Kawiarnia Nicole teraz nie wydaje mi się bezpiecznym miejscem. Mężczyzna czytający gazetę w okularach był kiedyś najspokojniejszym i najbezpieczniejszym klientem. Teraz boję się do niego podejść lub też przejść. Na szczęście jestem dziś Z Fabianem i Jordan na zmianie. Kent ma dziś wolne i chociaż bardzo bym chciała się z nim zamienić to zamierzam udowodnić Matthew, że potrafię sama o siebie zadbać. Mimo tego, że wczorajszej nocy założyli kamerki od kuzyna Chrisa i mają tutaj podesłać jakąś osobę to i tak się boję. Izzy miała przyjść mnie odwiedzić, ale już wcześniej napisała, że nie może. Podobno ma za dużo zajęć w Hali. W sumie to powiedziała coś na wzór: Nick potrafi być meczacy. Cokolwiek to miało znaczyć... W sumie to nadal nie wiem jak on pomaga jej, aby nie była już nimfomanką. Matt mówił, że tylko koło siebie leżą, ale jakoś wątpię, żeby tylko to pomagało.
- Ziemia do Harley. - Słyszę głos Fabiana po mojej prawie przez co prawie niewidoczne się wzdrygam. - Kosmos jest duży, ale chyba się tam nie zgubiłaś?
- Tylko się zamyśliłam, a ty już wymyślasz jakieś historyjki. - Uśmiechnęłam się lekko, ale prawie nie zauważalnie. Ostatnio mi się okres spóźnia, więc jestem lekko zdenerwowana. Zwłaszcza kiedy tu teraz przychodzę.
- O czym tak myślałaś? Lub o kim?
O mężczyźnie, który w każdej chwili może rozwalić mi głowę.
- O zakończeniu roku szkolnego. Nie mam sukni na bal.
- Jeszcze dwa miesiące. - Śmieje się, ale po chwili poważnieje widząc moją minę. - Zapomniałem, że jesteś kobietą.
- Miłe, ale to wcale.
- Wiem, że i tak mnie lubisz.
- Co się stało z twoim kochasz? - Fabian zawsze mówił cześć kochanie lub, że go wszyscy kochają. Dlatego wydało mi się to trochę dziwne, że powiedział lubisz.
- Nie powiedziałem tak, bo wiem że kochasz Matta. To proste. - Prychnęłam na jego zachowanie i odwróciłam się w stronę Jordan. Dziewczyna akurat przyniosła kolesiowi drugie danie i uśmiechnęła się szeroko. - Nie udawaj, że tak nie jest. Widać to nawet po twoim zachowaniu. - Spojrzałam na niego przez ramię, a on nachylił się nad barem. - Mogę się założyć, że dzisiaj się z nim nie spotkałaś, bo humor masz jakby nikt cię dzisiaj porządnie nie wyruchał.
Szybko odwróciłam się w jego stronę, aby następnie podnieść rękę i uderzyć go w ramię. Niestety on przewidział mój ruch przez co machnęłam ręką w powietrze. Nienawidzę kiedy tak robi i mówi, a on o tym dobrze wie. Przez niego zwariuję. Już wolę siedzieć w Fils lub Hali niż w kawiarni przy nim. Dlatego odchodzę od niego mrucząc pod nosem, że kiedyś mu się dostanie.
Kieruję się do szatni dla pracowników przez kuchnię w której zabieram jakiś owoc. Siadam w szatni na ławce i robię pierwszego gryza. Następnie spoglądam na zegarek wiszący na ścianie naprzeciwko. Dobiega piętnasta, więc zostaje mi godzina do końca zmiany. Później przychodzi Camille. Nawet miła dziewczyna, ale i tak jej nie lubię. Potrafi mówić tylko o tym jak bardzo przystojny jest Matt. Jakbym już wcześniej o tym nie wiedziała. Mam go prawie na co dzień. Dlatego dobrze wiem, że on jest wspaniały, ale tylko z wyglądu. Charakter ma taki jakby umierał mu pies i nie mógł się zdecydować, która cecha najlepiej będzie do niego pasowała. W szkole jest chłopakiem takim jakim nakazuje mu społeczeństwo przez co rzadko się tam spotykamy. W Fils jest miły i rozsądny, kiedy nie ma intruza. W Hali jest podobny, ale tam jest bardziej spostrzegawczy i jest tam bardziej Jokerem niż moim Mattem. U siebie w domu jest znakomitym przykładem syna, a u mnie go "nie ma". Chłopak przychodzi, ale nikt go w domu nie widzi. Jest tam tylko dla mnie, a gdy jesteśmy sami potrafi myśleć tylko o jednym. Przez co jego nos się marszczy.
- Harley. - Słyszę głos Fabiana obok siebie przez co lekko się wzdrygam. - Szukałem cię wszędzie - mówi lekko zdyszany. - Nie zgadniesz kto właśnie przyszedł. - Zaczął ruszać zabawnie brwiami przez co od razu wiem o kogo mu chodzi.
- Matt tu przyszedł?
- Miałaś nie zgadnąć. - Fabian krzyżuje ręce na piersiach i zawija dolną wargę. - To nie jest żadna zabawa - mówi obrażonym głosem.
- Co on tu robi?
- Aktualnie to chyba Camille odbiera od niego zamówienie.
- Co? Która godzina?
- Twoja ostatnia. - Śmieje się złowieszczo, a ja szybka spoglądam na zegarek. - Jest dopiero w pół do szesnastej, a ona już tu jest?
- To by nie było dla ciebie dziwne gdybyś zobaczyła, że weszła tutaj za nim. - Wstałam szybko z ławki chcąc wyjść z szatni na restaurację. - Dajesz Harley. Pokaż tej małej zdzirze do kogo należy Matt Black. - Uderzył mnie lekko w tyłek przez co rzuciłam mu rozgniewane spojrzenie. - Wiem, przesadziłem, ale tak robią na filmach amerykańskich, więc..
- To nie jest amerykański film. - Przeszłam parę kroków dopóki Fabian znowu nie znalazł się obok mnie.
- Amerykański serial?
- Nie.
- Amerykański teledysk?
- Nie.
- Amerykański..
- Nie.
- Nawet nie wiesz co chciałem powiedzieć.
Na szczęście już nic więcej nie mówi tylko idzie dalej obok mnie i otwiera mi drzwi. Aż w końcu dochodzimy do restauracji. Camille stoi obok stolika Matthew. Nie mogę tam podejść i zrobić awanturę, bo mnie zwolnią. Dlatego stanęłam naprzeciw Fabiana, ale tak abym ich widziała. Wzięłam parę głębokich oddechów i uśmiechnęłam się do Fabiana.
- Co robią? - pyta.
- Ona mówi, a on nie wiem, bo siedzi do mnie tyłem.
- Musimy podejść bliżej do nich, aby usłyszeć o czym rozmawiają.
- Teraz się już pogubiłam - mówię spoglądając na niego z jedną uniesioną brwią. - Jesteś zazdrosny?
- Tak, bo ta dziwka rujnuje nasz zakład i moją wygraną - mówi, a ja zaczynam się głupio śmiać. - Co w tym jest śmiesznego?
- Jesteś zazdrosny o chłopaka. To jest śmieszne.
Rozmawiając tak z nim nie zauważyłam, że Camille przeszła obok nas tupając wściekle nogami. Dlatego spojrzałam na Matta, który zaczął wycierać się chusteczką po twarzy. Uśmiechnęłam się szeroko i szybko ominęłam blat baru podchodząc do Matta.
- Mogę przyjąć zamówienie?
- Spierdalaj. - Nachylam się nad nim i od razu zauważyłam że jego przód jest mokry.
- Jesteś cały mokry i to nie przeze mnie - mówię mu do ucha, a kiedy zauważam, że chłopak ma już coś odpowiedzieć to od razu kończę swoją wypowiedź. - Dlatego spierdalam i nie przeszkadzam.
Odwróciłam się na pięcie i zaczęłam się kierować w stronę kuchni. Przeszłam obok Fabiana, któremu posłałam szeroki uśmiech i szybkim ruchem weszłam do kuchni. Zamykając drzwi zauważyłam jeszcze Matta idącego (prawie biegnącego) w moją stronę. Dlatego sprintem pobiegłam do szatni się schować.
CZYTASZ
Fucking maze
JugendliteraturLosy dziewczyny, która spotyka Matthew z opowiadania "Nowy współlokator" (Nie trzeba czytać. Po prostu Matt to dziecko diabła) Czy połączy ich miłość taka jak Nicole i Tobiasa? Ona nie wierzy w miłość, a on to diabeł/szatan, który przy niej od począ...
