12. Bliskość

266 17 3
                                        

Pov Technoblade

Philza oglądał plecy Y/n, zadawał jej pytania a ja stałem wciąż oparty o parapet przyglądając się całej sytuacji co jakiś czas dorzucając coś od siebie. W końcu pozwolili jej wstać z czego była chyba zadowolona, przynajmniej tyle wywnioskowałem z jej miny. Zdjęła koszulę z siebie stojąc plecami do mnie i do Philzy, musiała mieć nagie plecy tak jak jej powiedział więc tak się stało. Przyłapałem się na przyglądaniu się jej więc rozejrzałem się po pomieszczeniu chcąc pozbyć się zbędnych myśli. Kątem oka widziałem jak kobieta, która przyszła z Philem odgarnia dziewczynie włosy do przodu. Wróciłem wzrokiem do Y/n i stało się coś czego się poniekąd spodziewałem ale jednak nie do końca. Zamiast nagich pleców dziewczyny ujrzałem piękne czarne skrzydła, były dosyć spore i zajęły większą szerokość pokoju.

- O cholera.. - wyszeptałem sam do siebie. Widziałem, że Phil był pod wrażeniem że skrzydła są tak duże jak na dziewczynę.
- Faktycznie mogły sprawiać ból, pióra się powrastały.. - mruknął nachylając się i patrząc na dół skrzydeł.
- Co mogło sprawiać ból? Jakie pióra? - Y/n zaczęła wypytywać do momentu kiedy uniosła głowę i spojrzała na swój cień. padający na łóżko a teraz także i ścianę
- Skrzydła panienko mogły sprawiać ci taki ból pleców no i ten kaszel czy inne dolegliwości które ostatnio ci towarzyszyły - powiedział spokojnie blondyn - Zaraz ci je oczyścimy i doprowadzimy do porządnego stanu. Kiedy je ostatnio wypuszczałaś?

To było pytanie przez które czas na chwilę dla mnie stanął. Przypomniałem sobie co kiedyś Wilbur mówił, coś o córce Philzy która uciekła i słuch o niej zaginął. Połączyłem wszystkie kropki i spojrzałem na twarz dziewczyny odwróconą przez ramię w moją stronę. Y/n spojrzała na mnie a następnie na swoje skrzydła, dostrzegłem że nogi jej drżą.

- Ja nawet nie wiedziałam, że je mam.. te wszystkie objawy przyszły tak z nikąd, ja.. - urwała nagle po czym kolana się pod nią ugięły.
- Ej - coś mnie pchnęło i podszedłem do niej. Pomogłem jej wstać a następnie posadziłem ją na łóżku upewniając się, że nie zahaczy o nic skrzydłem - Spójrz na mnie.
- Słabo mi - powiedziała spuszczając głowę w dół a następnie podparła ją dłonią.
- To chwilowe, zaraz ci przejdzie. Techno pilnuj żeby tam nie zjechała a ja się zajmę skrzydłami - powiedział Philza biorąc miskę z wodą i szmatką, którą przyniosła brązowowłosa kobieta.

Minęło dobre pół godziny zanim zielonooki oczyścił skrzydła, powyjmował pióra które się powrastały i opatrzył pozostałe po tym rany na plecach. Aby zabezpieczyć opatrunki klatkę piersiową owinęli jej bandażem, który aktualnie służył jej również za koszulkę.

- Mogę wody? - dziewczyna podniosła głowę i spojrzała na mnie. Podałem jej szklankę stojącą na szafce nocnej.
- Jak ci na imię? Zapominałem zapytać przez to całe zamieszanie, wybacz - Phil stanął przed nami uważnie nas obserwując.
- Y/n - odparła dziewczyna oddając mi szklankę, którą odłożyłem na miejsce. Widziałem jak mężczyzna wpatruje się w nią z lekkim niedowierzaniem.
- Y/n? - uśmiechnął się delikatnie spoglądając na mnie pytająco.
- Tak, Y/n - zerknąłem na moją towarzyszkę która nie była pewna całej sytuacji.
- Nie wierzę..dziecko drogie.. to wyjaśnia czemu masz tak podobne skrzydła do moich i czemu nic o nich nie wiedziałaś - urwał na chwilę po czym zwrócił się do służącej z ogromnym uśmiechem - Przyprowadź proszę Kristin.
- Czekajcie co? - dziewczyna zmarszczyła brwi a po chwili je uniosła i spojrzała na mnie - Wiedziałeś od początku?
- Nie ale podejrzewałem, nie wyglądasz na złą więc to chyba dobrze że cię tu przyprowadziłem - wzruszyłem ramionami. Po chwili do pokoju wparowała kobieta o ciemnych włosach i czarno-fioletowej sukni.
- Y/n dziecko.. - spojrzała na dziewczynę po czym bez zastanowienia ją objęła - Techno, nie spodziewałabym się że okażesz komuś kiedykolwiek trochę serca a tu proszę. Dziękujemy ci.
- Nie mówcie tak - Y/n zaśmiała się cicho zerkając na mnie - Może i jest wredny ale ma chwile kiedy jest miły.
- Nie schlebiaj mu już tak, nie lubi tego - odparł Phil, dziewczyna wstała i przytuliła rodziców. Stali tak kilka minut w uścisku a ja siedziałem na łóżku analizując słowa Y/n. Była jedyną osobą która to zauważyła. Że jednak nie jestem takim potworem za jakiego mnie uważają.
- Omówimy wszystko przy obiedzie, mamy jeszcze sporo spraw do załatwienia. Możecie zostać w zamku jeżeli chcecie - odezwała się nagle Kristin gdy już się od siebie odsunęli. Wyglądali na naprawdę szczęśliwych. Skinęliśmy głowami, po chwili zostałem w pokoju sam na sam z Y/n.

- Ciężkie są? - zapytałem wstając z łóżka.
- Trochę ale myślę, że kwestia przyzwyczajenia - uśmiechnęła się lekko delikatnie machając jednym z skrzydeł. Pokiwałem głową spuszczając wzrok na ziemię.
- Po obiedzie raczej wracam do siebie - mruknąłem.
- Sam? - zapytała a ja uniosłem wzrok aby spojrzeć jej w oczy.
- Tak, masz tu rodziców. Dużo czasu ciebie z nimi nie było więc na pewno się stęsknili a przede wszystkim będziesz bezpieczna.
- Racja.. - dziewczyna chyba chciała coś powiedzieć ale najwidoczniej jej przerwałem.
- No właśnie - wzruszyłem ramionami nie spodziewając się tego co stanie za chwilę.

Y/n mnie przytuliła. Tak nagle, nic nie mówiąc. Poprostu podeszła i mnie objęła kładąc swoją głowę na moim torsie. Stałem dobrą chwilę zaskoczony jej ruchem ale ostatecznie mimo natłoku myśli przełamałem się i również ją objąłem opierając brodę o jej głowę. Jej skóra nadal była chłodnawa ale już nie tak jak wczoraj. Bardzo wyraźnie czułem jak przejeżdża delikatnie kciukiem po moich plecach gładząc je. Spiąłem się na ten gest ale czując jak dziewczyna odsuwa dłoń objąłem ją tak aby była bliżej mnie. Szczerze nie wiem dlaczego to zrobiłem ale czułem potrzebę. Potrzebę bliskości drugiej osoby. Choć na chwilę.

Wrodzy sobie // Technoblade x ReaderOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz