jimin tylko spacerował, a taehyung po prostu mieszkał w szpitalu
vmin au, angst, yaoi
INTRO: 180127
OUTRO: 190127
#1 miejsce w #vmin - 190330 ❤
#2 miejsce w #vmin - 210816
@HeroHorrendous, 180127
- Dzisiaj zaczynają się zapisy na listę chętnych do stypendium na uniwersytecie w Japonii. Cieszysz się, Jimin?
Nie odpowiedział. Bynajmniej nie tak od razu.
Dlaczego miałby się cieszyć? Miałby cieszyć się z tego, że może dostanie jakieś tam stypendium i wyjedzie do Japonii? Czy to była już ostateczna forma wygórowanych ambicji jego rodziców? Czy naprawdę jego życie będzie musiało ograniczyć się do czterech ścian akademickiego pokoju?
To przywołało pewne wspomnienie.
Siedzieli wszyscy razem pod drzewem, jedli drugie śniadanie i spoglądając w chmury, myśleli o przyszłości.
- Jakieś szczególne plany, Namjoon? – zagadnął Hoseok, spoglądając na chłopaka w farbowanych, szarych włosach. Ten jedynie wzruszył ramionami.
- Zostanę raperem – to moje przeznaczenie – dodał, posyłając pytanie dalej do siedzącego obok niego Seokjina, najstarszego z całej piątki.
- Aktorstwo bez dwóch zdań – odpowiedział pewnym siebie tonem, przybierając pozę posągu lub myśliciela – I jak?
- Będą z ciebie ludzie, hyung! – zaśmiał się Namjoon, uderzając czarnowłosego w ramię. Kim syknął z bólu, ale zwrócił wzrok na blondwłosego, najmłodszego z ich paczki, Jimina.
- Jeszcze nie wiem, ale na sto procent coś związane z tańcem. Druga opcja to śpiew – powiedział nieśmiało, a w jego ciemnych oczach skrzyły się iskierki związane z nadchodzącą przyszłością. Zerknął po chwili na następnego w kolejce, miętowowłosego Yoongiego – A ty, hyung?
- To chyba oczywiste, prawda? Światowej sławy raper, genialny tekściarz i najlepszy producent w Korei – uśmiechnął się szeroko i zrobił swoją typową minę pełną "swagu", na którą jego towarzysze zareagowali chichotem – Ewentualnie, jak mi się nie uda, będę wiecznie grał ballady na moim pianinie pod mostem – dokończył, wracając wzrokiem na rudowłosego dongsaenga.
- Mój taniec powali na kolana cały świat! – krzyknął, podskakując i wykonując swój "taniec szczęścia". Pozostała czwórka wybuchła śmiechem, ale dołączyła do przyjaciela, nieporadnie kopiując ruchy Hoseoka.
Wszyscy mieli plany. Każdy miał w swojej głowie choć mały zalążek pomysłu z wielką nadzieją na realizację w przyszłości.
Wszystkie prysły jak bańka mydlana – jedna ocalała.
Miał ją wykorzystać? Zniszczyć pamięć o tym, co sobie przyrzekali?
Wieczorem spotkali się również pod tym samym niebem. Wrócili do tej samej rozmowy.
- Obiecajmy coś sobie, dobra? – zagadnął Namjoon, zerkając na każdego z ich paczki – Gdy nam nie wyjdzie z naszymi planami, to założymy zespół. Co wy na to?
Wszyscy popatrzyli na siebie, analizując wypowiedziane słowa.
- Zgoda, liderze! – wrzasnęli chórem, rzucając się na szarowłosego. Zrobili z siebie przysłowiową "kanapkę", śmiejąc się. Potem tylko siedzieli na kocu, opierając się o siebie i spoglądając w gwiazdy.
Obietnica ta jest jak płatki śniegu.
Opada i umyka stopniowo.
Lecz Jimin chciał ją zatrzymać. Tak długo, jak to było możliwe.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
PRZEPRASZAM, ŻE "DODAJĘ" TEN ROZDZIAŁ OD NOWA, ALE GO NIE CHCĄCY USUNĘŁAM, JAK PATRZYŁAM NA TELEFONIE I TAK WYSZŁO :(( PRZEPRASZAM :'(
nie pamiętam, co pisałam, więc tego samego nie przytoczę. gif pokazuje przeszłość jimina, ale niestety nie mogłam znaleźć takiego, żeby byli wszyscy, a by nie było na nim taehyunga - on jest po prostu WSZĘDZIE XD ale dodatkowo ubóstwiam ten gif, bo wygląd namjoona to złoto i diamenty
jutro będzie następny, gdyż niestety tydzień był dość ciężki i tak jakoś siły nie miałam. wyczekujcie "flower" ;))))