Obudziło mnie szuranie i krzątanie się po pokoju. Zaspana zmarszczyłam niezadowolona nos. Uchyliłam powieki. W sypialni było zapalone jedno z bocznych świateł, które oświetlało na tyle pokój, żeby dostrzec zarysy przedmiotów. Za oknami było jeszcze ciemno, więc musiało być przed piątą.
- Co ty robisz? Jest za... - ziewnęłam - wcześnie.
Malfoy podniósł wzrok znad plecaka, który pakował. Bez słowa podniósł lewy rękaw bluzki. Znak na jego przedramieniu był czarny jak smoła. Wąż wyłaniający się z czaszki agresywnie się poruszał. Podniosłam się na przedramionach zaskoczona. Stało się to, czego się obawiałam.
- Zostań - powiedziałam ostro.
- Wiesz, że nie mam wyboru - odparł sfrustrowany. - Notta też wezwał.
Bał się tak samo jak ja. O ile nie jeszcze bardziej. Wiedział jak bardzo podpadłam Czarnemu Panu. Nagini na pewno przekazała wszystko to, co widziała w Dolinie Godryka. Misja Malfoya była jasnym sygnałem dla mnie - jakakolwiek próba buntu miała skutkować karą.
- Niezły miesiąc miodowy - westchnęłam. - Astoria wie?
- Tak, poszedłem do nich kiedy znak mnie obudził. Też pomaga Nottowi się spakować. Uprzedzając pytania, też nie jest zachwycona.
Wstałam z łóżka i sięgnęłam do swojego kufra, wyciągając kilka fiolek Eliksiru Wiggenowego.
- Łap - rzuciłam mu je.
Jego refleks byłego szukającego Slytherinu umożliwił mu złapanie wszystkiego.
- Nie ryzykuj - powiedziałam. - Jak coś się pogorszy, uciekacie. Zostawiacie resztę. Wy macie przeżyć.
- Tak jest pani kapitan - odparł z sarkastycznym uśmiechem.
Starał się mimo wszystko zachować typowy dla siebie humor.
- Chodź tutaj - przytuliłam go wchodząc na palce i chowając twarz w zagłębienie przy jego szyi.
Chłopak objął mnie. Czułam jak nie chciał mnie nigdy wypuszczać z rąk. Gdy się odsunął zaczęliśmy się całować tak, jakby to miał być nasz ostatni raz. Za dużo czasu zmarnowaliśmy na próby unikania się i lęk. Draco miał rację. Jeżeli coś by miało się złego wydarzyć to i tak się to wydarzy. My jedynie mogliśmy zdecydować, czy będziemy w tym sami. W końcu odsunęłam się i głośno wzięłam oddech.
- Masz wrócić cały.
Zeszliśmy potem do holu na parterze, gdzie czekał na nas Teo. Astoria też tam stała owinięta szlafrokiem. Nie mogłam sobie wyobrazić jak się przez to czuła. W przeciągu kilku godzin jej bajeczny ślub zamienił się w koszmar. Po raz pierwszy zderzyła się z tym, że będzie musiała znosić takie akcje ze względu na to że ojciec Notta również był blisko Voldemorta. To z kolei oznaczało dla niego to samo co dla Malfoya. Jedyne co go uchroniło przed Mrocznym Znakiem to to, że został zaatakowany i przemieniony przez wilkołaka. Dla Czarnego Pana jego krew, mimo że początkowo czysto czarodziejska, była teraz splugawiona przez klątwę. Gdy dwójka Ślizgonów wyszła z domu, Astoria w końcu pękła i zaczęła niekontrolowanie płakać. Przytuliłam ją i pozwoliłam by jej łzy moczyły moją szarą bawełnianą koszulkę od piżamy.
~
Na zegarze wybiła dziewiąta wieczorem kolejnego dnia. Razem z Astorią zbierałyśmy pozostawione po poprawinach naczynia i wycierałyśmy brudne powierzchnie. Normalnie zrobiłyby to skrzaty, ale nas po prostu nosiło. Pansy i Blaise zostali jeszcze w rezydencji i siedzieli przy stole tylko patrząc na to co robimy. Też nie byli w nastroju do świętowania.
- Powinni już dawno być - mruknęłam pod nosem.
- Nie panikujmy jeszcze - powiedział Blaise. - Może to nic poważnego.
CZYTASZ
Hereditatem |d.m
Hayran KurguHereditatem (łac.) - dziedzictwo Silene jest dziedziczką założycieli Hogwartu, której zadaniem jest pomoc w obaleniu Czarnego Pana. Jednak wszystkie wydarzenie co raz bardziej odciągają ją od pierwotnego celu, przez co kończy pomagając pewnemu blond...
