22. Blizna :)

217 22 2
                                        

Pov Y/n

Czas aż do południa spędziłam głównie w swoim pokoju czytając książkę aby nie zadręczać się myślami. Z rana byłam pomóc Kristin w ogrodzie i musiałam przyznać lubiłam tam przebywać.
Przewróciłam stronę ponownie zaczytując się lecz nie na długo. Usłyszałam dwa znajome mi głosy i kroki na korytarzu a zaraz potem pukanie do drzwi.

- Tak? - zapytałam widząc ponownie w drzwiach Kristin.
- Masz gościa - powiedziała otwierając szerzej drzwi.
- Heej - do pomieszczenia wszedł Wilbur, lecz nie jako duch a osoba żywa.
- Wilbur! - zamknęłam książkę i zerwałam się z łóżka. Brunet z uśmiechem na ustach rozłożył ramiona czekając aż w nie wpadnę a następnie zamknął mnie w szczelnym ucisku.
- Jak dobrze cię znów przytulić - zaśmiał się cicho zatapiając twarz w moich włosach.
- Przepraszam, że tak nagle znikłam. Mogę ci wszystko wytłumaczyć.. - zaczęłam mówić gdy już się lekko odsunęliśmy od siebie.
- Nie trzeba - chłopak usiadł na łóżku a ja uczyniłam to samo - Phil mi wszystko wytłumaczył, przynajmniej tak mniej więcej.
- To w takim razie powiedz mi jak to się stało, że znów jesteś żywy? - spojrzałam w jego oczy będąc ciekawa co się wydarzyło.
- To historia na inny dzień moja droga.. ty mi lepiej powiedz co się stało między tobą a Technoblade - odparł zaczynając błądzić wzrokiem po ścianach pokoju. Widziałam, że zrobił się lekko nerwowy, Phil musiał mu coś nagadać.

Zaczęłam mu opowiadać wszystko od początku kiedy trafiłam do różowłosego aż do naszej kłótni po której przybyłam tu. W połowie półgodzinnego monologu wstałam z łóżka i zaczęłam chodzić po pomieszczeniu tłumacząc mu wszystko i dosyć nadmiernie gestykulując. Oboje się potem śmialiśmy z tego co robiłam ale najważniejsze było to, że chłopak wiedział wszystko co go ominęło.

- Zmęczona jestem dzisiejszym dniem - zaśmiałam się kładąc się na łóżku. Był już wieczór, oboje byliśmy po kolacji i w piżamach.
- Też jestem - westchnął patrząc na mnie - Cieszę się, że jednak się zdecydowałem tu przyjść i z tobą pogadać bo nie ukrywam było mi przykro że se tak poszłaś bez pożegnania.
- Oj no już cię przepraszałam - szturchnęłam go nogą na co on się lekko uśmiechnął.
- Malinka? - zapytał zaskoczony po chwili przyglądania mi się.
- Co? - zapytałam. Brunet lekko się nachylił i wskazał palcem znamię.
- Skąd to masz?
- To nie malinka - mruknęłam - Nie wiem od czego to.
- Pokaż - przyjaciel delikatnie odgarnął moje włosy i przejechał palcem po mojej skórze, poczułam to wyraźnie bo bliza mnie zapiekła - Y/n?
- Hm? - spojrzałam mu w oczy i nagle sobie przypominałam.
Zakapturzona postać przy moim łóżku. Bandaż na jej oczach. Rozmowa o Techno i utrata przytomności.
- Nie mów mi, że.. - nastała długa chwila ciszy. Chyba oboje zrozumieliśmy wtedy skąd blizna. Tyle, że ja sobie przypomniałam skąd ona się w ogóle wzięła a Will prawdopodobnie wiedział kim był zakapturzony chłopak - Nie no Techno ma przewalone.
- Will, ja chcę iść spać. Nie chcę o tym myśleć - przytuliłam się do bruneta dając mu jednocześnie znak aby został.
- Jutro o tym porozmawiamy, na spokojnie - szepnął po czym pocałował mnie w czubek głowy i przykrył mnie bardziej.

Gdy rano się obudziłam byłam sama w pokoju. Zeszłam na dół słysząc głośną wymianę zdań między Wilburem a Philzą. Jak się okazało chodziło o mnie i Technoblade'a.

- On jest jakiś.. ja nawet słów nie mam. Wiesz ile ona aktualnie ryzykuje przez to gówno z nim?
- Jestem świadomy, ale czasu nie cofniesz Will - usłyszałam spokojny głos Philzy, był zmęczony tym wszystkim.
- No to chociaż przetłumacz temu pustemu łbowi co się stało bo jak tu przyjdzie i zacznie gadać kolejne idiotyzmy to chyba wyjdę z siebie i stanę obok i będę patrzył jak żywy ja daje mu w mordę.
- Powodzenia - mruknęłam opierając się o framugę wejścia do salonu.
- Y/n musimy porozmawiać - powiedział blondyn podchodząc do mnie.
- Wiem. Mogę najpierw zjeść?
- Nie ma problemu - uśmiechnął się lekko na załagodzenie sytuacji.

Dwie godziny po długiej rozmowie z Philzą, Kristin i Wilburem siedziałam w pokoju na łóżku czytając książkę ale za nic nie mogłam się skupić na tekście. Brunet siedział na brzegu materaca myśląc zapewne nad tą całą sytuacją. Był okropnie zły na Technoblade, że przez niego doszło do czegoś takiego a ten jeszcze śmiał powiedzieć iż nic nie zrobiłam w kierunku sprawy z nim i więzieniem.

- Skończony idiota - mruknął pod nosem kolejną obrazę pod adresem swojego kolegi.
- Wiem Wilbur, wszyscy wiemy. Ale on nie wiedział tak? Przyjdzie to się wyjaśni wszystko - powiedziałam odkładając książkę i spojrzałam na chłopaka.
- O ile nie zdążę go rozszarpać.
- Oboje wiemy, że to się tak nie skończy - zaśmiałam się cicho pod nosem - Denerwujesz się bardziej niż ja.
- Martwię się, że coś ci się stanie przez niego - prychnął. Brązowooki po chwili ciszy wstał i zaczął chodzić po pokoju. Ostatecznie oparł się o parapet wzdychając - To jest tak idiotyczne.

Kilka minut ciszy i wymiany kilku spojrzeń. Oboje wiedzieliśmy jakie skutki może przynieść moja "blizna" i kontakt z DreamemXD. Wszyscy się martwiliśmy co będzie dalej ale póki co najpierw Phil musiał porozmawiać z Technoblade. Moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi. O wilku mowa.

Wrodzy sobie // Technoblade x ReaderOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz