Elena
Chciałam jak najszybciej wejść do domu i porozmawiać z Damonem. Szczerze.
Z drugiej strony jest za późno i pewnie śpi, więc będę musiała poczekać do rana.
Weszłam jak przeciąg do mieszkania, nie patrząc na nic.
Nawet nie zwróciłam uwagi na kogoś, kto siedział na fotelu, w ciemnym pomieszczeniu.
Podskoczyłam z przerażenia, ale gdy zapaliłam światło, okazało się, że oprócz mnie w domu jest Damon.
"Czyli nie śpi" - usłyszałam w głowie. - "Będziemy mogli poważnie porozmawiać."
Nie było mi do uśmiechu, tak jak jemu, który posłał mi uśmiech (być może sztuczny), odkąd weszłam do środka.
- Jak w pracy? - pierwszy się odezwał.
- Ciekawie - odłożyłam torebkę na kanapie.
Byłam poważna, zła i nie miałam ochoty na żadne rozmowy. Chciałam tylko przejść w końcu do rzeczy.
- Chciałbym z tobą porozmawiać - usłyszałam.
W końcu na niego spojrzałam.
- To dobrze, bo ja też.
Spoważniał, lecz się nie poruszył.
- Kiedy zamierzałeś mi powiedzieć całej prawdy o sobie? - nie było sensu przedłużać.
Chciałam już wszystkiego się dowiedzieć.
Kiedy wypowiedziałam te słowa, Damon zrobił wyraz twarzy jakby się zezłościł.
Czyli jednak...
Wie o co mi chodzi.
Ciekawe tylko kiedy chciał mi o tym wszystkim powiedzieć.
- Skąd wiesz?
- Od twojej żony. Wiem, że zabiłeś człowieka - nie łatwo było mi wypowiedzieć te słowa.
Niespodziewanie ukrył twarz w dłoniach.
Przez kilka minut tak siedzieliśmy. Ja czekałam, aż w końcu coś mi powie, a on nie zmieniał pozycji. Nie wiedziałam jak długo tak będziemy trwać, ale chciałam dać mu chwilę, by się zastanowił jak ma mi wszystko opowiedzieć.
- Miałem ci to powiedzieć, ale...
- Ja wiem - wtrąciłam mu się w słowo. - Że nie znamy się za dobrze i krótko, ale to chyba powinna być jedną z pierwszych rzeczy, o których powinieneś był mi powiedzieć. Przecież jestem twoim lekarzem, chcę ci pomóc, powienieś chociaż powiedzieć to Jo, ona zna różne przypadki, wie co robić...
- Tylko tym dla ciebie jestem? - przerwał mi patrząc na mnie. - Pacjentem? A ta noc? Mnie na przykład zaczęło na tobie zależeć, chciałem z tobą spróbować... - wstał i zaczął chodzić po pokoju nerwowym krokiem. - Tak zabiłem człowieka, nie jestem z tego dumny. Ale stało się! - krzyknął. - Wiesz co? To już i tak nie ma znaczenia. Nie musisz już mi pomagać, nie chcę twojej litości, nie będę ci już wchodził w drogę. A, i żyj w szczęściu z Liam'em czy jak on ma - machnął ręką i wyszedł w pokoju, by po chwili wrócić z torbą wypełnioną rzeczami, i wyszedł z mieszkania trzaskając drzwiami.
Zostawił mnie.
Tak po prostu wyszedł.
Zależało mu na mnie...
Chciał ze mną...
To i tak jest nie ważne.
Już wyszedł.
I gdzie on teraz pójdzie?!
To wszystko moja wina...
Dopiero teraz, po kilku minutach gwałtownie wstałam z kanapy i rzuciłam się ku drzwiom. Otworzyłam je i wołając Damona rozglądałam się po okolicy.
Jednak jego nigdzie nie było.
A to wszystko przeze mnie.
"A nie mogłaś porozmawiać z nim spokojnie, delikatnie i nie tak szybko?" - usłyszałam ten głosik w głowie. - "Głupia!"
Tak, jestem głupia.
************************************
Hej!❤️❤️
Szczerze, to już nawet nie sprawdzam tych rozdziałów xD Wybaczcie jeśli pojawią się jakiekolwiek błędy, a jeśli takowe będą to wypiszcie mi je 😊
Co myślicie? ^^
Komentujcie, gwiazdkujcie,
Do zobaczenia, Talia_NL ❣️❣️
CZYTASZ
Fight for love
Fanfiction" - Martwię się o ciebie, Damon. - Taa - upiłem łyk piwa, który stał przede mną. - I przestań pić, jeszcze nie możesz. Obiecałeś mi coś, pamiętasz? - Miałem nie pić bourbonu - ponownie przewróciłem oczami. - Żadnego alkoholu - poprawiła mnie podkre...
