Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

53. Tandentne romansidła

11.3K 865 80
                                        

Wstałam z łóżka i od razu zauważyłam, że nie ma koło mnie Matta. Po pocałunku przez palec zrozumiałam, że szkoda że nasze wargi się nie spotkały. Dlatego kiedy wróciliśmy do domu to zaprosiłam go do siebie. Poszedł pod prysznic, aby następnie przyjść do mnie mokrym. Musiałam go powycierać. Nie wyczułam wtedy żadnego podstępu. Delektowałam się tym, że czuję jego umięśniony brzuch przez puchaty ręcznik. Dopiero kiedy wróciłam spod prysznica zrozumiałam, że muszę się odwzajemnić. Chciał mnie wysuszyć. Zaczęła się kłótnia, ale ostatecznie mu na to pozwoliłam. Omijał jedynie miejsca intymne. Podobało mi się to. Dopóki jego palce nie zaczęły wdzierać się we mnie. Dotykał mnie tam jedynie kciukiem, a ja już płonęłam z podniecenia. Ma doskonałe palce. Niestety musiałam to przerwać. Poprosiłam go jedynie o to, aby położył się obok mnie. Zasneliśmy przytuleni do siebie.

Nie obudziłam się jednak przy nim, a teraz omijam Frankie wychodząc ze swojego pokoju. Mimo wszystko uśmiechnęłam się do niej, a ona do mnie. Nie chcę myśleć nad tym co robi tak wcześnie o tej porze. Dlatego tylko przewracam oczami idąc za nią do kuchni. W środku są już wszyscy oprócz Matthew. Dlatego ja siadam między Madeline a Eliasem, który od razu się do mnie uśmiecha. Caroline z Jamesa, Nicole z Tobiasem i Cody z Mandy patrzą się na siebie jakby stało się coś dziwnego.

- Jak minęła wam noc w klubie - zaczyna James. - Pewnie nikt na was nie spojrzał, bo mnie przy was nie było.

- Dlatego też od nich nikt nie uciekał - odezwał się Cody.

- I nikt nie dzwonił też do szpitala, że pacjent chory psychicznie uciekł - zaśmiał się Tobias.

Szkoda mi trochę Jamesa. Jest jak chłopak męczony przez starszych kolegów. Na szczęście wygląda to tak na pozór, bo przy tej trójce mężczyzn to każdy kto się zbytnio wywyższy jest od razu poniżony przez resztę. Dlatego lubię z nimi spędzać czas czasami są śmieszni. Nigdy nie doprowadzają do bójki między sobą chyba że na niby. Staną za sobą murem. Kiedy ktoś zaszkodzi ich kobietą to nawet czołg ich nie powstrzyma, aby unicestwić zagrożenie.

- Na początku było całkiem znośnie. - Odwróciłam się w stronę głosu, aby ujrzeć Matta w samym dresie. Dla takich widoków na śniadanie to warto wstawać. - Później myślałem, że kogoś zabiję tam. - Usiadł między swoim ojcem a Frankie przez co mam ochotę wyjść stąd i iść chociażby na piechotę do domu. - Dlatego wyszedłem.

- A ty, Harley? - spytała Nicole. - Jak ci się podoba w tym mieście? To nie to samo co w słonecznym Golden Fall.

- Pierwszy raz w życiu ulepiłam bałwana, śnieżki i dotykałam prawdziwy śnieg. - Położyłam dłonie naokoło kubka i od razu się uśmiechnęłam. Kakao z piankami. Wspaniałe wspomnienie. - Byłam też w igloo, ale to był tylko sen, bo rzeczywistość nie byłaby tak piękna.

Spojrzałam na Matta, który wpatruje się z uśmiechem w picie. Kakao musi opowiadać bardzo śmieszne żarty, że właśnie tak się zachowuje. Mimo to również się lekko uśmiechnęłam. Odwróciłam wzrok, aby zobaczyć miłosne spojrzenie Tobiasa na Nicole oraz napotkać spojrzenie Jamesa z głupim uśmiechem na twarzy i uniesionymi brwiami.

- Co się dzieje z Paulą? - spytał Cody, a ja odruchowo spojrzałam na Frankie, która tylko przewróciła oczami. - Myślałem, że jest tutaj, bo Matt nie narzeka. Tak to jedyne o czym by mówił to powrót do domu.

- Może znalazłem nową Paulę.

Każdy spojrzał na chłopaka, który przez chwilę w ogóle się nie ruszał jakby zrozumiał co powiedział. To znieruchomienie byłoby wcale dla mnie niewidoczne gdybym nie wpatrywała się w niego przez cały czas. To naprawdę trudne na niego nie patrzeć kiedy siedzi przed tobą. Wpatruje się przed siebie jakby szukał słów, które mają go uratować. Niestety jedyne co mu przyszło do głowy to słowa, które nawet nie wypłynęły z jego ust, ale z czynów. Przełożył swoją rękę na ramiona Frankie i na nią spojrzał. Dlaczego nie ma tutaj nikt broni, abym mogła wsadzić spluwę w jej gębę i wystrzelić? Jej mózg by przyczepił się do ścian, a ja bym się uśmiechała od ucha do ucha. Naprawdę jej nie lubię.

- Matt? - spytała niepewnie Frankie jakby próbowała mu coś przez to pokazać. - Wszystko dobrze?

- Lepiej być nie mogło. - Nie powiedział tego jakby był pewny swych słów. Powiedział to jakby chciał ukryć się przed sobą. - Co dzisiaj robimy? - Nie patrzy na nas, kiedy to mówi jedynie na Franki, która chyba nie rozumie co właśnie się dzieje. - Myślałem o kolejnym wypadzie do klubu, ale tym razem ja wybieram.

- Ja dzisiaj sobie chyba odpuszczę - mówi Madeline odsuwając się od stołu. - Pooglądam sobie jakieś tandentne romansidło o tym jak zakochani w sobie ludzie próbują udowodnić, że nic ich nie łączy. Są zazdrośni. Robią wszystko, aby druga połowa poczuła się tak samo. - Spojrzała na młodszą część, a później skierowała się do swojego ojca. - Potrzebuje jakiegoś kija bejsbolowego.

- Po co ci?

- Będę tłukła w laptopa, aby zrozumieli co robią ze sobą w tym filmie. - Uśmiechnęła się, ale ja dobrze znam ten uśmiech. Jest on taki sam jak słowa "nie podchodź do mnie dzisiaj, bo wypróbuję na tobie tysiąc sposobów n śmierć ".

- Dotrzymam ci towarzystwa - powiedziałam.

Tak naprawdę to nie lubię głupich romansideł, bo są to wyidealizowane osobowości na potrzeby filmu. Kto normalny odjeżdża w stronę zachodzącego słońca? Jak oni to robią? Kiedy ja próbuję coś takiego zrobić to muszę skakać po budynkach w slumsach, bo inaczej nic nie wychodzi. Tak naprawdę chcę dotrzymać towarzystwa Madeline, bo mam ochotę kogoś zabić. Mam nadzieję, że pierwszą osobą, którą spotka dzisiaj Mads na swojej drodze będzie Frankie. Zabijemy ją razem. Na samą myśl aż się uśmiecham.

- Skoro ty zostajesz to ja też - powiedział Elias przyciągając mnie do siebie za ramię. Nie byłabym sobą gdybym w tym samym czasie bym się nie uśmiechnęła. - Spędzimy tą noc razem.

- Tak, wszyscy wspólnie - odezwał się Matt, który nagle przypomniał sobie o istnieniu kogoś innego niż Frankie. - Pooglądamy dzisiaj wszyscy wspólnie tandetne romansidło o tym jak kobiety bawią się uczuciami innych.

- Mężczyźni nie są lepsi - powiedziały wszystkie dziewczyny w pomieszczeniu oraz James. Każdy spojrzał w jego stronę, ale on tylko się uśmiechnął. Nie jestem głupim człowiekiem, ale do bystrych też nie należy.

- W takim razie pooglądacie dzisiaj trzy filmy o tym co możecie mieć w realnym świecie, tak? - spytał dla pewności Tobias, a każdy z nas pokiwał głowami. - Kochanie, zapisuję ci wszystko co mam skoro serce już wzięłaś. Teraz trzymaj mi okno szeroko otwarte, bo idę z niego skoczyć.

Fucking mazeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz