***
- ZABIJĘ GÓWNIARZA! - krzyknął Tom.
Poderwał głowę do góry, kiedy usłyszał jak coś szklanego rozbija się o posadzkę.
Zobaczył zamykające się za Malfoy'em drzwi.
Był zdezorientowany.
I nagle dotarł do niego znajomy zapach. Na początku nie potrafił go dopasować do żadnego, znanego mu eliksiru. A potem miejsce w jego spodniach drastycznie się zmniejszyło.
Przypomniał sobie, skąd zna ten zapach i jaki eliksir go wydziela. Oraz do czego, ów wywar służył.
Był to silny afrodyzjak, który miał bardzo uciążliwe skutki.
Osoba, która jest pod działaniem tego wywaru, mimo wielkiego podniecenia, nie mogła samodzielnie się zaspokoić. Musiał zrobić to ktoś inny.
Riddle nie był pewny dokładnego czasu działania specyfiku, ale wiedział, że dla niego to będą wieki.
- Zabiję, spalę i zakopię - mruczał pod nosem te słowa, niczym mantrę.
Erekcja boleśnie wbijała się w jego spodnie, a umysł zaszedł lekką migiełką pożądania. Spróbował (chociaż na chwilę) zignorować swoją rządzę i powoli skierował się do wyjścia z pomieszczenia.
Naparł na drzwi, lecz te ani drgnęły.
- Kurwa - zaklnął cicho.
Wrócił na kanapę i ostrożnie na niej usiadł, starając się jak najmniej podrażniać swoją stojącą na baczność męskość.
Nagle przez jego ciało przepłynęła fala podniecenia. Z jego ust wydostał się gardłowy jęk.
Oddech przyspieszył, a ręce samoistnie skierowały się w stronę rozporka.
Jego umysł całkowicie zmętniał pod wpływem pożądania.
- Zapowiada się ciekawy wieczór - była to jego ostatnia racjonalna myśl tej nocy.
-_-_-_-_-_-
Słońce powoli chowało się za horyzont. Temperatura spadła o kilka stopni i z nikąd zerwał się chłodny wiatr.
Dla Harry'ego i Hermiony był to jasny znak do powrotu w ciepłe mury zamku.
- Pospiesz się. Zamarzam! - narzekała Hermiona. Cała, aż trzęsła się z zimna.
- Dobra, dobra spokojnie - zielonooki przyspieszył kroku.
Kiedy znaleźli sie już w zamku, Hermiona - prawie biegiem - ruszyła w stronę Wieży Gryffindoru. Pod nosem mruczała coś o kocach i ciepłej herbacie.
Harry jedynie pokręcił głowa na zachowanie przyjaciółki i udał się w ślad za nią.
Pokonywał kolejne stopnie Wielkich Schodów, gdy jego głowę zalały wspomnienia z pierwszego dnia w Hogwarcie. Pamiętał, jaki był zafascynowany tymi schodami. Jakie to dla niego było magiczne. A potem zaczął pokonywać tą samą drogę po dziesięć razy dziennie i czar prysł.
Dawna fascynacja zmieniła się w przekleństwo.
- Nienawidzę schodów, nienawidzę - myślał przez całą drogę do portretu Grubej Damy.
Mimo, że uczęszczał do Hogwartu od kilku lat, dalej dostawał zadyszki, po pokonaniu Wielkich Jebanych Schodów.
- Podaj hasło, kochanieńki - poleciła Gruba Dama.
CZYTASZ
I Would
FanfictionTom Marvolo Riddle zmienił się. A raczej, nigdy nie był taki, jak wszyscy myśleli. Harry Potter ma dość kłamstw i ludzi, którzy traktują go jak dziecko. Chce podejmować własne decyzję, w końcu żyć po swojemu. Przez przypadek, zwykły zbieg okoliczno...
