11

454 22 16
                                        

Pov Tony:

Wybiegłem szybko z budynku, na którym odbywała się impreza, zauważyłem kątem oka, że Victor idzie za mną, nie znałem dobrze typa, wiedziałem jedynie to, że chodzi że mną do drużyny koszykarskiej, ale nie jest zbytnio dobry w to, do tego trzeba mieć talent, ewidentnie on go nie ma.

Moja głowa rzucała się na wszystkie stront by dostrzec Ashera, ale go nigdzie kurwa nie było, co mnie niepokoiło, szybkim krokiem szedłem po chodniku i skierowałem się w uliczkę, która prowadziła na most, nie był on jakoś duży, zazwyczaj robiono tam pikniki bo widok łąki i mostu nas wodą wyglądał cudownie, sam czasami tu przychodziłem.

Zatrzymałem się w miejscu gdy dostrzegłem chłopaka siedzącego i spuszczającego nogi z mostu a rękami chował twarz, która była w łzach? Pierwszy raz widzę jak Ash płacze, obraz jaki był przed demną wyglądał tak samo jak w moich snach, różnica była taka, że to nie ja tam siedziałem, a on, coś ukuło mnie w sercu gdy wyobraziłem sobie Ashera na własnym miejscu, ale sam on nie wyglądał lepiej.

Podszedłem do niego spokojnym krokiem bo nie chciałem robić pochobnych ruchów, jakie mogły namieszać w wyjaśnieniu tej dziwnej sytuacji, usiadłem obok niego i oboje wpatrywaliśmy się w wodę, chłopak już nie płakał, raczej nie chciał pokazywać słabości przy mnie, bo każdy uważał go silnego fizycznie jak i emocjolanie.

- Masz tak czasami, że jeśli czegoś nie ma a potem to jest, jesteś albo czujesz się tak cholernie dziwnie, bo wiesz ze nie było tego a nagle znajduje się w twoim życiu - Mówili to tak spokojnie ale w jego glosie można było wyrzuć nutkę bólu, która nie powiem zdziwiła mnie lekko.

Usłyszałem szmeranie po swojej prawej stronie więc obróciłem się i zobaczyłem jak Ash kładzie się na betonie a jego nogi dalej zwisały z mostu, kołysał nimi jakby był w jakimś transie myślowym, patrzył na niebieskie chmury znajdujące się na niebie, kształtujące się w różne przedmioty.

- Raczej nie miałem tak nigdy - Powiedziałem w końcu, bo raczej woleliśmy siedzieć w ciszy, przybrałem taką samą pozycje jak osobnik obok mnie.

Leżeliśmy tak w ciszy, nie było niezręcznie a bardziej spokojnie? Sam nie wiedziałem, ale wydawało mi się, że ta cisza była jedną z lepszych jakie kiedykolwiek przeżyłem, nikt się nie darł, ani nie próbował zawierać jakichkolwiek konwersacji.

- Dawno cię nie widziałem, ale najwyraźniej zamieniłeś mnie szybciej niż myślałem -

Obróciłem się w stronę, z której dobiegał głos, Victor opierał się jedną ręką o barierkę naprzeciwko nas, nie wiedziałem o co mu chodzi bo chyba pierwszy raz w życiu z nim rozmawiam, Ash wyglądał jakby się go bał, ale już po chwili odważył się cokolwiek powiedzieć.

- Nikogo nie zmieniałem...- Na odpowiedz bruneta, blondyn tylko prychnął i podszedł do nas kawałek, a gdy juz był blisko, kucnął obok nas i jego dłoń dotknęła lekko opuszkami palców policzka Ashera, a z jego oczu poleciały pierwsze łzy -...bo nikogo nie miałem -

- Miałeś szanse mieć - Powiedział cicho do ucha Asha, usłyszałem to i lekko się zdziwiłem bo wątpiłem w fakt że on był gejem, albo miał jakiś związek z tym światem.

Zazwyczaj pieprzył się z dziewczynami, nigdy też go nie widziałem z żadnym chłopakiem aby chociażby flirtował, miał jakiś kolegów, lecz oni byli, i tylko byli, najczęściej wtedy odcinał się od rzeczywistości i wgłębiał się w swoje myśli.

- Proszę idź już - Mówi i na mnie zerka aby się upewnić czy oby na pewno tutaj jeszcze jestem, ewidentnie nie chciał abym tutaj był, widziałem, że rozmowa przeprowadzona w moim towarzystwie może skączyć się źle.

- Może chociaż powiesz swojemu kumplowi o nas, czy będzie siedzieć w niewiedzy - powiedział takim przesłodzonym tonem, że na samą myśl dłuższego czasu rozmowy z nim nie dałbym rady, jeśli Ash go znał to nie wiem jak on wytrzymywał.

- Nigdy nie było pierdolonych nas - Wysyczał przez zamknięte zęby Ash a ja zacząłem się martwić o co dokładnie chodzi w tym wszystkim i co łączy tych dwóch ludzi.

Chłopak obok mnie wstał i patrzył na Victora z nienawiśćą, ale i ze strachem wymalowanym na jego twarzy, zaraz potem brązowooki zrobił to samo a jego ręką dalej była blisko twarzy mojego przyjaciela? W zasadzie nie wiem kim dla siebie byliśmy, ale liczyło się teraz to aby nic mu się nie stało, teraz w troje staliśmy i się na siebie patrzyliśmy, on podszedł do Ashera i wypowiedział mu kilka dla mnie niezrozumiałych słów, zauważyłem, że twarz chłopaka się momentalnie zmieniła bo na niej widniało jedynie wkurwienie.

-  Wypierdalaj - Powiedział o dziwo spokojnie Ash - Wypierdalaj! Evans! - Teraz to krzyknął tak, że, aż dźwięczało w uszach, pierwszy raz słyszałem nazwisko gospodarza imprezy a widywałem go dość często na domówkach, czy innych okolicznościach zazwyczaj przedstawiał się inaczej.

Victor nic nie zrobił na słowa bruneta, wpatrywał się w niego jak na obrazek, z którego można było się śmiać i drwić, może tak odbierał on Ashera? Jako osobę do nabijania się? Śmieszyły go słowa jakie były wypowiedziane przez chłopaka.

Rogers zerwał się do biegu przed siebie a im dalej szedł rozmazywał się, nie wiem czy było to spowodowane ilością wziętych narkotyków, czy tym że poczułem jak moją głowa odlatuje a wszytko dookoła się kręci, słyszałem jedynie jakiś silnik odpalonego samochodu a potem odpłynąłem.

~~~~~~

Wgl ta scena z patrzeniem się tej trójki przypomina mi to XD

Przepraszam że zbyt często używam np "Victor" lub "Asher" bądź "chłopak" ale nie umiem inaczej tego zrobić, bo żadne inne słowa mi nie pasują

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Przepraszam że zbyt często używam np "Victor" lub "Asher" bądź "chłopak" ale nie umiem inaczej tego zrobić, bo żadne inne słowa mi nie pasują

Tony Monet / Życie 🚬Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz