Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

67. Rozmowa z Chrisem

9.3K 751 32
                                        

Marzec. Niecałe trzy miesiące do końca szkoły. Nie wiem czy się cieszyć, bo w końcu to jest koniec szkoły. Czy może bardziej smucić, bo to oznacza wyjazd Matthew z Golden Fall. Jednak teraz tym się nie przejmuję. Za kilka lat nie będzie miało to dla mnie znaczenia. Zostanie tylko obraz twarzy osoby, która leżała pod moimi stopami. Matt wspominał, że pierwszą ofiarę się zapamiętuje, ale to nie ja go zabiłam, więc tego nie rozumie. W każdym razie nie chodzę już z nimi na takie akcje. Zostaję w Hali lub w domu.

Dzisiaj zostałam w Fils. Przyjechałam tutaj z Matthew, ale Nick zapomniał o zrobieniu przysługi dla jednego z jego kolegów. Dlatego musieli szybko jechać. Został jedynie Chris, który nie nadaje się do tego typu zadania. Niestety muszę z nim przebywać w jednym pomieszczeniu. Minęła już godzina, a ja się cieszę, że jeszcze żyję.

Popchnęłam drzwi prowadzące do kuchni, a następnie otworzyłam lodówkę. Nie jestem mistrzem kulinarnym, ale wątpię, żeby nawet szef kuchni potrafił coś zrobić z samego piwa. Dlatego trzasnęłam drzwiczkami i wzięłam kilka głębszych oddechów. Następnie podeszłam do szafek i o dziwo znalazłam chleb oraz jajka. Na dzisiaj powinno mi to wystarczyć. Uśmiechnęłam się od ucha do ucha i robiłam jajko, którego zawartość po chwili wleciała do miseczki. Wbiłam tak jeszcze dwa jajka, a następnie otworzyłam pierwszą szufladę w poszukiwaniu trzepaczki. Podskoczyłam lekko do góry, kiedy znalazłam pistolet, ale przecież czego mogłabym innego podejrzewać w takim domu? Zamknęła bym szafkę, ale jedna broń rzuciła mi się w oczy. Mianowicie cała złota, a tylko uchwyt ma niebieski. Wyciągnęłam dłoń, aby ją złapać.

- Co ty robisz? - Usłyszałam męski głos przez co szybko odsunęłam rękę od szuflady i przytknęłam ją do piersi. Chris opiera się o jedną ze ścian wycierając ręce w ręcznik.

- Chcesz, abym na zawał umarła?

- Odebrała byś mi przyjemność z zabicia cię. - Uśmiechnął się fałszywie. Następnie podszedł do mnie i zamknął szufladę. - Czego szukałaś? Broni? Jesteś szpiegiem? - Wyciągnął szybkim ruchem ręki pistolet, aby następnie przyłożyć mi do piersi dokładnie w tym samym miejscu, gdzie się za nią złapałam. - Chcesz naszej śmierci? Chcesz zakończyć to na co pracowałem tyle lat?

- Ja...

- Zamknij się! - krzyknął.

- Nie strzelisz - powiedziałam cicho, ale na tyle głośno, aby usłyszał.

- Skąd ta pewność?

- Inaczej już byś odbezpieczył broń. - Uśmiechnęłam się, kiedy zobaczyłam jego zmieszanie. Jednak nie na długo, bo usłyszałam dobrze znany mi dźwięk. Pojawił się, kiedy wujek uczył mnie strzelać. - Z pustym magazynkiem możesz użyć pistoletu jedynie do uderzenia mnie.

- Bardzo dużo wiesz o pistoletach, Harley Quinn. Szkoda, że Matt się pozwala nam na poznanie twojego nazwiska. Zupełnie jakby bał się, że zrobimy coś głupiego.

- Chcesz mnie zabić, czy to nie jest głupie?

- Czego szukałaś?

- Robię jedzenie, bo myślałam, że jesteś głodny i szukałam trzepaczki. - Wskazałam na miskę z jajkami obok których leży chleb. - Dobrze, że przyszedłeś, bo mi pomożesz.

- Pomogę ci tylko i wyłącznie zjeść, a później zastanowię się czy cię zabić. - Chłopak zabrał lufe z mojej piersi, aby następnie schować broń za pasek spodni. - Ruszaj kuro domowa.

Kuro domowa. Kuro domowa. Te dwa wyrazy działają na mnie jak kot na psa. Nie wpadam po nich w żaden szał, ale nie lubię kiedy ktoś zwracał się do kogoś w taki sposób. Mój ojciec zwracał się tak do matki i nic sobie z tego nie robił. Myślał, że takie są role kobiety. Chociaż nie raz mama pokazała mu, że wcale tak nie jest. Nie raz pokazała mu, że jest silniejsza i to tylko że względu na to, że jej ręce są stworzone do roboty. Dlatego złapałam za miskę z wybitymi jajkami i podeszłam do Chrisa. Bez żadnych wyrzutów sumienia obróciłam ją nad nim.

- Nigdy więcej nie zwracaj się tak do nikogo - mówię dumnie unosząc nad nim głowę. Pomaga mi w tym fakt, że on siedzi.

- Słuchaj lepiej, Harley - mówi wolno, zbierając żółtko z powiek. - Zaczynałem cię lubić, ale teraz nie wiem nawet czy nie jest to już nienawiść. - Wstał spoglądając mi prosto w oczy i uśmiechając się dumnie. - Chciałbym cię teraz zabić i zakopać. Matthew nic by mi nie zrobił, bo bym uciekł. Jednak ani ja ani ty nie chcesz takiego zakończenia, więc rób to pierdolone jedzenie i nie odzywaj się już nic więcej.

Chłopak wyszedł z pomieszczenia uprzednio zauważyłam, że ma fałszywy uśmiech na twarzy. Ja natomiast wyszłam za nim, ale skierowałam się w stronę salonu. Rozsiadam się wygodnie na kanapie i włączam telewizor. Za niedługo zaczną się wiadomości, a ja czekam na jedną informację od tygodni. Czekam na to, aby podali czy znaleźli trupy czy w ogóle szukają te osoby. Za każdym razem podają tylko informacje o czymś mało ważnym. Jednak czekam na jakiś mały postęp w tej sprawie. Akurat włącza się program, kiedy koło mnie ląduje coś ciężkiego. Chris z mokrymi włosami rozkłada się na kanapie obok mnie.

- Po co to oglądasz? - jęczy, kiedy kobieta w telewizji zaczyna coś mówić. - To tylko każe ci myśleć tak jak oni chcą, czyli psują cię. Ty nawet o tym nie wiesz, bo nie potrafisz odróżnić prawdy od kłamstwa. - Chris nie jest głupi ale jedyne co chce robić to pracować jako płatny zabójca. To jest chyba jego jedyną wadą. - To jest nudne jak łowienie ryb. Zmień kanał.

- Nie, bo czekam na informacje od tygodni i dzisiaj mogą coś o nich powiedzieć. - Wzdycham ciężko patrząc na kolejne bezużyteczne informacje.

- Nie powiedzą o tych morderstwach.

- Czemu? Bo ich nie było?

- Nie. Osobiście dokonywałem egzekucji każdego po kolei. Może tam jeden przeżył. - Wzruszył ramionami patrząc na moją reakcje. Nie wiem jaką mogłaby być inna niż otworzenie szeroko oczu i ust. - To nie ja chciałem, aby on przeżył, więc się tak nie patrz. Ja chciałem każdego po kolei zabić.

- Po co?

- Bo są bardziej wkurwiający niż ci się wydaje. Na przykład chłopak, którego powaliłaś zabił mojego kolegę z dzieciństwa. - Chciałam już mówić jak mi jest przykro z powodu śmierci jego kolegi, ale Chris po chwili dodał. - Był w sąsiednim przedszkolu i w sąsiednim stanie. Nawet go nie znałem. - Teraz już jestem w stu procentach pewna, że Chris lubi zabijać. - Matt mówił, że masz problem z tym chłopakiem, bo nie żyje. Chciałem cię po prostu nastraszyć. - Uśmiechnął się kolejny raz pokazując rząd białych zębów. - To, że ty masz z tym problem to nie moja wina. Ty byłaś po prostu za miła i za mało śmierci widziałaś. - Złapał za butelkę z wodą obok kanapy obkręcając ją. - Po co tu przyjeżdżasz skoro się boisz? Powinnaś siedzieć w domu. - Przykłada butelkę do ust i bierze z niej wielkiego łyka.

- Chcę przekonać Matthew, aby nigdzie nie wyjeżdżał. Chcę, aby tu został.

- W takim razie musisz żyć, a ja sprawię, że nikt cię nie skrzywdzi.

Fucking mazeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz