Przeddzień Nocy Duchów minął w atmosferze radosnego oczekiwania. Uczniowie, zarówno starsi jak i młodsi uczestniczyli w dekorowaniu szkoły.
Były godziny popołudniowe, a ja siedziałam razem z Draco w bibliotece i szukałam czegokolwiek co umożliwiłoby nam wykonanie misji zleconej mu przez Czarnego Pana. Oczywiście, wszystkie książki jakie przeglądaliśmy pochodziły z Działu Ksiąg Zakazanych, ale dzięki posiadaniu przyjaciela rodziny w gronie pedagogicznym nie było mi trudno dostać pozwolenie na korzystanie z tamtejszych materiałów. Stałam na stołku sięgając po kolejne księgi. Sterta do przeszukania stale się powiększała. W tym samym czasie Draco przy stoliku obok i ze zrezygnowaniem przeglądał kolejne strony.
- Tutaj nic nie ma - powiedział poirytowany, ze złością zatrzaskując tom.
- Uważaj - syknęłam. - Jeszcze je uszkodzisz.
- Mam wystarczająco galeonów żeby je odkupić, a jak na razie nie dowiedziałem się niczego, może z wyjątkiem tego, jak pozbyć się Czerwonego Kapturka bez użycia eliksirów - odparł, a ja potraktowałam go morderczym wzrokiem.
Widzą moją reakcję przewrócił oczami i wracając do wertowania kolejnego tytułu mruknął ciche ''przepraszam''. To wystarczyło żebym się uśmiechnęła pomimo tego, że i tak by tego nie zauważył.
Odkąd odzyskaliśmy wspomnienia z dzieciństwa nasza relacja uległa znacznemu ociepleniu. Może podświadomie chcieliśmy nadrobić te stracone lata. Po dłuższym przeglądaniu materiałów zauważyłam małą książkę bez tytułu. Przez jej szkarłatnoczerwoną, aksamitną okładkę wybijała się na tle innych znajdujących się na półce.
Otworzyłam ją, jednak w środku nic nie było. Tylko białe kartki. Żadnego słowa zapisanego, nawet autora.
- Malfoy... - zaczęłam mówić schodząc ze schodków.
- Hmm? - odparł nie odrywając wzroku od tekstu czytanej książki.
- Patrz co mam - usiadłam naprzeciw niego i podsunęłam mu notes.
Przyciągnął go do siebie, dokładnie obejrzał, po czym oddał go z powrotem. Wzruszył ramionami.
- Pusty dziennik, ot co. Nic tu nie znajdziesz.
- Pomyśl, kto daje pusty notes do biblioteki? Tym bardziej do Działu Ksiąg Zakazanych - powiedziałam.
Zignorował moją uwagę i dalej przeglądał wolumin. Notes dałam na stos książek do odłożenia i zabrałam się do dalszej pracy. Wertowałam strony, ale po jakimś czasie nawet już nawet nie zwracałam uwagi na tekst. Odpłynęłam myślami do tajemniczego dziennika. W końcu ze zrezygnowaniem zatrzasnęłam opasły tom i odrzuciłam go na bok. Podparłam głowę o rękę i wpatrywałam się w błonia.
- To nie ma sensu - poderwałam się i zaczęłam z zaangażowaniem przeglądać stertę ksiąg.
Malfoy spojrzał na mnie i zdziwiony uniósł brwi.
- Tam musi coś być... - oznajmiłam odkopując dziennik spod grubej warstwy dzieł o czarnej magii.
- Tracisz tylko czas - odparł chłopak, nie do końca przekonany co do mojego pomysłu.
Jednak ja się nie poddałam. Gdy dotarłam do dziennika zaczęłam go zawzięcie wertować. Rzuciłam również parę zaklęć, w razie jakby treść została zapisana przez niewidzialny atrament. Oczywiście przez swoją wrodzoną niezdarność zacięłam się stroną.
Syknęłam gdy na papier wylało się parę kropelek krwi. Nagle na pergaminie zaczął się pojawiać napis.
Wiedza wymaga krwi.
CZYTASZ
Hereditatem |d.m
ФанфикшнHereditatem (łac.) - dziedzictwo Silene jest dziedziczką założycieli Hogwartu, której zadaniem jest pomoc w obaleniu Czarnego Pana. Jednak wszystkie wydarzenie co raz bardziej odciągają ją od pierwotnego celu, przez co kończy pomagając pewnemu blond...
