24

303 14 10
                                        


•Draco? Jesteś t..
-Kurwa, Parkinson zejdź ze mnie. Stell możemy porozmawiać?
•Porozmawiać!? Teraz chcesz rozmawiać?
Mam ci tyle do powiedzenia.. tyle pytań do zadania. One już nie są ważne. Czemu to zrobiłeś!? Czemu ciągle mnie ranisz..-przerywała jej Pansy
•Kochana, stop, twoje biedne serduszko. Straszne. Czy ty nadal nie rozumiesz, że jest mój?- warknęła Pansy
-Pieprzyć to! Pansy wypierdalaj. Już.
•Pomyliły ci się imiona Draconie.
-Wyjdziesz sama czy mam dotrzymać towarzystwa dla twojej zjebanej czaszki.
•Pierdol się Malfoy.

Pansy wyszła. Zostałem z nią. Z moja miłością.

-Stellaina, proszę musimy porozmawiać.
•Daj mi spokój. A ja głupia myślałam nad tym, by cię jeszcze przeprosić. Nawet nie wiem za co.
Manipulujesz mną. Jestem twoja tylko wtedy gdy masz taką potrzebę. Jak mogłam ci ufać.
Przez te dni nie mogłam myśleć o niczym innym niż o tobie.. oddaliłeś się.
To pewnie ty powiedziałeś Harremu te wszystkie rzeczy. Nadal nie rozumiesz, że cię kochałam?
-Kochałaś?
•Malfoy to koniec. Chciałeś tego. Zacząłeś to.. ja to skończę.
Żegnaj..

Jej oczy wypełnia złość, żal i rozgoryczenie. Ona wcale nie chciała mnie opuszczać, czułem to. Odwróciła się w mgnieniem oka. Zaczęła podążać w stronę wyjścia.

-Pierdolić to- krzyknąłem na cała komnatę.

Stell odwróciła się i spojrzała na mnie pytająca miną.

-Pierdolę to. Chciałem cię do siebie zniechęcić. Chciałem zająć swoją głowę czymś innym. Wszystkim tylko nie tobą. Cholernie cię kocham! Nie widzisz tego? Zrobiłem to dla twojego jebanego dobra. Jest ci ze mną źle. Ranię cię. Uzależniłem się od ciebie. Widzisz co ze mną robisz? Zmieniam się. Nikt nigdy by do tego nie dopuścił. Moje uzależnienie sięgnęło za daleko, chciałbym spędzać z tobą każą jebana chwile. Nic nie jest dla mnie ważniejsze niż ty Stell. Kocham cię mała i zawsze bedę.
Pierdolić to wszystko. Bądź ze mną, trzymaj moja dłoń, zasypiaj na moim ramieniu, przytulaj się i ufaj, mów o wszystkim co cię trapi. Bądźmy jednością. Bądź moja.
•Draco.. to .. to znaczy..- powiedziała lecz szybko przerwała swe myśli.
Nie, nie możemy tak żyć. Miałaś rację. Nasza relacja polega na krzywdzeniu się na wzajem. Musimy to skończyć..
-Nie kurwa
•Przepraszam.. tak będzie lepiej- zaczęła ryczeć
-Nie zostawiaj mnie- moje oczy wypełniły się łzami
Widzisz co ze mną robisz?! Nigdy przy nikim nie płakałem. Stell nie zostawiaj mnie.
•Draco.. tak będzie lepiej. Dzięki tobie to zrozumiałam..
-Kurwa nie ..to ja die myliłem. To ja wszystko zniszczyłem. Daj mi to naprawić

Mrugnęła, łzy po jej policzkach spływały jak wodospady. Odwróciła się. Jej nogi chwiały się, były niestabilne, jak najdelikatniejszy kwiat podczas sztormu. Podążała w stronę drzwi. Szybko podbiegłem. Chwyciłem ją za rękę i odwróciłem. Popchnąłem na drzwi i przycisnąłem.

•Draco proszę..
-Gdy wymawiasz moje imię wariuje..
•Draco, musimy od siebie odejść.

Podniosła rękę i wytarła łzy z moich policzków.
•Tak będzie lepiej
-Stell, nie będzie
•Puść mnie
-Pocałuj mnie
•Nie mogę, działasz na mnie, nie bedę mogła przestać. Musimy to skończyć.
-Jebie mnie to. Pocałuj mnie albo ja to zrobię.
•Draco nie patrz tak na mnie. Gubię się..w twoich oczach..

Nie zważając na nic szybko przycisnąłem swoje usta do jej warg. Zacząłem brutalnie całować. Nie mogłem się podtrzymać. Górowałem nad nią lecz czułem jak moje serce mięknie.

•Draco- mówiła między pocałunkami.
-Stell daj mi szanse.
•Nie możemy..
-Kurwa należysz do mnie

Przytuliłem ją mocno. Podniosłem i zacząłem całować.
•Draco..
-Cicho
•Postaw mnie
-Nigdy cię nie puszczę

•Kocham cię

Moje serce zamarło. Posłałem jej mały uśmiech. Łza spłynęła po moim policzku.

________________________________
🤍⁂

endangered | oczami malfoya  Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz