🥀~Kim ty jesteś.. ~🥀
W Piekarni mnóstwo klientów, jednak dawałam radę.
Po ostatnim kliencie, zaczęłam myć podłogę i wycierać stoliki.
Powiedziałam mamie Marinette "do widzenia", po czym ruszyłam do domu.
Martwiłam się o dziewczynę, nie dawała w ogóle znaku życia.
Może jej coś się stało?
Moje rozmyślenia przerwał wybuch. Spojrzałam w górę i zobaczyłam, że w jednym z budynków wybuchł ogień.
Miałam nadzieję, że nikogo tam nie ma, ale się myliłam, dlatego szybko pobiegłam do uliczki, żeby się przemienić.
Z mojej torby wyleciał biały kotek.
- Dasz radę. - powiedział.
- Obyś miał rację. Blad czas na akcję! - po tych słowach, moje ubrania przemieniły się w kostium super bohaterki.
Nie myśląc długo nad tym, podbiegłam do płonącego budynku.
- Pomocy tam jest mój syn! - krzyknęła kobieta.
Spojrzałam na nią. - Niech się Pani nie martwi uratuję go.
- Nasze mieszkanie jest u samej góry, błagam ratuj go. - pokiwałam na jej słowa po czym wyjęłam mój kici kij i wywindowałam nim do góry.
Złapałam się parapetu i ostrożnie weszłam do środka. Ogień jeszcze się tutaj nie dostał, ale zajmie to tylko kilka minut kiedy się tu dostanie.
Zaczęłam szukać dziewczynki, w salonie jej nie było, w kuchni tak samo. Zaczynałam się niepokoić. W mieszkaniu coraz bardziej podwyższała się temperatura. Nie ułatwiało to zadania. Pobiegłam na piętro i tam znalazłam drewniane drzwi. Otworzyłam je i dostrzegłam tam małego chłopca. Był wystraszony,wcale mu się nie dziwie.
- Hej mały. - kucnęłam przy nim. - Nie bój się mnie.
- Kim ty jesteś. Nie znam Ci, chcę do mamy!
- Proszę podejdź do mnie, za biorę Cię do niej.
- Nie wierzę Ci! Mama mówiła, żeby nie ufać obcym. - i w tym momencie usłyszałam trzask drzwi, czyli ogień już się dostała do mieszkania.
- Błagam Cię zaufaj mi. Znasz Biedronkę i Czarnego Kota,prawda? - spytałam, na co ten pokiwał głową. - No widzisz, ja jestem nową superbohaterką, jestem podobno do Czarnego Kota.
Chłopczyk był nadal nie przekonany, a w pomieszczeniu było coraz gorącej i nie było czym oddychać.
- Proszę Cię mały choć do mnie. Twoja mama jest na dole. Musisz mi zaufać nie zrobię Ci krzywdy...- chciałam coś powiedzieć, ale ogień zaczął wchodzić na drugie piętro, przez co musiałam podejść do chłopca. Zaczęłam się dusić. Spojrzałam na chłopca błagalnie.
- Dobrze ufam Ci. - na te słowa zaczęłam działać. Przytuliłam małego do siebie, przez co oplótł mnie jak małpka, dzięki temu wiedziałam, że nie spadnie.
Jak najszybciej wyskoczyłam z płonącego mieszkania, spuszczając się dzięki kijowi na ziemi.
Kiedy byliśmy na ziemi puściłam chłopczyka, a ten pobiegł od razu do swojej mamy.
- Dziękuje Ci uratowałaś mojego syna! - powiedziała kobieta. - Jestem Twoja dłużniczką.
- Drobiazg. - uśmiechnęłam się. - Od tego jestem.
- Brawo dla Białej Kotki! - zaczęli krzyczeć ludzie.
Uśmiechnęłam się lekko w ich stronę.
Niedługo po tym przyjechała straż, która opanowała ogień.
Postanowiłam się już ulotnić, kiedy na dachu zauważyłam dobrze znaną mi sylwetkę.
Podskoczyłam do niego. - Witaj Czarny Kocie.
- Hej My Lady. Gratulacje poszło Ci wspaniale.
- Widziałeś?
- Widziałem całą akcję. Cieszę się, że jesteś z nami w drużynie. - po czym mnie przytulił.
- Dziękuje. Też się cieszę, wybacz muszę już iść...
- Rozumiem, odpocznij i do zobaczenia. - pocałował mnie w dłoń.
- Pa Czarny Kocie. - po tych słowach skoczyłam na kolejny budynek i skierowałam się do domu.
Jednak kiedy biegłam, czułam na sobie czyjś wzrok...
**********
Witajcie
Kolejna część dla was. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Przepraszam za błędy. Dziękuje za czytanie i dawanie gwiazdek. ❤️
CZYTASZ
"𝐖𝐲𝐬ł𝐮𝐜𝐡𝐚𝐣 𝐦𝐧𝐢𝐞"
Fiksi PenggemarDwie siostry. Jedna kochana, jednak fałszywa, okrutna, druga pomiatana, przez najbliższych, po stracie taty... Mowa tutaj o rodzinie Powell, która przeprowadza się do miasta miłości. - Paryża. Miasto superbohaterów, tajemnic, magi...? Czy życie drob...
