Rozdział 38

139 14 2
                                    


Wokół mnie pojawiła się kałuża. Nabrałam głośno powietrza w płuca i ścisnęłam mocno dłoń Ciela czując zbliżający sie skurcz. 

- Cii...dasz rade. - Wyszeptał łagodnie Ciel. Wszystko docierało do mnie z opóźnieniem. Ciel z Aloisem coś do siebie krzyczeli, chwile po tym znajdowałam się w stalowym uścisku Sebastiana który niósł mnie do sypialni gdzie czekała Hannah. W pokoju ułożył mnie delikatnie na łóżku, od razu zajął się mną doktor. Złapałam lokaja za frak widząc jak odchodzi. 

- Zostań... - Wyszeptałam osłabiona by po chwili z mojego gardła wydarł się krzyk bólu. Tak właśnie minęło reszte czasu. Przez kolejne dwie godziny w posiadłości było tylko słychać moje krzyki bólu i pokojówkę starającą sie w jakimś stopniu mnie uspokoić. Cały ten czas pod pokojem kręcili sie nerwowo Ciel i Alois. 

- Widać główkę! - W końcu usłyszałam te dwa słowa wypowiedziane przez doktora które w pewnym stopniu sprawiły że starałam się ignorować ból dla mojego małego skarbu. Po dwóch i pół godzinach mogłam w końcu ujrzeć moje maleństwo. Zalana łzami przytulałam delikatnie naszą córeczke. Pogładziłam delikatnie jej główkę, jej oczy są takie śliczne, takie błękitne. Uśmiechnęłam się delikatnie, po chwili do pokoju wpadli Alois i Ciel. Spojrzeli na mnie i odetchnęli z ulgą a w oczach Aloisa ujrzałam łzy wzruszenia a jego spojrzenie wyrażało jak bardzo jest szczęśliwy

----------------------------------------------------------------------------------


Ten no...rozdział pisany na szybko. Za wszelkie błędy przepraszam i mam nadzieję żę nie jesteście źli że taki krótki.

Zniewolona ~Kuroshitsuji~ !ZAWIESZONE! Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz