Siedziałem nieruchomo na kanapie, próbując zignorować dźwięki dochodzące z głównego holu. Nie widziałem, kto wszedł do domu, ale usłyszałem więcej niż jedną osobę. Chciałem się tym zainteresować, sprawdzić, co się dzieje, ale wiedziałem, że w tej chwili to nie miało sensu. Zamiast tego, czułem ciepło Thomasa, którego głowa wciąż spoczywała na mojej klatce piersiowej. Każdy głęboki oddech, który brał, przypominał mi, że w tym chaosie jest coś dziwnie kojącego.
Próbowałem skupić myśli na czymś innym. Jutro moje urodziny. Muszę mieć na to wszystko wyjebane, zwłaszcza na Toniego. Chciałbym wiedzieć, co się z nim dzieje, ale nie mogę pozwolić, żeby jego zachowanie zdominowało mój dzień. Jutrzejsze urodziny muszą być wyjątkowe, coś, co wyrwie mnie z tej monotonii, w której ugrzązłem.
Ale problem polegał na tym, że wiedziałem, że nie mam co liczyć na pomoc matki. Zawsze była zajęta swoimi sprawami, a nawet gdybym jej powiedział o swoich planach, pewnie rzuciłaby jakimś chłodnym komentarzem, który sprawiłby, że odechciałoby mi się wszystkiego. Moja siostra? Zapomnij. Nauka była jej życiem, a moje urodziny na pewno nie znalazłyby się na liście priorytetów.
To zostawiało mnie sam na sam z moim dziwnym pomysłem – Thomas. Przesunąłem wzrok na jego twarz. Wciąż wyglądał na zrelaksowanego, jego oddech był równy, a ciepło jego ciała sprawiało, że atmosfera między nami była jeszcze bardziej... napięta. Nie wiedziałem, jak to wyjaśnić, ale mimo całej tej jego irytującej osobowości, wiedziałem, że mógłby mi pomóc.
– Thomas – odezwałem się cicho, chcąc przerwać tę dziwną ciszę.
Podniósł lekko głowę, otwierając oczy i spojrzał na mnie z tym swoim charakterystycznym półuśmiechem.
– Czego? – zapytał, przeciągając słowa, jakby celowo chciał mnie zdezorientować.
Westchnąłem. – Pomyślałem, że może pomógłbyś mi jutro ogarnąć imprezę urodzinową. Wiesz... zaprosić ludzi, załatwić alkohol... No, to wszystko. – Głos miałem spokojny, ale w środku byłem napięty jak struna.
Thomas uniósł brew, a jego uśmiech zrobił się szerszy, jakby usłyszał coś, co dawało mu okazję do zabawy.
– Imprezę? Dla całej szkoły? – zapytał, z udawaną powagą. – Asher, to duże wyzwanie. Wiesz, potrzebujesz naprawdę dobrego organizatora.
– No właśnie dlatego proszę ciebie – odpowiedziałem, odwracając wzrok. Czułem, jak ciepło narasta w mojej twarzy, i modliłem się, żeby tego nie zauważył.
Thomas oparł się lekko na łokciu, wciąż patrząc na mnie. Jego uśmiech zmienił się w coś bardziej... chytrzejszego.
– A co będę z tego miał? – zapytał, tonem sugerującym, że już miał w głowie kilka pomysłów. – Wiesz, chciałbym dużo rzeczy, ale później miałbym sprawę sądową.
Wiedziałem, o czym mówi. Wiedziałem doskonale. Moje ciało momentalnie zesztywniało, a ciepło, które już czułem, uderzyło we mnie z jeszcze większą siłą. Czułem, jak moje policzki zaczynają płonąć, więc odwróciłem głowę, unikając jego wzroku.
– Kurwa, Thomas, po prostu mi pomóż, dobra? – rzuciłem, próbując zabrzmieć pewniej, ale moje słowa brzmiały bardziej jak prośba niż rozkaz.
Thomas zaśmiał się cicho, a dźwięk tego śmiechu przyprawił mnie o dreszcze. Nie odpowiedział od razu, zamiast tego podniósł głowę, jakby chciał coś powiedzieć, ale nagle ją opuścił... na moje ramię.
Leżał teraz na mnie, całkiem rozluźniony, jakby to było najnaturalniejsze miejsce na świecie. Wiedział, że to mnie rozprasza. Wiedział, że czuję się przez to niezręcznie. Ale on był niewzruszony.
CZYTASZ
Tony Monet / Życie 🚬
Novela JuvenilTo opowieść o Tonym Monecie czego się spodziewaliście? MEGAAAA CRINGEEE wattpad popierdoli mi rozdziały więc są nie po kolei, patrzcie na kolejności bo nagle sie okaże że jakiś rozdział jest happy a potem nagle gwałty i totalnie vibe innej histori...
