36

172 7 4
                                        

miał być charile i Tony fajnie ale mi się nie chce więc jeszcze jeden rozdział z thomaskiemmm musicie wytrzymać co nie






Pov Thomas:

Leżałem na Asherze, czując, jak jego klatka piersiowa unosi się i opada w chaotycznym rytmie. Miałem świadomość, jak moje ciało działa na innych - to był rodzaj gry, którą zawsze lubiłem. Ale tym razem... nie wiem. Może chodziło o sposób, w jaki Asher reagował. Jego nerwowy szept, drżący oddech. To było inne. Fascynujące.

Kątem oka zerknąłem na Willa, który stał w kuchni, zajęty czymś przy blacie. Jego plecy były do nas odwrócone, a ja doskonale wiedziałem, że jeśli nie zachowam ostrożności, może się odwrócić w najmniej odpowiednim momencie. Ale to ryzyko tylko dodawało smaku całej sytuacji.

Spojrzałem z powrotem na Ashera. Jego oczy były szeroko otwarte, z tęsknym błyskiem niepewności i strachu. Albo podniecenia - trudno było to rozróżnić. Zatrzymałem wzrok na jego twarzy, na tym, jak mocno zaciskał wargi, jakby bał się, że wyda z siebie dźwięk. Słodkie. Cholernie słodkie.

Moje spojrzenie powędrowało niżej, a wtedy to zauważyłem. Wybrzuszenie w jego szarych dresach było zbyt oczywiste, bym mógł to zignorować. Próbował je ukryć, poruszając nogami i zmieniając pozycję, ale to nic nie dawało. Uśmiechnąłem się pod nosem, delikatnie przygryzając wargę.

Nie mogłem się powstrzymać. Poruszyłem się na nim lekko, jakby przypadkiem. Moje biodra przesunęły się nieznacznie, ale wystarczająco, by poczuć, jak jego ciało reaguje jeszcze bardziej. Było to subtelne, niemal niezauważalne dla kogoś, kto by na nas patrzył, ale dla mnie to była kolejna drobna wygrana w tej naszej małej grze.

- Thomas... - wyszeptał, niemal błagalnie. Jego głos był cichy, ledwo słyszalny, ale wystarczająco, bym poczuł przyjemny dreszcz przebiegający wzdłuż mojego kręgosłupa.

Nie odpowiedziałem. Tylko uniosłem głowę i spojrzałem mu prosto w oczy, chcąc zobaczyć, jak się w nich odbija cała ta mieszanka emocji. Podniecenie, złość, zażenowanie - to wszystko było tam, a ja to uwielbiałem.

Zerknąłem znów w stronę Willa. Nadal stał przy blacie, coś krojąc lub przeglądając telefon. Był kompletnie pochłonięty swoimi sprawami, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że mogę sobie pozwolić na więcej.

Zbliżyłem się do Ashera, na tyle, by mój oddech musnął jego ucho.

- Spokojnie - wyszeptałem z nutą rozbawienia. - Will niczego nie zauważy.

Asher odwrócił wzrok, jakby próbował uciec od mojej obecności, ale nie miał dokąd. Byłem na nim, dosłownie i w przenośni. Jego ciało było napięte, a ja czułem, jak każdy drobny ruch przechodzi przez niego jak impuls elektryczny.

- Co ty robisz? - wyszeptał, próbując zachować spokój, ale jego głos był zbyt miękki, zbyt drżący, by mnie przekonać.

Uśmiechnąłem się szerzej, niemal triumfalnie.

- Nic - odpowiedziałem niewinnie. - Po prostu leżę.

Poruszyłem się znów, trochę bardziej wyraźnie, czując, jak jego ciało sztywnieje pod moim. Wiedziałem, że to było okrutne z mojej strony, ale reakcje Ashera były zbyt satysfakcjonujące, bym mógł przestać.

Co więcej, zaczynałem zauważać, że coś w jego zachowaniu mnie pociągało. Może to jego niepewność, a może sposób, w jaki mimo wszystko nie próbował mnie odepchnąć. Asher był jak otwarta książka, a każda strona zdawała się mnie coraz bardziej wciągać.

- Wiesz, że to tylko gra, prawda? - szepnąłem, odchylając się nieco, by znów spojrzeć mu w oczy.

Asher przełknął ślinę i spojrzał na mnie z determinacją, która była niemal ujmująca.

- Gra, mówisz? - odpowiedział, próbując brzmieć pewnie, ale jego ton wciąż zdradzał lekkie zawahanie.

Kiwnąłem głową, pozwalając sobie na kolejny subtelny uśmiech.

- Oczywiście. Nie ma w tym nic więcej.

Kłamstwo? Może. Ale czy miało to teraz jakieś znaczenie?

- Chodźmy do mojego pokoju. Nauczę cię, jak szybko się zeszmacić w moim towarzystwie - powiedziałem z nonszalancją, celowo prowokując go.

Wiedziałem, że bawię się ogniem, kiedy zaproponowałem Asherowi, żeby poszedł ze mną do mojego pokoju. Patrzył na mnie tymi swoimi dużymi oczami, w których widziałem mieszankę niepewności i czegoś, co mogłem nazwać ciekawością. A może nawet oczekiwaniem?

Zamiast od razu się oburzyć albo rzucić jakąś kąśliwą uwagę, Asher spojrzał na mnie i odpowiedział zaskakująco spokojnie, choć jego głos był cichy, jakby chciał uniknąć zainteresowania Willa:

- Chcesz, żeby mi stanął na twoje bezsensowne gadanie?

Zaskoczył mnie. Jego pewność siebie zawsze była ledwo widoczna, jak płomień na wietrze, ale kiedy się pojawiała, była... intrygująca. Moje oczy zatrzymały się na jego twarzy. Miał w sobie coś, co przyciągało, co sprawiało, że chciałem grać tę grę dalej, aż do momentu, kiedy żadne z nas nie będzie wiedziało, jak to zatrzymać.

Zbliżyłem się do niego, patrząc mu prosto w oczy, z zamiarem poddania go próbie. Chciałem zobaczyć, czy naprawdę wytrzyma moje spojrzenie, czy ten płomień zgaśnie. Ale nie zgasł. Widziałem, jak powoli zamyka oczy, a jego twarz delikatnie przysuwa się w moją stronę. Przez sekundę miałem ochotę go pocałować - może po prostu po to, żeby zobaczyć, jak zareaguje.

Ale zamiast tego... prychnąłem.

Odwróciłem się, dając mu jasno do zrozumienia, że to ja kontroluję sytuację. Nie byłem pewien, dlaczego to zrobiłem - może dlatego, że chciałem zobaczyć, jak zareaguje, kiedy odbiorę mu to, czego się spodziewał.

Chwyciłem go za ramię i pociągnąłem w kierunku schodów. Will był w kuchni, zajęty swoim telefonem, ale jego obecność wciąż była dla mnie jak ostrzeżenie, żeby nie posunąć się za daleko.

Kiedy zaczęliśmy wchodzić po schodach, poczułem coś, co sprawiło, że na moment straciłem równowagę - ciepły oddech Ashera na moim karku. Był tak blisko, że mogłem wyczuć jego zapach, coś subtelnego, co tylko podkręcało napięcie między nami.

Nie wytrzymałem.

Zatrzymałem się nagle, obracając się ku niemu, a zanim zdążył zapytać, co się dzieje, przygwoździłem go do ściany. Jego plecy uderzyły w nią lekko, a moje ręce wylądowały po obu stronach jego głowy.

- Naprawdę nie wiesz, w co się pakujesz, Asher - powiedziałem cicho, a mój głos był o ton niższy niż zwykle.

Jego oczy były szeroko otwarte, a na jego twarzy widać było mieszankę zaskoczenia i zawstydzenia. Jego usta drżały, jakby chciał coś powiedzieć, ale nie był pewien, czy powinien. Przez moment wydawało się, że obaj nie oddychamy, jakby świat zatrzymał się tylko dla nas.

Nie czekałem dłużej.

Pochyliłem się i pocałowałem go. Na początku był sztywny, zaskoczony, ale po chwili oddał pocałunek. Był nieśmiały, niemal niepewny, ale czułem, jak powoli się rozluźnia. Moje ręce opadły na jego talię, przyciągając go bliżej, a jego dłonie zawisły w powietrzu, jakby nie wiedział, gdzie je położyć.

Czułem jego serce bijące szybko pod moimi dłońmi i wiedziałem, że moje bije w tym samym rytmie.

Każdy pocałunek był jak gra - kto pierwszy straci kontrolę, kto pierwszy się podda. Ale w tej chwili nie obchodziło mnie, kto wygra. Było coś w Asherze, co sprawiało, że chciałem go więcej, chciałem go całego.

Kiedy oderwałem się od jego ust, oboje byliśmy zsapani. Jego twarz była czerwona, a jego oczy błyszczały w sposób, który sprawił, że prawie się uśmiechnąłem.

- To... było... - zaczął, ale zanim zdążył dokończyć, usłyszeliśmy odchrząknięcie.

Zamarłem. Powoli odwróciłem głowę w stronę źródła dźwięku i poczułem, jak moje serce zamiera.

Polsat 🎄

Tony Monet / Życie 🚬Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz