{Yoongi}
Mija ponad dwa tygodnie odkąd Jimin spotyka się z Jungkookiem. Już parę razy zostawał u niego na noc. Jego nocne wizyty, jeśli można to tak nazwać, zawsze kończą się w tym samym punkcie. A dokładniej w punkcie G. Tak jest i tym razem. Nie mogąc zasnąć siadam zmarnowany na łóżku. Pocieram oczy po czym idę do kuchni z zamiarem napicia się wody. Jest późno, a wszelkie próby snu przy tamtej dwójce za ścianą są wręcz niemożliwe. Znużony przeczesuję włosy palcami przymykając lekko oczy zupełnie jakby chciał zasnąć na stojąco.
- Czemu nie śpisz?- pyta Jimin wchodząc do kuchni. Nalewa sobie mleka do szklanki i opiera się pupą o blat oczekując na moją odpowiedź.
- A jak myślisz?- pytam w odwecie. Gdy jestem zmęczony mogę się robić trochę bardziej bezczelny niż zwykle i nie jąkam się prawie wcale. On patrzy na mnie krzywo nie rozumiejąc aluzji.- Serio wy dwaj musicie się tak drzeć?
- Jungkookie jest strasznie głośny. Podoba mi się to.
- A mi nie bardzo.... Okropnie się wydziera .
- Nie moja to wina- wzrusza ramionami od niechcenia.
- No nie. Tylko twojego penisa- mówię bez namysłu i dopiero, gdy widzę jego wściekły wyraz twarzy wraca do mnie zdolność trzeźwego myślenia.
- Coś ty powiedział?
- N-nic...
-Powtórz mi to prosto w twarz!- chwyta mnie za ramiona i przyciąga blisko.- Posłuchaj mnie teraz łajzo, bo nie lubię się powtarzać. Jeszcze jeden taki tekst do mnie albo do niego to wywalę cię na zbity pysk. Wylądujesz pod jakimś pieprzonym mostem, ale wtedy nie będzie mnie to już obchodziło. Jungkook to mój chłopak, więc masz mieć do niego tyle szacunku ile mu się należy i na ile zasługuje. Jasne?
- Tak.
- To zajebiście- odpycha mnie do tyłu mocno. Miejsce gdzie zaciskały się jego palce jest bardzo obolałe i czerwone. Czyli jutro rano będzie siniak. Naprawdę, gdy wszystko zaczęło się układać to musiał pojawić się Jeon? Przecież bez niego było nam lepiej. Przecież już było tak dobrze...
- Idę do sklepu, chcesz coś Jungkookie?- pyta Jimin i ja wywracam oczami. Zmywam naczynia po wspólnie zjedzonym obiedzie i mam szczerze dość słodzenia sobie tych dwóch. Czasami zachowują się jakby byli zupełnie sami. Potrafią rzucić się na siebie nawet w kuchni! Może to egoistyczne, ale ich szczęście sprawia mi nieziemski ból.
- Nie, dziękuję. Właściwie to będę się już pomału zbierał.
- Tak szybko? Zostań, Yoongi zrobi ci kawy, a ja kupię twoje ukochane ciastka.
- Oh, no.... to zostanę jeszcze chwilkę.
- Super. Będę za parę minut.
Jimin wychodzi, natomiast ja zostaję sam na sam z Jeonem. Czuję wszechobecny strach. Przerażenie ogarnia niemal każdą komórkę mojego ciała, ale po tym co on chciał mi zrobić to chyba nic dziwnego.
- T-to jaką kawę ci z-zrobić?- pytam, a w odpowiedzi otrzymuję mocne uderzenie w tyłek. Wystraszony upuszczam na ziemię widelec. Schylam się powoli po sztuciec, a już po krótkiej chwili czuję jego biodra napierające na moją pupę. Odskakuję szybko, czując jego łapy na swoich biodrach, niezdolny do wzięcia choćby najmniejszego oddechu. Strach dosłownie mnie sparaliżował.- Chcesz tą k-kawę czy nie?
- A może dokończymy to co zaczęliśmy tam na imprezie, co?- przysuwa się do mnie sugestywnie ruszając brwiami. Cofam się o krok próbując uspokoić bicie swojego serca.
- Nie, raczej nie.
- Olać tą kawę- mruczy i eliminuje odległość między nami całując mnie w zachłanny sposób.
- Stój!
- Co się stało?
- Jak to co się s-stało? Przecież ty jesteś z Jiminem w związku- odpowiadam podkreślając ostatnie słowo.
- Czego nie zobaczy to go nie zaboli- wzrusza ramionami i znowu złącza nasze usta. Na początku nie mam zamiaru tego oddawać, ale po chwili.... zupełnie tego nie rozumiem. Podoba mi się? Chyba tak dawno nie miałem z nikim kontaktu fizycznego, że nawet wizja brutalnego wykorzystania brzmi dla mnie mniej okropnie. A może Jungkook wcale mnie nie wykorzysta? Przecież ja też mam prawo do poczuć chociaż denną imitację miłości.
Odsuwa się ode mnie i patrzy na moją twarz wzrokiem pełnym satysfakcji.
- Ty nie jesteś prawiczkiem, prawda?- pyta, a ja ze zdenerwowania przygryzam wargę do krwi.
- J-jestem.
- Świetnie całujesz. Ale nie rób tak.
- Jak? Ja nic... n-nie zrobiłem.
-Nie gryź tej wargi. To mnie jara. Jesteś tak cudownie uległy.... Dla ciebie kociaku mogę nawet dominować. To co, spróbujemy?
- N-no ja....
- Jestem!- słyszymy wesoły głos Jimina dobiegający z korytarza. On odsuwa się ode mnie z prędkością światła, ale ja dalej nie mogę się ruszyć.- Mam twoje ciastka Jungkookie.
- Oo kochany jesteś.
- Yoon coś nie tak?- pyta Park patrząc na mnie.
- N-nie, zamyśliłem się tylko.
- Idę zdjąć buty- oznajmia i znowu opuszcza pomieszczenie.
- Przemyśl to sobie kotku- szepcze mi do ucha przygryzając je przy okazji. Czuję się z tym mega źle, ale chyba zaczyna mnie to w pewnym sensie ekscytować. Jasne, nikt nie chce być potraktowany jak gówno, ale.... Sam nie wiem. Potrzebuję to wszystko sobie poukładać w głowie. Na spokojnie.
(a/n): na urodzinki Jungkooka zrobiłam z niego chorego zboczeńca w tym ff XDDD
ostatni w te wakacje :'(
TYTUŁ: KOT/KOTY
CZYTASZ
Hajima! ~Yoonmin~
Fanfictiono Yoongim, który nie marzy o niczym innym jak tylko stać się ważny w życiu swojego przyjaciela lub o Jiminie, który nie wiadomo dlaczego cały czas chodzi wkurzony top: pjm bottom: myg start: 25.01.2019 end: 15.06.2021
