Pov Asher:
Kurwa, myślałem, że to wszystko będzie prostsze. Cała ta sytuacja z Tonym, z jego domem, z jego rodzinką... Zamiast tego jestem tu, sam w kuchni, oparty o blat, czując się, jakbym zaraz miał wybuchnąć. Oczy mi palą, oddech przyspieszony, a serce biło jak oszalałe. Nawet nie wiem, kiedy zacząłem przeklinać. Moje słowa, które wychodziły z ust, brzmiały jak wystrzały z pistoletu - czułem, jak moje złości narastają. Tony nie dał mi szansy. Gdzieś w głębi wiedziałem, że to nie jest jego wina, że wszystko, co się dzieje, jest wynikiem tego pieprzonego chaosu, który wywołał Thomas. On zawsze musiał to robić.
Zaciągnąłem się głęboko, jakby to miało pomóc mi opanować emocje, ale nic to nie zmieniało. Kiedy Tony wyszedł z tej jebanej rezydencji, to czułem, jakby coś umierało we mnie. Chciałem mu powiedzieć, że mi zależy, że nie może tak po prostu zniknąć, że to nie tylko kwestia tego, co dzieje się teraz. Ale nie mogłem. Co więcej, Thomas wiedział, że będzie tak, że Tony wyjdzie. Wiedział dokładnie, jak go wypchnąć z tego domu, jak postawić mnie w sytuacji, w której nie miałem szans, żeby z nim porozmawiać.
Przeklinałem znowu, czując, jak napięcie rośnie we mnie. Zanim zdążyłem zrobić krok, usłyszałem kroki. Głos Thomasa, jego znienawidzony uśmiech... I wtedy już wiedziałem, że nie miałem wyboru.
- Coś nie tak, Asher? - zapytał, patrząc na mnie z uśmiechem, który był dla mnie jak kawałek lodu wbity prosto w serce. Jego twarz była spokojna, ale w oczach miał to pieprzone zadowolenie, które sprawiało, że czułem się, jakbym był na wystawie. To on zrobił to wszystko. Cały ten bałagan, cały ten odwrót Toniego. To wszystko było jego pomysłem.
Nie odpowiedziałem od razu. Wiedziałem, że muszę opanować emocje, ale te jebane nerwy nie pozwalały mi na to. Byłem jak w klatce, nie mogłem wyjść, nie mogłem uciec.
- Nie wiem, o czym mówisz - powiedziałem w końcu, próbując brzmieć obojętnie, ale ta cholerna złość parzyła mnie od środka. - Co ty tu robisz, Thomas? Jakbyś nie wiedział.
Thomas wciąż miał ten pieprzony uśmiech na twarzy. Oparł się o framugę drzwi i patrzył na mnie z tą nieodgadnioną miną. Tylko czekał, aż wybuchnę.
- Wiesz, Asher - powiedział, jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie, - czasami trzeba trochę popchnąć ludzi w stronę, w którą chcą pójść, ale nie wiedzą, że to chcą. Tony teraz wie, co jest dla niego dobre. Chociaż nie ma pojęcia, że to ja go do tego doprowadziłem.
Poczułem, jak moje ręce zaciskają się w pięści. Chciałem rzucić się na niego, wbić mu ten pieprzony uśmiech w twarz, ale powstrzymałem się. Wiedziałem, że Thomas czekał na to. On chciał, żebym wybuchł, żeby to on miał kontrolę.
- Kurwa - powiedziałem, nie mogąc się powstrzymać. - Po co to robisz? Zawsze musisz mieć wszystko pod kontrolą? Jesteś jak cholerny manipulator, Thomas.
Thomas wyprostował się i spojrzał na mnie z wyższością. Jego głos był chłodny, jakby to wszystko było grą, w której miał już wygraną.
- Manipulacja to za mocne słowo, Asher - powiedział z lekkim uśmiechem. - To bardziej jak... pokazanie komuś, czego nie dostrzega. Tylko nie zapomnij, że w tym wszystkim ty też jesteś częścią tej układanki.
Czułem, jak te słowa wpadają w moją głowę, jakby ktoś wbijał mi nóż prosto w serce. I wiesz co? Chyba miał rację. Byłem częścią tego wszystkiego. Tak samo jak Tony. Byliśmy związani z tym całym chorym światem Monetów. Byliśmy zbyt blisko. I teraz już tego nie mogłem zmienić.
- I co teraz, Thomas? - zapytałem, patrząc na niego z nienawiścią, ale i zmęczeniem. - Co teraz, jak Tony nie chce ze mną rozmawiać?
Thomas wzruszył ramionami, jakby to wszystko było już nieistotne. - Zostaw go na chwilę. On sam musi dojść do tego, co dla niego najlepsze. A ty, Asher, przestań się martwić. On wróci. I wtedy będziecie mogli porozmawiać. Kiedy będzie gotowy.
CZYTASZ
Tony Monet / Życie 🚬
Ficțiune adolescențiTo opowieść o Tonym Monecie czego się spodziewaliście? MEGAAAA CRINGEEE wattpad popierdoli mi rozdziały więc są nie po kolei, patrzcie na kolejności bo nagle sie okaże że jakiś rozdział jest happy a potem nagle gwałty i totalnie vibe innej histori...
