|3212 słów|
To głupie, że Jimin specjalnie dla mnie szukał mojego ojca. Z opowieści Nayeon, on był gwałcicielem. Zapomniał o tym? Przecież nie mógł. To głupie. Ale jednak pozwoliłem się zaciągnąć do samochodu i zaraza jedna wie, razem ze mną wylądowała w nim Sunhi, którą wcześniej zgarnął w locie. Co ona miała z tym wszystkim wspólnego?
Tego nie wiem, ale wiem, że na pewno ma coś wspólnego z przyszłymi przeszkodami, które na nas czekają za dokonane zbrodnie.
- Daleko to? - zapytałem, a raczej mruknąłem w stronę Jimina. Jakoś niespecjalnie byłem zadowolony z obecności dziewczyny u boku blondyna.
Siedzieliśmy na tylnym siedzeniu. Ja i Sunhi zajmowaliśmy miejsca tuż obok okien, a sam Jimin zajął miejsce pośrodku, nie mogąc sobie odpuścić opierania się o mnie.
- Godzinę drogi stąd - oznajmił lokaj.
- Aha... A co ona tu robi? - Wskazałem na brunetkę, która usilnie próbowała na mnie nie patrzeć. Zupełnie, jakby była zachwycona miastem wokoło.
- Pomogła mi w odnalezieniu twojego ojca. - Wzruszył ramionami obojętnie. Widocznie w jego mniemaniu nie było to nic ważnego. A co jeśli wplątał ją w nasze życie rodzinne? Ciekawe, czy o nas też jej powiedział.
Jakich "WAS"?
Jak to jakich? Chyba nie zrozumiałem pytania.
Sam stwierdziłeś, że jest tylko twoim wsparciem i nic poza tym.
Odwróciłem wzrok w stronę okna i skupiłem się na widoku za nim. Jechaliśmy przez centrym miasta. Widząc jaką drogą podążał nasz samochód, domyśliłem się, że jedziemy na autostradę najkrótszą z możliwych dróg. Widoki zza szyby były dla mnie tak dobrze znane, że nie mogłem zatamować przepływu licznych myśli.
To wcale tak nie było. Jimin był dla mnie kimś więcej i to nie tylko dlatego, że przespaliśmy się tamtej nocy. Wtedy byłem słaby na jego zagrania, a teraz... Co tak właściwie czułem. Spojrzałem na Jimina, który powinien wzbudzić we mnie cokolwiek, jednak miałem wrażenie, że te wszystkie myśli niosły przeogromne transparenty z napisem "KOCHAM, CZY NIE KOCHAM?" Mimo to czułem w sobie tylko próżnię, która pochłaniała wszystkie drobne bodźce zewnętrzne będące dla mnie w przeszłości uciechą. Dlaczego pomimo odnalezienia, prawdopodobnie, najważniejszej dla mnie osoby. czułem się tak bardzo martwy w środku?
Jak na mnie, to potrzebujesz czegoś mocniejszego. Poczujesz coś parę minut przed samym spotkaniem.
Drugi pewnie miał rację, le jaki w tym sens? No tak. Samo patrzenie niczego nie da. Sam muszę coś przeżyć, żeby to poczuć, poza tym sam brak sensu jakiś sens w sobie miał.
Głupszej plątaniny nie mogłem wymyślić.
Nagle straciłem ochotę na cokolwiek. Pragnąłem zszyć się w swoim pokoju z Jiminem lub też bez niego... Po prostu bałem się kopnięcia emocji, których zwykle mi brak i tyle. Ale chyba już za późno, żeby się wycofać. Nie chcę rozczarować blondyna. Dodatkowo jeśli jednak zdecydowałbym się na rezygnację z zapoznania mojego ojca, w końcu napisałby do mnie Aidan, a dzięki niemu i tak musiałbym opuścić swoją oazę spokoju.
•••
Dojechaliśmy na miejsce. Szofer zaparkował samochód na parkingu nieopodal dużego, przeszklonego biurowca. Miał chyba dwanaście pięter, jeśli nie więcej. Na jego dachu świeciły dumnie loga różnych firm. Wiele z nich znałem z irytujących reklam na wielu różnych stronach internetowych.
- Nie jestem ubrana odpowiednio do tego miejsca - poskarżyła się Sunhi.
- My też nie - odparł Jimin, wskazując kolejno na mnie i na siebie. -Myślisz, że poniszczone trampki Jungkooka pasują tutaj? - Szturchnął mnie sugestywnie łokciem z szerokim uśmiechem na ustach.
CZYTASZ
|| Dead Inside | jjk + pjm ||
Fanfiction~Życie zaskakujące bywa, prawda? Wszystko może okazać się zupełnie Inne, niż z możliwych wersji każda. Zła matka, niezacny brat namiesza pewnie. Każdy z osobna cierpi bardziej lub mniej, A oprawcą jest zawsze okrutny ten Człowiek, co przecież dla os...
