5

667 21 12
                                        

Gdy już miałam wychodzić dostałam wiadomość od brata że to on po mnie przyjedzie więc grzecznie czekałam w czasie rozmawiałam z tonym jeszcze o jego relacji z kolegami, można nie zauważyć tego na pierwszy rzut oka, ale wydaje mi się że chłopak siedzący obok mnie na łóżku ma depresję albo stany początkowe depresyjne, wydaje się bardzo zamkneity w sobie przed własną rodziną, na początku byłam zdziwiona, że otwarcie mówił co go trapi, ale chyba właśnie tego potrzebował.

- Lizz...musisz iść? - Zapytał niebieskooki i przejechał zabandażowaną dłonią po moim policzku, widać było że chciał bym tutaj z kimś, nie pytałam go dlaczego nie chce z braćmi lub siostrą, lecz ewidentnie by mi nie odpowiedział.

- Tak - Byłam zirytowana bo zostałam nalegiwana do tego by zostać przez jakieś dwadzieścia minut więc nie dziwię się jak bym odpuściła po jeszcze kolejnych straconych chwilach, chociaż czy straconych? Fajnie się bawiłam w jego towarzystwie było...przytulnie.

Drzwi sali się otworzyły a w nich stanął mój brat, gdy oczy dwóch chłopaków zostały skierowane na siebie lekko zacząłem się zastanawiać czy to dobry pomysł żeby to on mnie odbierał wiedziałam że Tony i Ash nie za bardzo się lubią, co to było dla mnie dziwne bo chodzą do jednej drożyny koszykarskiej, która podziwiałam, jak byliśmy z mamą w innym mieście ciągle chodziłam na ich mecze a teraz będę chodzić z nimi do szkoły, w szczególności z jednym złapałam kontakt co mi się podobało.

Pov tony:

Zernołem w stronę drzwi przelotnie bo wiedziałam że brat ma przyjść po dziewczynę siedzącą na przeciwko mnie i trzymająca karteczkę z moim numerem, niby każda by mogła sobie znaleźć w internecie jakby mam numer, ale to wydawało mi się bardziej takie...uczuciowe, sam nie wiedziałem do końca bo może mam jakiś uraz mózgu z powodu wypadku, że takie myśli mi wpadają do głowy.

Wkurwiłem się i to w chuj mocno gdy zobaczyłem Ashera Rogersa, człowieka, z którym się lałem w szkole niedawno i nie tylko raz a nawet kilkanaście, był on jak bumerang odlatywał a na sam koniec i tak potem wracał.

- Co tu robisz kurwa? - Byłem wkurzonym albo wkurwiony? Sam tego nie wiem, lecz wiedziałem że liczba osób w tym szpitalu powiększy się o jeden.

- Ta ja też jestem zadowolony, że cię widzę...żywego...- Mruknął ostatnie słowo jakby z niechęci, a ja na jego ironiczny akcent w głosie prychnąłem.

- Myhy...- Mruknąłem, bo nie wiedziałem co mam powiedzieć? Sam fakt że tutaj był, denerwował mnie, nie wiem jak ja z nim wytrzymuje na treningach bez bijatyk, trener nas od siebie zawsze odciąga, bo wie że nie skączy się dobrze konfornotwanie nas w jednym składnie lub na poziomie gdy gramy jakiś mecz, zawsze jestem z przodu, bo jestem najlepszy a on...jest mniej najlepszy, niby mówiono nam że jesteśmy tacy sami to ja dalej wiem że tak nie jest, różnymi się i to bardzo.

- Dobra lizzie chodź - Teraz to mnie kurwa zdziwił, że oni są rodzeństwem? Jak ja jej kurwa powiedziałem praktycznie całe moje życie, no ominołem okaleczanie się czy przemoc w stosunku do samego siebie lub do innych, ale to nie zmienia niczego, ona wie więcej niż, moja własna rodzina a teraz ma się okazać, że mój najwieszky wróg to jej...brat, może jeszcze kurwa to moja jakaś daleka rodzina, która powinna na obiadki przychodzić w niedzielę, jak tak to mnie pojebie.

Dziewczyna wstała z łóżka szpitalnego a karteczkę jaką trzymała cały czas na udach schowała do telefonu, bylem ciekawy czy mi odpisze, albo czy sama napisze pierwsza, zapewne będzie mnie obgadywać z przyjaciółmi, w sumie jak tak teraz myślę...jak ją przelece to Haille nie będzie mieć problemu? Bo przecież się nie przyjaźnią, chyba, dobra mówi się trudno żyje się dalej chociaż akcją z tą Moną mnie wkurwiła gdy się okazało że moja siostra nas widziała, było to lekko żenujące, ale przynajmniej mogła zobaczyć co to prawdziwy seks bo w życiu pewnie tego nigdy nie doświadczy z zakazami Vincenta nawet mucha by nie mogła obcignąć drugiej, o czym ja kurwa myślę? Może mi coś podali?

Siedziałem na parapecie niby nie mogłem wstawać z łóżka, ale potrzebowałem zapalić papierosa, była pierdolona trzecia w nocy a ja jak jakiś żul wpatruje się w otwarte okno, dalej się nie przebrałem mimo że nawet lekarze i bracia kazali mi abym się przebrał, nie chciałem ich zawieść a zapewne tak by się stało gdyby zobaczyli rany po cięciach.

Wypaliłem siedem papierosów było mi w chuj nie dobrze za pierwszym razem gdy zrobiłem tak samo prawie się nie porzygałem przez noc.

Wpatrywałam się ja gwiazdę na niebie była piękna, mało raz w życiu powiedziałem to komuś, że był piękny, zazwyczaj z dziewczynami są to pojedyncze numerki bo ja tego chce jak i one, pamiętam jak kiedyś byłem na imprezie i spodobał mi się pewien chłopak, wiem że w to dziwnie uwierzyć, ale tak spodobał mi się mężczyzną.

Nie jestem gejem, bardziej to było przez to że...sam nie wiem, chciałem spróbować czegoś nowego a skączyło się nie narkotykach, chłopak z imprezy był przepiękny miał ładne blond włosy, które zgrabnie opadały na jego czoło, był pieprzonym ideałem, okazało się, że był ćpunem i dilerem w jednym, żeby mu się przypodobać zacząłem brać jego towar a potem...towar spodobał mi się bardziej niż sam on...zacząłem brać więcej, aż Shane zobaczył mnie i jego w łazience jak wciągaliśmy kreski, potem miałem taki opierdol w domu, że to był po prostu szał, miałem zakaz chodzenia na imprezy ludzie się na mnie dziwnie patrzyli bo większość znała mnie i wyłącznie z takich sytuacji, wymykałem się w nocy aby się rozerwać a potem na kolejny dzień byłem ledwo żywy najgorsze było to że musiałem chodzić do szkoły i dalej musze ale tym razem odpuszczam sobie gdy wiem że nie dożyje kolejnego dnia jeśli miałbym wstać o piątej i ogarnąć się do tej meliny [czytaj: szkoły)

W domu nikt nie zauważał że miałem wory pod oczami, lub całe czarne oczy czasami wydawało mi się, że moje żrenicw były większe nic oko, albo już wtedy byłem naćpany tak mocno, że nie zwracałem uwagi na otaczające mnie życie, do głowy wpadła mi jedna myśl.

A co jakby zacząć brać?

Przecież tego chcesz czyż nie?

Nie...albo ja już sobie tak wmawiałem mimo że było odwrotnie? Nie chce znowu pakować się w to gówno, nie chce być idiotą jak kiedyś, nie chce być znowu tym czternastolatkiem, który zacznie ćpać i chlać i zachowywać się jak...gówniarz, nim byłem od zawsze tylko matka wpajała mi, że jestem...fajny...dziwnie to brzmi ale nigdy nie mówiła "dasz radę, będzie lepiej" ona wiedziała że nigdy tak nie będzie, obejmowała mnie ramieniem i czekała, aż przestanę płakać, ona jako jedyna wiedziała, że nie daje rady i nigdy nie dam, gdy odeszła nie wiedziałem co robić, kochałem ją, a teraz, wszystko jakieś takie niemrawe.

Z takimi myślami położyłem się do łóżka a pudełko z papierosami schowałem do spodni, ostatnią myślą była dziewczyna i jej brat, zastanawiałem się czy on jest taki zły jak go posądzam? Albo czy dziewczyna jest taka zajebista jak mi się wydaje, wysłuchała mnie, więc zrobiła odwrotnie niż większość, która miałaby to w dupie.

~~~~~~

Dobra dzisiaj macie taki o drobinę dłuższy rozdział, ale nie wiem jak będzie jutro [jutro poniedziałek a kończę szkołe o 16 więc trochę poczekacie 😁]

Tony Monet / Życie 🚬Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz