|2979 słów|
Wróciłem do domu, ale już nie czułem się bezpiecznie w swoim pokoju.
Może inaczej. Nie czułem tej prywatności. Teraz wszędzie był Jimin, a to, co zrobiłem i powiedziałem, sprawiło, że byłem zawstydzony za każdym razem, kiedy w jakikolwiek sposób się do mnie zbliżył.
Musiałem odsapnąć, więc krótko po przyjściu do domu zabrałem torbę treningową i poszedłem na siłownię, ponieważ tylko ona pozwalała mi zapomnieć o otaczającym mnie świecie. Jeszcze tylko zakropliłem oczy, w razie gdyby trener zauważył delikatną czerwień. Nie tłumaczyłem się Jiminowi. Zwyczajnie się z nim pożegnałem i wyszedłem. Myślę, że jakoś mnie zrozumiał. Mam jednak nadzieję, iż nie odebrał tego źle.
Teraz szedłem z treningu. Miałem mokre włosy i nie obchodziło mnie, czy złapię przeziębienie, czy też nie. Zasługiwałem na to. Zasługiwałem na wiele krzywd, ale nie zasługiwałem na uczucie, którym zostałem obdarzony. Jimin nie musiał nic mówić. Ja po prostu wiedziałem. Namjoon miał rację. Dowiedziałem się, że wychowanie się nie liczy, bo liczą się uczucia. Próbowałem zobaczyć w blondynie swoją powinność, starałem się powiedzieć sobie, że inaczej się nie da, ale ten sam głos, który prawił mu moralności, ciągle mówił, że teraz mam za swoje. Cholerna bomba w żołądku nie dawała mi spokoju, a zaczynała niebezpiecznie przypominać o swoim istnieniu za każdym razem, kiedy Jimin chciał bliskości, którą de facto sam zainicjowałem.
Do tego dochodzą halucynacje. Paniczny strach ściska mnie za gardło za każdym razem, kiedy coś niezidentyfikowanego przemieści się w polu mojego widzenia. Za każdym razem boję się, że to będzie któraś moja ofiara, która w przerażający sposób przypomni mi o swoim istnieniu.
Moje smętne rozmyślanie przerwał mi dzwonek telefonu. Gdy wsunąłem dłoń do kieszeni, zdałem sobie sprawę, że to mógł być Jimin, ale mimo to drżącą ręką wyjąłem urządzenie, by z wytchnieniem ulgi odebrać połączenie od Yoongiego.
- Hej. Dzwonię, żeby zdać ci relację, bo nie zaszczyciłeś mnie żadnym pytaniem w drodze do domu, a gdy próbowałem jakoś zwrócić twoją uwagę w jakiś sposób, wolałeś patrzeć pusto przed siebie.
- Cześć Yoongi. Jak ci poszło z Namjoonem? - zapytałem najbardziej entuzjastycznie, jak tylko potrafiłem.
- Dziękuję, że pytasz. Było cudownie. Porozmawiałem z nim i, o boże, jesteśmy parą - zaświergotał.
- Już spaliście ze sobą? - Zdziwiłem się. Jakoś nie potrafiłem wymyślić innego pytania, bo moje myśli zaczęły krążyć wokół tego, co się stanie, kiedy on zapyta o Jimina.
- Głupi jesteś? - Prychnął. - Tylko całowaliśmy się.
- To nawet dużo. - Zaśmiałem się, ale ten śmiech chyba nie powiewał entuzjazmem. - Ale przynajmniej wiesz na czym stoisz.
- Tak... Chyba nie masz humoru.
- No nie bardzo. Wracam z siłowni.
- Z Jiminem poszło coś nie tak? - zapytał zmartwiony.
- Poszło aż za dobrze. - Westchnąłem, poprawiając torbę. - Chyba muszę przywyknąć do sytuacji.
- Wow, myślałem, że go od siebie odsuniesz. W końcu to dziwna sytuacja i tak dalej... Cóż, znając ciebie, to na pewno nie poszliście do łóżka, więc dzieci nie będzie. - Zachichotał. To najprawdopodobniej miało mi poprawić humor... I chyba poprawiło.
- No wiesz, zawsze można próbować - odpowiedziałem z uśmiechem.
- Ach. - Westchnął rozmarzony. - Mamy po szesnaście lat. Czy liceum nie jest najlepszym momentem, żeby sobie kogoś znaleźć i przeżyć piękne chwile w tej niezbyt pięknej placówce?
CZYTASZ
|| Dead Inside | jjk + pjm ||
Fanfiction~Życie zaskakujące bywa, prawda? Wszystko może okazać się zupełnie Inne, niż z możliwych wersji każda. Zła matka, niezacny brat namiesza pewnie. Każdy z osobna cierpi bardziej lub mniej, A oprawcą jest zawsze okrutny ten Człowiek, co przecież dla os...
