Jego oczy zatrzymały się na bliznach. Wiedziałem, co widzi – świeże ślady, jeszcze czerwone, ciągnące się wzdłuż mojej skóry. Natychmiast cofnąłem rękę, próbując ją ukryć, ale było już za późno.
– Ash... – zaczął, jego głos był zduszony, jakby zabrakło mu powietrza. – Co to ma znaczyć?
Zacisnąłem zęby, próbując się opanować. Nie chciałem, żeby to tak wyglądało. Nie chciałem, żeby wiedział.
– To... to nic takiego – skłamałem, ale w jego spojrzeniu widziałem, że mi nie wierzy.
Tony wstał. Jego twarz była pełna emocji, których nie potrafiłem nazwać. Wściekłość? Smutek? Troska? A może wszystko naraz?
– Ash, dlaczego? – zapytał cicho, ale jego głos miał w sobie siłę, której się nie spodziewałem.
Poczułem, jak moje ciało się napina. Przez chwilę chciałem uciec, zamknąć się, ale nie mogłem. Nie przed nim.
– Wtedy, po tym, co zrobił Victor... – zacząłem, ale mój głos załamał się. Wziąłem głęboki oddech i spróbowałem ponownie. – Nie dałem rady, Tony. Psychicznie... nie wytrzymałem. Musiałem coś zrobić, żeby jakoś to znieść.
Mój głos był pełen wstydu. Nie chciałem na niego patrzeć, ale czułem, że jego wzrok jest na mnie.
– Przepraszam – dodałem po chwili, choć wiedziałem, że to niczego nie zmieni.
Tony nie powiedział nic. Po prostu podszedł do mnie i objął mnie ramieniem, przyciągając mnie bliżej siebie.
– Już wszystko dobrze – powiedział cicho, ale w jego głosie była pewność, jakiej mi brakowało.
Przytuliłem się do niego, pozwalając sobie na chwilę zapomnienia. Czułem jego ciepło, jego siłę. Może naprawdę wszystko będzie dobrze. Może... nie jestem w tym sam.
Zamknąłem oczy, czując, jak łzy zaczynają spływać po moich policzkach. Przylgnąłem do niego, pozwalając sobie na chwilę słabości, którą tylko on mógł zrozumieć. Był tam, bez oceniania, bez pytań, bez słów, które mogłyby pogorszyć sytuację.
...
Siedziałem na łóżku, opierając głowę o ścianę, a Tony wciąż mnie obejmował. Nie chciałem, żeby ta chwila się kończyła, ale rzeczywistość jak zwykle miała inne plany. Telefon Tonego zawibrował, a on westchnął ciężko, jakby już wiedział, że nie będzie to dobra wiadomość.
Sięgnął po telefon, a na ekranie zobaczyłem imię Willa. Tony spojrzał na mnie z wyraźnym zrezygnowaniem, jakby chciał przeprosić, zanim cokolwiek powiedział.
– Muszę odebrać – powiedział cicho, odsunął się ode mnie i przyłożył telefon do ucha.
Nie słyszałem, co mówi Will, ale ton Tonego zdradzał, że nie ma wyboru. W końcu rozłączył się i spojrzał na mnie z lekkim żalem.
– Vince chce ze mną porozmawiać. Muszę wrócić do domu – powiedział, jakby chciał mnie zapytać o pozwolenie.
Skinąłem głową, choć czułem, jak coś we mnie się ściska.
– Jasne, jedź. Wszystko w porządku – odpowiedziałem, starając się brzmieć na spokojnego, choć wewnątrz czułem, jak samotność znowu na mnie napiera.
Tony pochylił się, jakby chciał jeszcze coś powiedzieć, ale ostatecznie tylko pogładził mnie po włosach i wyszedł.
Zostałem sam. Cisza w pokoju była prawie namacalna, zbyt ciężka, zbyt duszna. Sięgnąłem po telefon, szukając czegokolwiek, co odciągnie mnie od moich myśli. Otworzyłem Instagrama, przewijając zdjęcia bez większego zainteresowania.
Aż natrafiłem na zdjęcie Tonego. Był na nim bez koszulki, z tym swoim pewnym siebie uśmiechem, który zawsze wydawał mi się zbyt arogancki. Ale teraz patrzyłem na to inaczej. Przyglądałem się jego klatce piersiowej, ramionom, każdemu szczegółowi. Jego profil był pełen zdjęć, głównie z boiska, imprez i jakichś wyjazdów. Nie byliśmy znajomymi, więc nie widziałem wszystkiego, ale i tak wystarczyło, żeby mnie rozproszyć.
Przewinąłem w dół i zauważyłem jedną rzecz, która mnie zainteresowała – w wyróżnionych znajomych Tonego był jego kuzyn, Thomas. Ten sam, który ostatnio nam przeszkodził. Wszedłem na jego profil, sam nie wiedząc dlaczego.
Zdjęcia Thomasa były inne niż Tonego. Mniej sportowe, bardziej… pokazowe. Przewijając jego zdjęcia, zauważyłem jedno, które przykuło moją uwagę. Leżał na leżaku, ubrany jedynie w bokserki, z wyrzeźbionym ciałem i uśmiechem, który wyglądał trochę jak wyzwanie. Coś we mnie się zatrzymało, a palec, którym przewijałem zdjęcia, zawisł na chwilę w miejscu.
Niechcący nacisnąłem serce.
Od razu je usunąłem, ale wiedziałem, że powiadomienie już poszło. Serce biło mi jak szalone, jakbym właśnie zrobił coś, za co mogę zostać ukarany.
– Kurwa – wyszeptałem do siebie.
Zacząłem modlić się w duchu, żeby Thomas tego nie zauważył. Ale jednocześnie… coś mnie zaintrygowało. Jego zdjęcie, jego postawa. Czy to możliwe, że…? Nie. Potrząsnąłem głową, próbując odgonić te myśli.
A może to nie o Thomasa chodziło? Może po prostu nie mogłem zdecydować, co czuję – do Tonego czy do Thomasa. Westchnąłem ciężko, czując, jak moja głowa jeszcze bardziej się komplikuje.
Nie mogłem przestać o tym myśleć. Tony był jedyną osobą, która mnie naprawdę rozumiała, jedyną, której mogłem się zwierzyć. Ale z drugiej strony… to zdjęcie Thomasa. Było czymś, czego nie potrafiłem wyrzucić z głowy.
Thomas. Kuzyn Tonego. Nigdy nawet z nim nie rozmawiałem. Może zamieniliśmy kilka słów, ale to raczej były grzecznościowe frazesy na bankietach, na których musiałem się pojawiać. On wiedział o moim istnieniu tylko tyle, ile widział – prawie nagiego mnie w łóżku Tonego tamtej nocy. Poza tym nic nas nie łączyło.
Ale te zdjęcia. Cholera, wiedziałem, że były robione specjalnie. Każda poza, każdy uśmiech – wszystko miało być pociągające. I działało. Było w tym coś niemal prowokującego, coś, co zmuszało mnie do zastanawiania się, czy Thomas nie robi tego celowo. Czy to było tylko dla dziewczyn, które zaliczał – a było ich więcej niż połowa szkoły – czy może... był w tym jakiś ukryty cel?
Nikt nie wiedział, czy Thomas interesuje się chłopakami. Nigdy nie widziano go z żadnym, ale też nigdy nie mówił niczego, co by to wykluczało. A może to tylko ja próbowałem doszukiwać się w tym czegoś więcej?
Leżałem na łóżku, wpatrując się w sufit, próbując zebrać myśli, ale obraz Thomasa w bokserkach nie dawał mi spokoju. To zdjęcie… i jeszcze te inne, gdzie wszystko niemal było widać. Nie mogłem tego wyrzucić z głowy.
Czułem ciepło na swoim ciele, a moja dłoń niemal instynktownie powędrowała w dół, dotykając mojego przyrodzenia przez materiał spodni. Głowa wciąż była pełna obrazu Thomasa, a potem Tonego – ich sylwetek, spojrzeń, które choć zupełnie różne, wydawały się w jakiś sposób na mnie działać.
Nie mogłem się powstrzymać. Rozpiąłem spodnie, pozwalając dłoniom swobodnie się poruszać. Wyobraźnia podsunęła mi kolejne obrazy – Thomasa, stojącego nade mną z tym swoim aroganckim uśmiechem, Tonego, który zawsze był blisko, zawsze na wyciągnięcie ręki.
Oddychałem coraz ciężej, ruchy stawały się bardziej zdecydowane, a moje ciało reagowało na każdy impuls. Czułem, jak napięcie rośnie, aż w końcu doszedłem, ledwo tłumiąc jęk, żeby nie było go słychać w pustym pokoju.
Leżałem przez chwilę, wciąż oddychając ciężko, a moje myśli dryfowały gdzieś między Tonym a Thomasem. Wciągnąłem głęboko powietrze, próbując uspokoić serce, które waliło mi jak szalone.
W końcu wstałem, ogarnąłem siebie i pościel, po czym wróciłem na łóżko. Czułem zmęczenie, ale też dziwną ulgę. Zasypiałem z głową pełną sprzecznych myśli. W końcu powieki zaczęły mi ciążyć, a ja odpłynąłem, nie wiedząc, co przyniesie następny dzień.
CZYTASZ
Tony Monet / Życie 🚬
Teen FictionTo opowieść o Tonym Monecie czego się spodziewaliście? MEGAAAA CRINGEEE wattpad popierdoli mi rozdziały więc są nie po kolei, patrzcie na kolejności bo nagle sie okaże że jakiś rozdział jest happy a potem nagle gwałty i totalnie vibe innej histori...
