Kolejne dwa konkursy przelecialy dosc szybko, co w sumie mnie cieszylo.Moglismy szybciej zgarnac konie i wracac do domu. Jechalismy dlugo i stalismy w korkach. Chcialam juz wrocic . Niby atmosfera byla całkiem normalna, ale mimo wszystko. Kiedy koniowoz wjechal kolami na parking przed nasza stajnia, ulzylo mi. Byla juz szarowka na dworze. Musialam zabrac Quicka i zajac sie jego nogami . Czekala mnie wcierka i wyniesienie sprzętu. Uwinelam sie dosc szybko jak na mnie, bo zajelelo mi to chwilke dłużej niz godzine. Nigdzie nie spotkalam Artura ani damiana troche byłam zawiedziona, a rozładował mi sie telefon. Kiedy skończyłam juz swoją prace, Michala juz nie bylo a ja pobieglam do domu z nadzieją ze bedzie tam moj brunet. Niestety, zmartwilam sie. Nie bylo nikogo, a swiatlo bylo wyłączone. Poszlam do pokoju i rozebralam sie do bielizny, zabralam rzeczy i poszlam sie umyc. Zmylam z siebie wydarzenia oststniej nocy. Troszke mi ulzylo. Wyszlam kierując sie do pokoju. Założyłam swoj dlugii tshirt snowboardowy, ktory kupiłam w ubiegłą zime ale nie jezdzilam w nim. Wyciągnęłam moja koronkowa jasno niebieską bielizne i założyłam ja i stopki bo bylo mi troche zimno. Zmarzluch ze mnie. Poszlam do kuchni i zrobilam sobie duza herbate z hibiskusem i pomarańczą. Chlopcy nadal sie nir pojawili. Hymm moj dobry humor troszke sir popsul. Zgasilam swiatlo, poszłam do swojego pokoju i włączyłam cicho muzykę na laptopie. Przykryłam sie koldra i grzebalam w internecie po jakichs stronach wysłuchujac czy mozne nie słychać chłopców. Niestety nic nie słyszałam. Eh poddalam sie i polozylam. Wspominalam moją ostatnią noc z Arturem przed moim wyjazdem. Eh gdzie oni sie podziewali?!
Obudziły mnie skrzypiace drzwi. Spojrzalam na zegarek bylo przed drugą w nocy. Wstalam z łóżka i otworzylam drzwi z impetem. Na korytarz wlasnie przez drzwi wchodzil Arczi. Pobieglam mijajac Damiana i wpadlam w ramiona Artura oplatajac go nogami w okol pasa. Zachwiał sie lekko i zlapal mnie za posladki zebym nie spadla, gdyz zrobilam to tak nieoczekiwanie ze zorientowal sie w oststniej chwili, kiedy juz go sciskalam.
-Mała-krzyknął- ale tesknilem.
Objal mnie mocniej a ja jego. Damian zagwizdal i poszedł do swojego pokoju, zeby nam nie przeszkadzac.
- gdzie wy byliscie ? -zapytalam z pretensja.
- przepraszam -wyszeptal zmeczony.- musielismy zawiezc konie dwiescie kilometrów stad do gospodarstwa agroturystycznego. A nawet dostalismy zaproszenie na przyjazd kiedy chcemy za niewielka opłatą. Sa tam takie sliczne drewniane domki a obok jezioro z duza plaża. -uśmiechnął sie
-Yhymmmm- zeszlam z niego i zlapalam go za reke ciagnac do mojego pokoju.
- Zuzaa- zlapal mnie i przytulil - serio sie stesknilem- popatrzyl mi gleboko w oczy- bardzo jestes zmeczona ?
- troszke, ale teraz juz mniej jak jestes - odpowiedzialam
-Poczekasz na mnie skarbie ? musze sie wykapac bo strasznie mi zle, chyba ze idziesz ze mna ? - zapytal lekko sie usmiechajac- zartuje, za chwilke wracam.
Poszedl do swojego pokoju zabrac rzeczy. Jeju bylam chyba zakochana, strasznie. Sama w to nie wierzylam. Usiadlam na lozku, a przez glowe przelecialo mi jego ostatnie zdanie ' chyba ze idziesz ze mna..'
Chcialam zeby juz tu byl, nie wytrzymam. Wstalam i udalam sie w strone lazienki. Zawahalam sie przed drzwiami z reka na klamce. Slyszlam lecaca wode z kranu. Myslalm ze lazienka bedzie zamknieta, ale kalmka ustapila i otworzyła drzwi. Weszlam do srodka zamykajac nas na zamek. Artur stal za matowyma szybą duzego prysznica, tak ze mnie nie widzial. Zdjelam koszulke i skarpetki. Zostalam w samych majtkach. Mowiac szczerze zaczelam sie troche wstydzić. Nie przemoglam sie i zostalam w moich skapych koronkowych niebieskich majteczkach. Położyłam reke na uchwycie od szklanych drzwi, ktore dzieliły mnie od mojego slicznie umiesnionego przyjaciela. Otworzylam drzwi, a Artur odwrocil sie nagi w moja strone zapewne czujac zimno na plecach. Jego twarz rozpromienila sie jak u małego dziecka, ktore dostalo lizaka. Patrzyl sie na mnie, kiedy stanelam przed nim i zamknelam drzwi. Nie moglam jakos spojrzeć mu w oczy wiec patrzylam na jego klatke piersiową. Zlapal mnie za brode i podciagnal do gorzy tak ze nasze spojrzenia sie spotkaly.
CZYTASZ
A little different
Teen FictionHistoria o pasji i wielkiej miłości do koni, jednak jak sie później okazuje nie tylko do nich...
