Rozdział 5

548 33 0
                                        

Jak burza wpadłam do przedziału i trzasnęłam drzwiami. Nie mogłam pojąć jak bardzo wścibski był ten człowiek. W przeciwieństwie do innych nie miałam szczególnej ochoty dzielić się swoim życiem prywatnym na forum.

Usiadłam na swoim miejscu i sięgnęłam po książkę, ignorując spojrzenia innych, którzy przestali rozmawiać po tym jak z impetem wpadłam do środka. Przez chwilę panowała niezręczna cisza. Przerwał ją nie kto inny jak Malfoy, chrząkając znacząco. Przewróciłam oczami.

- Co? - spytałam poirytowana.

- No nie wiem, myślałem, że chcesz opowiedzieć o tym, czemu wpadłaś do przedziału zachowując się jakby centaury obraziły ci matkę.

- Hamuj, Malfoy - wtrącił się cicho Teodor, lecz blondyn zbył go machnięciem ręką.

- Nie uważasz, że gdybym naprawdę miała ochotę powiedzieć o co mi chodzi to bym to od razu zrobiła?

- My chyba pójdziemy się przebrać - powiedziała Dafne, wyczuwając, że atmosfera w przydziale robi się delikatnie mówiąc, napięta.

Wraz z nią wyszła Bulstrode.

- Nie uważasz, że gdy wchodzisz wyżywając się na biednym wyposażeniu wnętrz przydałoby się chociaż podać powód? - odparł przedrzeźniając mnie Malfoy.

Przez chwilę walczyliśmy na spojrzenia, lecz odpuściłam i  pomimo protestów Nott'a wstałam zabierając tylko szkolne szaty i wyszłam.

***

Blaise

Nowy - stary profesor okazał się być zwykłym bucem, co jakoś szczególnie mnie nie zaskoczyło widząc już same zaproszenia. Najbardziej martwiłem się o Silene, a raczej wyposażenie wnętrz czy ludzi, których napotkała. Mimo tego, że wychodząc była względnie spokojna, znałem temperament mojej siostry. Mijając młodszych Ślizgonów, bezproblemowo dotarłem do przydziału. Gdy tylko uchyliłem drzwi zdziwiło mnie parę rzeczy. Przede wszystkim, było cholernie cicho oraz grono zmniejszyło się o trzy osoby, w tym Silene. 

- Co tu się... - zacząłem, lecz przerwał mi Malfoy.

- Twoja siostra wpadła tutaj trzaskając drzwiami, po czym nic nie dało się jej powiedzieć, więc wyszła - powiedział wzruszając ramionami. - Normalka.

Uderzyłem się dłonią w czoło.

- To przez Slughorn'a, idioto - rozwaliłem się na siedzeniu. - Skądś dowiedział się o korzeniach Silene i chciał już zacząć temat, ale ją to rozdrażniło. Wiesz jak wygląda sytuacja...

- Ale my nie wiemy - wyrwała się Astoria.

Spojrzałem na nią zaskoczony. Nie spodziewałem się po niej takiej reakcji. Z ich trójki to Pansy zawsze reagowała najgwałtowniej. Widząc moją minę  dziewczyna przewróciła oczami.

- To w końcu nasza przyjaciółka. Mamy prawo wiedzieć co się dzieje - wytłumaczyła.

Westchnąłem i zacząłem im opowiadać w skrócie o co chodzi. Gdy zacząłem temat mocy żywiołów odezwała się Pansy.

- Chwilę, bo chyba czegoś nie rozumiem - zaczęła. - To chyba dobrze, że ma te moce. W końcu może pokonać Sami-Wiecie-Kogo.

- O ile to jej nie zniszczy, nie oszaleje lub Czarny Pan nie przekabaci jej na swoją stronę. Wtedy świat czarodziejów ma przerąbane - odparł niby nonszalancko Draco.

Hereditatem |d.mOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz