chłopak potrafi mi odmówić, a ja nie mogę żyć w przekonaniu, że jestem doskonała. Chociaż w sumie każdy jest doskonały. Na swój własny popieprzony sposób.

- To prawda i zarazem kłamstwo. Nikt nie jest doskonały. Gdyby tak było to nikt by się nie bał przyznać się do tego co czuje.

Nie chcę więcej słuchać tego co ma do powiedzenia. Dlatego szybko odwracam się do niej tyłem i kieruję się do samochodu, gdzie siedzi już Madeline. Od razu się do niej przytulam. Ona jako jedyna do mnie naprawdę dotarła, a i tak to już za dużo osób jest przy mnie.

Fucking mazeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz