Pov Asher:
Siedziałem na kanapie w salonie, patrząc na pusty kubek w mojej dłoni. Jeszcze chwilę temu dolałem sobie alkoholu, ale jakoś nie miałem ochoty pić dalej. Nie wiedziałem, co jest ze mną nie tak. Powinienem czuć się świetnie – dom gotowy, wszystko ogarnięte, a zaraz miała się zacząć impreza urodzinowa. Moja impreza. Mimo to czułem się... dziwnie. Jakby coś mnie gryzło od środka.
Podniosłem kubek i upiłem łyk, ale nie poprawiło mi to humoru. W głowie wciąż krążyły wspomnienia z ostatniej nocy. Thomas na schodach. Jego dłonie na mojej twarzy. Ten cholerny pocałunek, od którego wszystko się zmieniło. I Will, który nas wtedy przyłapał. Cała ta sytuacja sprawiała, że czułem się, jakbym zrobił coś niewłaściwego. Jakbym zdradził Tonego.
Ale dlaczego w ogóle czułem coś takiego? Przecież Tony nie był moim chłopakiem. Ba, ledwo się znaliśmy na tyle, żeby cokolwiek można było nazwać relacją. Mimo to... mimo to coś mnie bolało. Jakby coś między nami się złamało. Może to przez Thomasa. Może przez to, co powiedział. Że to tylko gra.
Gra pomyślałem, kręcąc głową. To wszystko tylko gra. Powtarzałem sobie te słowa, ale czułem, jak wbijały mi się w serce. To wszystko łamało mnie bardziej, niż chciałem przyznać. Thomas był dla mnie czymś więcej niż tylko kimś, z kim można było flirtować. Czułem do niego napięcie – jasne, seksualne też – ale to z Tonem czułem coś prawdziwego. Jakbym był bardziej... żywy.
Zanim zdążyłem pogrążyć się głębiej w myślach, usłyszałem kroki. Thomas wszedł do salonu, jak zawsze pewny siebie, z tym swoim lekko aroganckim uśmiechem. Wyglądał świetnie, jakby to była jego impreza, a nie moja. W rękach trzymał butelkę alkoholu, którą najwyraźniej dopiero co przyniósł.
– No, Ash – powiedział, opierając się o framugę drzwi i patrząc na mnie z góry. – Wszystko gotowe. Załatwiłem, co trzeba. Alkohol stoi w kuchni, a goście będą tutaj za jakieś... dziesięć minut.
Uśmiechnąłem się niemrawo, ledwo unosząc kąciki ust. Nie mogłem wykrzesać z siebie więcej entuzjazmu, mimo jego starań. Thomas zmarszczył lekko brwi, jakby go to zdziwiło.
– Co jest, Ash? – zapytał, podchodząc bliżej. – Wyglądasz, jakbyś już się napił za dużo, zanim jeszcze zaczęło się robić ciekawie.
– Może – mruknąłem, wzruszając ramionami. – Po prostu... jakoś nie czuję tego wszystkiego.
Thomas uniósł brew i usiadł obok mnie na kanapie. Poczułem, jak jego ramię lekko dotyka mojego. Był blisko. Za blisko.
– Nie czujesz? – powtórzył, patrząc na mnie z niedowierzaniem. – Ash, to twoje urodziny. Powinieneś być podekscytowany, a nie siedzieć tutaj, jakbyś był na pogrzebie.
Westchnąłem i napiłem się kolejnego łyka. Alkohol palił mnie w gardło, ale nie przynosił ukojenia.
– Może dlatego, że ostatnia noc trochę mnie wytrąciła z równowagi – powiedziałem, nie patrząc na niego.
Czułem, jak Thomas przesunął wzrok na moją twarz, ale nic nie powiedział. Milczał przez chwilę, a ja wciąż myślałem o tym, co się wydarzyło. O tym, jak bardzo nie rozumiałem jego intencji. Czy cokolwiek z tego było prawdziwe? Czy może po prostu grał sobie ze mną, jak to miał w zwyczaju?
– Ostatnia noc, co? – rzucił w końcu, a jego głos był spokojny, niemal miękki. – Ash, mówiłem ci już. To wszystko...
– To tylko gra, tak? – przerwałem mu, odwracając głowę w jego stronę. Mój głos był ostry, choć nie chciałem, żeby taki był. – Wiem. Powiedziałeś to wprost. Ale, kurwa, Thomas, może dla ciebie to tylko zabawa, ale ja...
CZYTASZ
Tony Monet / Życie 🚬
JugendliteraturTo opowieść o Tonym Monecie czego się spodziewaliście? MEGAAAA CRINGEEE wattpad popierdoli mi rozdziały więc są nie po kolei, patrzcie na kolejności bo nagle sie okaże że jakiś rozdział jest happy a potem nagle gwałty i totalnie vibe innej histori...
