29

306 17 3
                                        

*Następnego dnia*

Podniosłem się z łóżka, chwiałem się, byłem niestabilny. Mój stan psychiczny dopomagał całemu bólu, przez który ostatnio przechodziłem. Mój umysł był zamknięty na życie, skupiał się na jednym obiekcie, pięknym poruszającym się obiekcie. -Muszę ją przeprosić

Ubrałem dziś białą koszulę, zostawiłem w niej rozpięte górne guziki, zawiązałem luźno krawat i zarzuciłem na siebie szatę, przeleciałem palcami po włosach. -Idealnie
Teraz tylko zostaje mi ją znaleźć.
Wyszedłem z Komnaty, zobaczyłem go stojącego tam razem ze.. Stell!?
-Cholera!
~O Malfoy miło cię widzieć.- syknął Hughes
•Draco..
-Stell, musimy porozmawiać, nie widziałem cię tyle czasu, nie odpisałaś na mój list.
•Draco.. my.. nie mamy o czym rozmawiać.

Gdy Stell wypowiedziała te słowa w jej oczach zakręciły się łzy, policzki zarumieniły.
To jeszcze nie był koniec.

Jake podsunął się bliżej Stell, jedną ręka objął w talii a druga zarzucił na jej karku.
~Więc wróćmy wszyscy do tematu. Malfoy wypad.
-Ha! Śmiesz mnie stąd wyrzucać!? To mój dom i moi przyjaciele. Moja dziewczyna!
Zachwiałem się słownictwem, nie wiedziałem jak obronić te słowa.
~Twoja dziewczyna?! Kochana Stell czy my o czymś nie wiemy?
•Nie jestem z nim spokojnie.
~Racja bo teraz jesteś moja.- powiedział puszczając oczko w jej stronę.
Zauważyłem te uśmiechy z konta pokoju wiedzące, że będzie się działo. Szyderski uśmiech Pansy był nieobliczalny a zarazem przerażający. Bałam się, że szepnie coś związanego z wczorajszym wieczorem.
Odwróciłem wzrok.
•Jake..
~Nie musisz mu się tłumaczyć. Nie jesteś zły? Malfoy?
-Nie, dobrze wiem, że nie jesteście parą, poza tym WSZYSCY TU ZGROMADZENI dobrze wiedzą, iż serce Stell należy do mnie.
•Draco przestań..to, to wszystko to koniec! Tu nie ma nic! Nie ma nas! To skończone!
-O 20 na polanie- splunąłem i odszedłem.

Wyszedłem na korytarz, bałem się swojej ryzykownej mowy. Wiedziałem, że nie należy już do mnie i pewnie to oleje. Po prostu nie chciałem by Jake skradł jej serce.
Wtedy na korytarzu dostrzegłem.. to ona, jedna z tych nowych! 
Witaj Draco.
-Miło mi cię poznać- przykucnąłem i ucałowałem w rękę.
•Nie zgrywaj innej osoby. Dużo o tobie słyszałam. Jestem Octavia Green, możesz mówić mi Vi.
-W porządku Vi a więc, czemu zmieniłaś szkołę?
•Widziałeś tamte landryny? Nie nadawałam się.
Właściwie czemu rozmawiasz z przeciwnym domem?
-Ostatnio dzieje się tak dziwne rzeczy, że nawet tego nie potrafię ci wytłumaczyć.
•W porządku ale bedę już lecieć, jestem umówiona, pa!

Octavia podążała szybkim krokiem w stronę pokoju ślizgonów. Pewnie i ona należała do tego całego stowarzyszenia.

*Kilka godzin później*

Cały dzień plątałem się po korytarzach Hogwartu, rozmyślałem nad Stell ale też próbowałam rozwiązać zagadkę rozmowy moich rodziców. Nadal nie rozumiem co bedę musiał zrobić, przeraża mnie to.
Była prawie 20, pobiegłem do Komnaty, chwyciłem półpełną butelkę perfum Sauvage Dior i popryskałem się znaczną ilością.

Byłem już na polanie. Leżałem wpatrując się w gwiazdy, przez 15 minut było przyjemnie, przed kolejne zacząłem się niepokoić, a w kolejnych byłem nieco podirytowany i smutny. -Ona już nie przyjdzie.. Wstałem, zwinąłem koc i odwróciłem się by pójść do dormitorium.
•Hej
-Stell? Przyszłaś..- złapałem się ręka czubka swojej głowy.
•Tak.. ta rozmowa nam się przyda.
Złapałem za koc i z powrotem go rozłożyłem.
-Usiądź proszę.

Stell usiadła na kocu a następnie położyła się i zaczęła wpatrywać się w gwiazdy.
Położyłem się obok niej, nasze oczy co chwile się krzyżowały nie spuszczając jednak widoku z nieba. Podsunąłem swoją rękę bliżej niej.
-Stell
•Tak?
-Ty wiesz jak bardzo cię kocham..
•Wiem Draco

Położyła się bokiem na kocu, podparła jedna rękę swoją głowę a druga położyła na moich ustach.
•Też cię kocham, nie potrafię przestać ani wyprzeć tego z siebie, po prostu jesteś najważniejszy..
-Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy..
Nasze oczy wypełniła miłość. Wpatrywaliśmy się chwile w siebie w milczeniu.
Wstałem szybkim ruchem.
-Wstawaj.
•Draco.. ale po co?
-Zaufaj mi.

Stell wstała, podszedłem do niej, nasze ciała splatały się se sobą, objąłem ją jedna ręka w talii a druga zawędrowała na jej policzku. Zacząłem ją głaskać.
-Kochanie.. na zawsze twój..
•Na zawsze twoja..
W mgnieniu oka przybliżyłem się zaledwie cal od jej twarzy, nasze usta były tak blisko siebie.

Gdybym teraz, w tym momencie ją pocałował czy zechciałaby oddać mi pocałunek?

Bez wahania mocno ją pocałowałem.
Odwzajemniła mój pocałunek.
-Jesteś dla mnie wszystkim Stell, życie bez ciebie jest ponure, nie potrafiłbym żyć gdybyś ode mnie odeszła. Nigdy więcej nie odchodź. Nie zostawiaj we mnie tej pustki.
•Nie odejdę najdroższy.

Nasze ręce splotły się a nasze ciała zaczęły odgrzewać siebie nawzajem.

Stojąc w jego objęciach nic nie miało znaczenia. Liczył się on, jego uśmiech, dotyk, a wystarczyło muśnięcie naszych warg by cały świat zwariował tylko po to by nasze dusze podążały za sobą każdego dnia.

endangered | oczami malfoya  Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz