Ciężko człapiąc wdrapałam się po schodach wierzy i usiadłam na ziemi opierając głowę o zimną ceglaną ścianę. Nie wiedziałam już jak zapanować nad emocjami. ~Czy oni zawsze muszą się wtrącać~ wykrzykiwałam obelgi pod ich grupą. Gdy wskazówki zegara zatoczyły kolejne koło, wybiła dziewiętnasta, a na dworze było już zupełnie ciemno. Był to czas żeby wrócić, jednak wizja spędzenia tylu godzin z Agnes w jednym pomieszczeniu była zbyt odpychająca. Stwierdziłam, że poczekam i wrócę idealnie na ciszę nocną. Dopiero o godzinie 20.30 mozolnym krokiem zaczęłam wracać do swojego dormitorium. Rozwiązałam zagadkę, i weszłam do wieży Ravenclaw. Po cichu przeszłam przez pokój wspólny gdzie, tylko nieliczni jeszcze przesiadywali ciesząc się ciepłem kominka. W pokoju Agnes już dawno spała o czym świadczyły jej reczy porozrzucane po całym pokoju. Zaraz po tym, ja także udałam się do krainy Morfeusza z nadzieją, że jutrzejszy dzień będzie chociaż odrobinę lepszy od dzisiejszego.
*
Poranne promienie słońca przedostały się przez niezbyt szczelnie zasłonięte zasłony wybudzając mnie tym samym ze snu. Jako, że moja współlokatorka jeszcze spała, wybrałam ubrania i po cichu weszłam do łazienki by wziąć ciepły prysznic. Był już prawie środek Grudnia a na dworze było definitywnie poniżej zera, ubrałam się w czarny przylegający golf i mundurkową spódniczkę z rajstopami, a włosy zostawiałam rozpuszczone. Wychodząc z łazienki minęłam Agnes. Żadna nie odezwała się ani słowem. Po prostu minęłyśmy się w drzwiach unikając wzajemnych spojrzeń. Nakarmiłam daktyla i spakowana wyszłam z pokoju w kierunku śniadania. Po raz pierwszy zajęłam inne miejsce niż zazwyczaj. Chciałam uniknąć ciekawskich spojrzeń, które i tak będą na mnie czekały po wczorajszej kłótni którą widzieli wszyscy którzy byli wtedy na korytarzu. Nie myliłam się. Od momentu gdy przekroczyłam próg wielkiej sali kilkanaście oczu, w tym oczy huncwotów zwrócone były w moją stronę. Speszona usiadłam z rogu stołu, w miejscu gdzie było najmniej ludzi. Praktycznie żadne jedzenie nie chciało mi przejść przez gardło. Ilość myśli jakie kłębiły mi się wtedy w głowie była niewyobrażalna. Wszyscy się na mnie patrzą, co mam zrobić? I o co chodziło z tą blizną? Czy huncwoci znajdą sobie inne zajęcie czy będą mnie nękać do końca szkoły? Myśli nie dawały mi spokoju. Jedyne co udało mi się przełknąć to kromka chleba, której i tak nie dokończyłam. Spróbowałam skupić myśli na czymś innym. Jakie dzisiaj lekcje? Dwie lekcje eliksirów, wróżbiarstwo, i z tego co pamiętam to zaklęcia. Plus, muszę jeszcze zrobić dwa projekty, jeden na obronę przed czarną magią, a drugi na zielarstwo. Był to skraj załamania. Gdy tylko skończyłam memłać moją kromkę chleba, udałam się do lochów, do sali od eliksirów gdzie razem z Ślizgonami mieliśmy mieć lekcje. Z czasem, im bliżej lekcji tym więcej ludzi gromadziło się pod salą, żywo dyskutując na przeróżne tematy. Bal, randka, projekt, a nawet kilka razy moje imię zagościło na ustach innych ludzi symbolizując wczorajszą kłótnię. Równo o godzinie 9.00 zjawił się profesor Slughorn, zapraszając nas wszystkich do klasy. Zajęłam miejsce na tyle licząc na to, że nikt nie wpadnie na pomysł by się do mnie dosiąść. - Dzień dobry moi kochani, dzisiaj jako że mamy dwie godziny w pełni poświęcimy je eliksirowi spokoju - oznajmił profesor - wstańcie proszę - dodał po czym wypowiedział zaklęcie, a ławki i przedmioty chemiczne zaczęły same ustawiać się na stanowiska - Teraz każdy, niech znajdzie swoje krzesło, będziecie pracować w tych parach w jakich są porozstawiane wasze krzesła - powiedział profesor - Och, i bym był zapomniał, jakość eliksiru sprawdzicie na chochlikach kornwalijskich, jeżeli po zażyciu eliksiru się uspokoją, właściciele eliksiru otrzymają ocenę wybitną na koniec semestru - dokończył, a po chwili na każdej ławce pojawiła się klatka z chochlikiem. Zaczęła szukać swojego krzesła. Znalazłam je w tym samym momencie co mój partner, którym okazał się Severus. - Cześć - odparł zasiadając na krześle - Hej - odpowiedziałam chłopakowi, wyjmując potrzeby podręcznik. - Poczekaj, pójdę po potrzebne składniki - wstał, i ruszył do szafki gdzie kłębiło się już kilkoro uczniów chcących znaleźć potrzebne rzeczy. Ja w tym czasie przygotowałam kociołek, zagotowałam wodę a resztę tego krótkiego czasu poświęciłam przeglądaniu się badawczo chochlikowi. Miał niebieskie ciałko które miejscami wpadało w fioletowe odcienie, i wielkie oczy. Był na swój sposób uroczy gdy nie rzucał się jak agresywnie po całej klatce. Po chwili chochlik ucichł i przysunął się bliżej do klatki także badając mnie wzrokiem. - Co maluchu, pewnie niewygodnie tak siedzieć w klatce co? - szepnęłam cicho bardziej do siebie niż do niego. Chochlik nagle posmutniał, tak jakby po części zrozumiał co mówię. - Jak ty to zrobiłaś? - spytał Severus ponownie zasiadając na krześle i rozkładając składniki. Gdy tylko się odezwał, chochlik ponownie zaczął latać agresywnie po klatce. - Zrobiłam...co? - spojrzałam na ciemnowłosego. - Uspokoiłaś chochlika, to jest wręcz niewykonalne - odparł zdziwiony - Ee..nie wiem, ja po prostu się na niego patrzyłam - odpowiedziałam niepewnie zerkając jeszcze raz na zwierzę szamotające się bez celu po klatce. - Chłopak ma rację panno Clove, to praktycznie niewykonalne - dodał męski głos profesora Slughorna - Te zwierzęta są w większości nie do opanowania - odparł po czym odszedł. - No co?- spytałam zirytowana Severusa, którego wzrok w dalszym ciągu przeszywał mój wzrok. - Próbuje zrozumieć JAK - powiedział cicho - To może nie próbuj, tylko wróćmy do eliksiru bo nie chcę skończyć z Trollem na koniec semestru - odparłam kończąc kontakt wzrokowy z Ślizgonem. - Masz wszystkie składniki? - spytałam po chwili, przeliczając wszystkie fiolki - Tak - odparł wlewając jedną z nich do kociołka, który najprawdopodobniej był sproszkowanym kamieniem księżycowym. Dodawaliśmy kolejno składniki mieszając i co jakiś czas wymieniając sugestie czy spostrzeżenia, dopóki nie zadzwonił dzwonek obwieszczający koniec pierwszej lekcji.
YOU ARE READING
True Friends || Huncwoci
Fiksi PenggemarDziewczyna, która nigdy nie wierzyła w przyjaźń, trafia do szkoły Magii i Czarodziejstwa - Hogwart, poznaje Huncwotów, i zaczyna nowy rozdział w życiu, czy uwierzy w prawdziwą przyjaźń?
