Rozdział 14

1.4K 88 81
                                        

Draco

Powód dla którego uwielbiałem imprezy - to jedyny czas, kiedy można wmieszać się w tłum. Liczyła się tylko dobra zabawa, bez względu na to czy byłeś Malfoy'em, Zabini czy Nott.

Opierając się o barek popijałem drinka z lodem. Nie zamierzałem się dzisiaj upić, ale nie chciałem znosić towarzystwa niektórych ludzi po alkoholu na trzeźwo. Byłoby to gorsze niż spędzenie godziny w bibliotece z Granger. Irytowała mnie nawet bardziej niż Silene.

Właśnie, młodsza Zabini.  Jest to chyba najbardziej skomplikowana osoba jaką miał okazję spotkać. Z pozoru zachowuje się jak typowa inteligentna, w miarę uprzejma dziewczyna z dobrego domu. Jednak po spędzeniu z nią w ostatnim czasie parunastu dodatkowych godzin, pokazała, że nie jest taka za jaką chce żeby wszyscy ją uważali. Zmarszczyłem brwi. Właściwie, tego wieczoru jeszcze ani razu jej nie zauważyłem. Czyżby stchórzyła?

Zacząłem rozglądać się po sali. Wszędzie jak okiem sięgnąć tłumy Ślizgonów. Nagle mignęła mi jej blond czupryna. Stała tyłem do mnie przy barku po drugiej stronie pomieszczenia. Zmarszczyłem brwi, gdy zauważyłem chłopaka zbliżającego się do niej. Objął ją ramieniem, co nie specjalnie się jej musiało spodobać. Naruszył jej przestrzeń osobistą. O kurwa.

Wiedziałem, że to mogło źle się skończyć zarówno dla tego śmiałka oraz niej samej. Używając niezbyt cenzuralnych słów zacząłem torować sobie drogę na drugi Pokoju Wspólnego, co można w sumie porównać do wyprawy na zakupy dzień przed świętami. Oberwałem parę razy z łokcia lub też innej części ciała.

Gdy już dotarłem, ich już nie było. Chciałem jak najszybciej znaleźć ją lub Zabini'ego. Zmieniłem jednak plany, gdy zauważyłem, że jest już na tym etapie imprezy, że jutro nie będzie pamiętał niczego. Teodor z kolei opierał się o jakąś rudowłosą dziewczynę na sofie, odsuniętej pod ścianę. Silene zniknęła, Zabini leżał najebany w trzy dupy, a Nott prawdopodobnie zdradzał jego siostrę. Istny cyrk.

Spojrzałem w boczny korytarz i zobaczyłem Silene oraz dobierającego się do niej Crane'a. Co dziwne, nie wyglądała jakby jej to przeszkadzało. Oderwałem od niej chłopaka.

- Co ty robisz?! - wykrzyczał, gdy przycisnąłem go za szyję do ściany.

- Lepiej ty się tłumacz, co odpierdalasz z Zabini - warknąłem zwiększając nacisk na jego szyję.

Zaczęło mu powoli brakować powietrza, dlatego poluzowałem ucisk.

- Draco co robisz? Ja się chciałam z nim zabawić - powiedziała Silene, próbując odciągnąć mnie od niego.

Spojrzałem na nią. Miała na sobie małą czarną. Stała bez butów z rozczochranymi włosami i rozmazaną  szminką na ustach. Wydymała dolną wargę i patrzyła na mnie , jakbym zabrał jej zabawkę. Crane uśmiechnął się pogardliwie. Ponownie go zaatakowałem.

- Czym ją nafaszerowałeś? - zniżyłem głos.

On się tylko roześmiał.

-Wiesz co jej ojciec robi z takimi jak ty? - powiedziałem, wyciągając różdżkę i przykładając mu do gardła - Módl się, abyś się nie dowiedział.

Chłopak zamarł i przełknął ślinę. Chyba w końcu coś na niego zadziałało.

- Smoczy proch - powiedział, a ja go puściłem.

Złapałem Silene za rękę i zacząłem ją prowadzić do dormitorium. Zataczając się postawiła parę kroków i wybuchnęła śmiechem. Stwierdziłem, że prędzej ona się zabije niż w całości dotrze do dormitorium, więc wziąłem ją na ręce.

Obróciła głowę w moją stronę i pocałowała mnie w policzek.

- Co ty...  - oszołomiony jej gestem, zatrzymałem się.

Hereditatem |d.mOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz