40

241 7 4
                                        

to się stało? czyżbym wrzuciła po kilku miesiącach/roku rozdział? być może :))))))))))))

Pov Ascher:

Dzisiejszy dzień był do dupy, cieszyłem się że Thomas się dla mnie stara, może I to wszystko iluzja w której się znajduje I to co robi to nie prawda a ja staram się w to wierzyć, sam już nie wiem, moja siostra się dziś nie zjawi co jeszcze bardziej mnie dołuje, chciałabym sam nie wiem co może uczucie, że komuś serio na mnie zależy?

Wtedy gdy ktoś tulił się a bardziej to ja wtuliłem się w czyjąś skórę, może I poczułem na pozór przyjemny dotyk, którym było wsparcie? mojego tego potrzebowałem, uczucia zawieszenia i wysuchania swoich myśli, zrozumienia paru spraw.

Aby wszystko poszło się jebac, kiedy zobaczyłem przed sobą Victora, pierdolonego Victora, od razu odskoczyłem od chłopaka, spadając tym na podłogę, wydając charakterystyczny dźwięk uderzania ciała o panele podłogowe, które I tak w jakimś stopniu były zagłuszone przez głośna muzykę z dołu.

— Co ty tu robisz?! — Wydarłem się bo może I byłem lekko zdezorientowany, ale uczucie, że przed chwilą to właśnie jego tuliłem ta myśl dobijała mnie jeszcze bardziej.

— Jak to co? Przyszedłem na urodzinki to mojego Asherka — Powiedział a mnie zamurowało, jak on mógł tak się zachowywać wiedząc co mi zrobił? zauważyłem, że się poruszył na łóżku przez co od razu wycofałem się na rękach odrobinę do tyłu — Już się mnie boisz? nawet nie zaczęliśmy zabawy —

Chciałem stąd znikać jak najdalej, aby nie widzieć tej krzywej mordy, aby nie przypominać sobie rzeczy, o których wolałbym już dawno zapomnieć.

Kiedy zauważyłem, że wstał z miejsca od razu postawiłem się na proste nogi i szybkim krokiem a prędzej biegiem ruszyłem w stronę drzwi od razu szarpnąłem z impetem klamkę, ale szczęście jakie miałem myśląc że jak najszybciej się stąd ulotnie było tak bardzo mylne, gdy zobaczyłem, że owe drzwi były zamknięte.

Za sobą usłyszałem od razu ten okropny śmiech mówiący mi, że to mój koniec, że znowu poczuje rzeczy których nie chce, że nie mogę nic zrobić.

Tak bardzo chce stąd znikać, tak bardzo.

W mojej głowie pojawiał się natłok myśli, które wirowały wokół siebie przez to rozbolała mnie głową a ja jedynie przycisnęłam się do drzwi plecami kiedy Victor podszedł do mnie tak blisko przez co musiałem zamknąć oczy, aby na niego nie patrzeć, bałem się, tak cholernie się bałem.

Uczucie dotyku jest niedoopisania, od tamtego momentu mam z tym problem, przez jakiś okres w życiu miałem też problem z jedzeniem, bałem się że każdy mój najmniejszy ruch będzie miał wpływ na wszystko co robię, że każda najmniejsza błahostka wykonana w moim, jakże małym świecie ma jakiekolwiek znaczenie w przyszłości.

Uczucie bezsilności wobec własnego ciała jak i umysłu go najgorszy stan w moim życiu, wtedy, wtedy czuję się rzeczy, których nie da się opisać, myśli które prowadzą to najgorszych rozwiązać, a cichy głosik w głowie mówi, że to jedyna opcja, czasami mamy wybór ale nie każdy go dostrzega, ja nie dostrzegałem go długo, przez co popadłem w paranoje, lizzie wciąż o tym nie wie, nigdy jej nie powiedziałem, może to był błąd? Może by mi pomogła z tym cholernym uczuciem słabości, jaki wtedy odczuwałem.

Jak się wtedy czułem? Może było by lepiej, ale rzecz w tym że to przeszłość której się nie zmieni, są rzeczy o których jeśli myślimy kojarzą nam się ze złymi jak i dobrymi wspomnieniami, u mnie przeważają te źle, te koszmary które pojawiają się znikąd gdy spojrzę na jakąś mniej ważna rzecz.

Zatracenie się w ścieżkach wyboru to droga która nie powinno się błądzić bo można utknąć i w ogóle nie wybrać żadnej opcji, a wtedy? wtedy jest nicość, uczucie pustki otaczającej człowieka, uczucie, bólu i tesknaty za pragnieniem wyboru, nie zawsze wybór jest właściwy, ale lepiej podjąć jakiś wybór niż stać w miejscu, stać w pustce.

Ja zaś stałem w pustce dobre parę lat, to był najgorszy błąd mojego życia.

Wtedy kiedy Victor pierwszy raz mnie dotknął, czułem jakby grunt pod moimi nogami się załamywał, jakbym tracił dotychczasowe bezpieczeństwo jakie mnie otaczało, jakbym stracił zaufanie do samego siebie.

Chciałbym cofnąć czas, lecz są to rzeczy na które nie mamy wpływu, i które już nigdy nie będą mogły być zmienione, oraz zapomniane, można je przepracować, pogadać z kimś, to jest dobra opcja, lecz ja zabłądziłem, wybrałem ścieżkę, której żałuję, podonzalem za złudnym marzeniem, że tak nagle zapomnę, że to zniknie.

Tak nie było, to nigdy nie znika, jest z nami na zawsze, wspomnienia są głupie, bo się je pamięta, ale z drugiej strony gdyby nie one, to byśmy nie uczyli  się na błędach, błędy są dobre, lecz nadmierne błądzenie może wywołać nieodwracalne skutki.

Tak samo jest ze stresem, stres jest dobry, lecz gdy jest jego za dużo, nasze ciało umiera, wyniszcza się od środka, są ludzie którzy jest wyniszczają jest od zewnątrz, ja natomiast robiłem chyba wszystkie z nich.

A wystarczyło jedno.

Wystarczyła błaha rozmowa, a może moje życie potoczyłoby się inaczej? Nie musiałbym teraz o tym rozmyślać? rozmyślać przed kolejną tragedia w życiu?

Kolejną i tą samą.

Tą samą przez, którą nie chciałem żyć.



WATASIET JAK JAKIS NIE WIEM PSYCHOLOG a tak serio jeśli macie podobne problemy to rozmowa wystarczy nawet z pluszowym misiem czy wiatrakiem ważne aby się wygadać. :)












Tony Monet / Życie 🚬Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz