7. Poszukiwania

255 14 0
                                        

Pov. Y/n

- Jakim cudem przygoniłaś za sobą takie stado wilków? - usłyszałam donośny głos dobiegający z kuchni gdy tylko wyszłam z pokoju.
- Po pierwsze to dzień dobry a po drugie to nie mam bladego pojęcia. W każdym razie bardzo ci dziękuję za pomoc - posłałam chłopakowi delikatny uśmiech z  minimalną nadzieją, że go odwzajemni co się nie stało.
- Nie ma problemu - odparł zerkając w okno - Z czystej ciekawości.. masz jakieś miejsce gdzie się możesz zatrzymać?
- Nie, przez jedną noc byłam u Tommiego ale tam nie jest wcale bezpiecznie a tak to albo nikt mnie nie chce pamiętać albo mnie unikają jak ognia.
- Szukają cię - wypalił nagle po chwili namysłu.
- Co? Kto niby? - spojrzałam na różowowłosego który chciał coś powiedzieć ale przerwało mu głośne pukanie do drzwi.
- Schowaj się gdzieś i bądź cicho - szepnął.

Bez zastanowienia ruszyłam do pokoju Techno i schowałam się pod łóżkiem. Z korytarza słyszałam, że chłopak z kimś rozmawiał. Konwersacja była najwyraźniej o mnie bo niejednokrotnie usłyszałam w niej moje imię. Zostało teraz tylko pytanie o co tak dokładnie chodziło. Nagle nastała głucha cisza a przerywały ją tylko kroki zbliżające się do mnie.

- Zbyt banalna kryjówka Y/n jak na ciebie - odezwał się różowłosy stając tuż przy łóżku - W każdym razie jak już mówiłem szukają cię i przed chwila był tu Sam.
- Co chciał? - zapytałam otrzepując się z kurzu po wyjściu spod mebla.
- Nie wiem kto i nie wiem jak ale doszła go wieść, że tu przebywasz. Zaprzeczyłem nie chcąc robić sobie problemów.. chciał przeszukać mieszkanie i odmówiłem więc wrócił się do miasta po nakaz przeszukania i zapewne grupkę osób z którą tu wróci.
- I co teraz? - spojrzałam na niego.
- Jak uciekniesz to będę oskarżony o pomoc ci i będą mnie trzymać aż im nie powiem gdzie jesteś, gdybyś miała gdzieś się ukryć to to nic nie da bo będą przeszukiwać całą okolicę i nie miałabyś jak uciec wciąż.. Wpakowałaś nas oboje w bagno.
- Ale to nie ja się prosiłam znowu na ten świat - skrzyżowałam ręce na piersi licząc na jakieś wytłumaczenie tamtego dnia lecz chłopak milczał przez dobre kilka minut.
- Pomogę ci ale póki co żyjesz na moich zasadach, jasne? - spojrzał na mnie z powagą. Aż nie mogłam uwierzyć, że to ten sam Technoblade, który mnie nienawidzi.
- Jasne jak nigdy, to jaki jest plan?
- Nie mamy za wiele czasu więc wytłumaczę po drodze. Idź osiodłaj Carla - powiedział przesuwając dywan pod którym znajdowała się klapa.

Nie zadawałam pytań tylko udałam się do boksu z koniem. Sprawnie i szybko go osiodłałam a do sakiew przy siodle włożyłam najpotrzebniejsze rzeczy dla konia oraz kilka rzeczy znalezionych w kuchni, które mogły się nam przydać według tego co powiedział Techno. Czekałam na chłopaka wraz z koniem i Oddim. Pies nie odstawał mi na krok i pomagał czasem coś potrzymać co doceniałam, bo nie spotkałam jeszcze tak dobrze wytresowanego psa. W pewnym momencie poczułam jak zostaję okryta czymś ciepłym i miłym w dotyku. Była to czerwona peleryna, dokładnie taką jaką nosił Technoblade. Nim zdążyłam się odwrócić brązowooki stał przy koniu i dokładał rzeczy do sakiew po czym wsiadł na Carla i wyciągnął dłoń w moją stronę.

- Wsiadaj - powiedział spoglądając na mnie ale zaraz odwrócił wzrok po czym wciągnął mnie na górę, kątem oka widziałam jak Oddie wskakuje przed chłopaka - Złap się lepiej mnie.

Objęłam go niepewnie ale czując jak mnie pociągnęło do tyłu gdy tylko ruszyliśmy złapałam się go mocniej. Kilka minut później wjechaliśmy w las galopem, nie miałam pojęcia gdzie jedziemy ani ile to zajmie ale mimo iż nie przepadałam za Techno wiedziałam, że nic mi z nim nie grozi.


Wrodzy sobie // Technoblade x ReaderOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz