🥀~Rozdział 16~🥀

505 40 2
                                        

🥀~Kim ty jesteś.. ~🥀

W Piekarni mnóstwo klientów, jednak dawałam radę.

Po ostatnim kliencie, zaczęłam myć podłogę i wycierać stoliki.

Powiedziałam mamie Marinette "do widzenia", po czym ruszyłam do domu.

Martwiłam się o dziewczynę, nie dawała w ogóle znaku życia.

Może jej coś się stało?

Moje rozmyślenia przerwał wybuch. Spojrzałam w górę i zobaczyłam, że w jednym z budynków wybuchł ogień.

Miałam nadzieję, że nikogo tam nie ma, ale się myliłam, dlatego szybko pobiegłam do uliczki, żeby się przemienić.

Z mojej torby wyleciał biały kotek.

- Dasz radę. - powiedział.

- Obyś miał rację. Blad czas na akcję! - po tych słowach, moje ubrania przemieniły się w kostium super bohaterki.

Nie myśląc długo nad tym, podbiegłam do płonącego budynku.

- Pomocy tam jest mój syn! - krzyknęła kobieta.

Spojrzałam na nią. - Niech się Pani nie martwi uratuję go.

- Nasze mieszkanie jest u samej góry, błagam ratuj go. - pokiwałam na jej słowa po czym wyjęłam mój kici kij i wywindowałam nim do góry.

Złapałam się parapetu i ostrożnie weszłam do środka. Ogień jeszcze się tutaj nie dostał, ale zajmie to tylko kilka minut kiedy się tu dostanie.

Zaczęłam szukać dziewczynki, w salonie jej nie było, w kuchni tak samo. Zaczynałam się niepokoić. W mieszkaniu coraz bardziej podwyższała się temperatura. Nie ułatwiało to zadania. Pobiegłam na piętro i tam znalazłam drewniane drzwi. Otworzyłam je i dostrzegłam tam małego chłopca. Był wystraszony,wcale mu się nie dziwie.

- Hej mały. - kucnęłam przy nim. - Nie bój się mnie.

- Kim ty jesteś. Nie znam Ci, chcę do mamy!

- Proszę podejdź do mnie, za biorę Cię do niej.

- Nie wierzę Ci! Mama mówiła, żeby nie ufać obcym. - i w tym momencie usłyszałam trzask drzwi, czyli ogień już się dostała do mieszkania.

- Błagam Cię zaufaj mi. Znasz Biedronkę i Czarnego Kota,prawda? - spytałam, na co ten pokiwał głową. - No widzisz, ja jestem nową superbohaterką, jestem podobno do Czarnego Kota.

Chłopczyk był nadal nie przekonany, a w pomieszczeniu było coraz gorącej i nie było czym oddychać.

- Proszę Cię mały choć do mnie. Twoja mama jest na dole. Musisz mi zaufać nie zrobię Ci krzywdy...- chciałam coś powiedzieć, ale ogień zaczął wchodzić na drugie piętro, przez co musiałam podejść do chłopca. Zaczęłam się dusić. Spojrzałam na chłopca błagalnie.

- Dobrze ufam Ci. - na te słowa zaczęłam działać. Przytuliłam małego do siebie, przez co oplótł mnie jak małpka, dzięki temu wiedziałam, że nie spadnie.

Jak najszybciej wyskoczyłam z płonącego mieszkania, spuszczając się dzięki kijowi na ziemi.

Kiedy byliśmy na ziemi puściłam chłopczyka, a ten pobiegł od razu do swojej mamy.

- Dziękuje Ci uratowałaś mojego syna! - powiedziała kobieta. - Jestem Twoja dłużniczką.

- Drobiazg. - uśmiechnęłam się. - Od tego jestem.

- Brawo dla Białej Kotki! - zaczęli krzyczeć ludzie.

Uśmiechnęłam się lekko w ich stronę.

Niedługo po tym przyjechała straż, która opanowała ogień.

Postanowiłam się już ulotnić, kiedy na dachu zauważyłam dobrze znaną mi sylwetkę.

Podskoczyłam do niego. - Witaj Czarny Kocie.

- Hej My Lady. Gratulacje poszło Ci wspaniale.

- Widziałeś?

- Widziałem całą akcję. Cieszę się, że jesteś z nami w drużynie. - po czym mnie przytulił.

- Dziękuje. Też się cieszę, wybacz muszę już iść...

- Rozumiem, odpocznij i do zobaczenia. - pocałował mnie w dłoń.

- Pa Czarny Kocie. - po tych słowach skoczyłam na kolejny budynek i skierowałam się do domu.

Jednak kiedy biegłam, czułam na sobie czyjś wzrok...

**********
Witajcie
Kolejna część dla was. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Przepraszam za błędy. Dziękuje za czytanie i dawanie gwiazdek. ❤️

"𝐖𝐲𝐬ł𝐮𝐜𝐡𝐚𝐣 𝐦𝐧𝐢𝐞"Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz