LILY
Minęło parę dni odkąd zaczęłam chodzić do pracy i na studia .
Wzięłam sobie parę dni wolnego żeby dojść do siebie po ostatnich wydarzeniach . Pierwsze trzy dni były nie do zniesienia . Nie miałam ochoty na nic . Ciągle leżałam w łóżku i oglądałam serial lub czytałam książkę albo wpatrywałam się w ścianę i wracałam wspomnieniami do tego co się wydarzyło . Musiałam wtedy zająć umysł . Za dużo myśli miałam w głowie . Kolejne dni były nieco lepsze , przynajmniej nie nachodziły mnie już koszmary w nocy i nie miałam problemu z snem . Powoli wracałam do żywych . Jednak opuszczały mnie myśli .
Dlaczego ja ?
Dlaczego mnie wybrał na swoim celowniku ?
Co zrobiłam ?
Gdy po pewnym czasie obudziłam się w swoim łóżku to byłam wdzięczna Bogu że nic mi się nie stało . Powrotu nie pamiętam , obstawiam że przywieźli mnie tutaj , włamując się przy okazji do mojego domu . Jednak skąd by znali adres ? Czy obserwowali mnie ? Znali mnie ?
Byłam wdzięczna mojej przyjaciółce , że nie zostawiła mnie z tym samej .
Codziennie mnie odwiedzała . Nawet jeśli nie miałam ochoty na rozmowę to była . Jej obecność bardzo mi pomogła . Wiedziałam , że mogę na nią liczyć , mimo , że widziałam jak się bardzo o mnie martwi . Powiedziałam jej , że auto mnie potrąciło i dlatego wyglądam jak wyglądam . Z raną na czole .
Myślę , że uwierzyła . Przynajmniej miałam taką nadzieję .
Susan była bardzo piękną dziewczyną. Jej długie brązowe włosy idealnie pasowały do jej ciemnej karnacji . A ciemne oczy dodawały jej atrakcyjności . Uwodziła mężczyzn na każdym kroku . Zazdrościłam jej pewności siebie . Z naszej dwójki to Susan przykuwała największą uwagę . Ja byłam tylko dodatkiem .
Z Susan znaliśmy się od dzieciństwa . Byliśmy dla siebie jak siostry . Po śmierci oboju moich rodziców to rodzice Susan i ona dali mi największe wsparcie . Kochałam ich . Byli dla mnie jak rodzina .
***
Miałam dziś pracę na poranną zmianę . Nie lubiłam wstawać o szóstej . Nie należałam do rannych ptaszków , wolałam spać do 10 .
Podróż do pracy minęła mi bardzo szybko i przyjemnie . Całą drogę w autobusie przegadałam z starszą panią. Opowiadała mi o tym co robiła jak była młoda . Lubiłam słuchać starszych ludzi . Zawsze mieli coś ciekawego do powiedzenia i dodawali do tego śmieszne anegdoty. Pani Monica miała czwórkę dzieci , dwie jej córki wyszły w bardzo młodym wieku za mąż a jej syn zmarł podczas wypadku samochodowego . Widziałam w jej oczach smutek gdy o tym opowiadała . Musiała w życiu znieść bardzo dużo cierpienia .
Podziwiałam takie osoby . Mimo zaznanego cierpienia idą dalej . Nie poddają się . Po przeżytej traumie rodzą się na nowo , są silniejsi i mogą przenosić góry żeby zaznać odrobine szczęścia . Należy im się szczęście . Zasługują na nie jak nikt inny .
Dzień w pracy zaczął się tak jak zwykle .
Kilka żartów Maxa na wejściu usłyszałam , potem szybko się przebrałam , przywitałam się z Andre i zaczęłam wycieranie kufli . Zdecydowanie wycieranie kufli była to moja ulubiona część pracy .
Po południu nie było dużo osób w barze . Kilka osób przyszło na kawę a inni zapijali smutki .
Dzień jak codzień .
Właśnie zaczynałam przerwę gdy dostałam wiadomość od Susan .
„ Dziś Lucas organizuje imprezę na plaży. Idziemy ?"
Ooo nie .
Nie namówi mnie na to .
Wiem jak się kończą imprezy które organizuje ten chłopak . Na ostatniej imprezie tak zabalowałam , że następnego dnia nic nie pamiętałam . Jego koledzy nie znają słowa „nie" gdy chodzi o alkohol .
***
Namówiła mnie . Susan ma dar przekonywania jak mało kto . Mówiła , że nie chce iść sama , że się boi i dlatego mam iść z nią żeby czuła się pewniej . Zgodziłam się , serce mi zmiękło. Pomyślałam , że skoro tak bardzo chce tam pójść i liczy na mnie w tej kwestii to nie mogę jej odmówić . Chciałam być dobrą przyjaciółką.
CZYTASZ
I found an angel
RomanceCzy anioł może uratować demona ? A może demon uratuje anioła ? Lily prowadziła zwykłe życie , studia , praca , studia i tak wkoło. Aż do momentu aż pojawił się on . On pomógł jej wyrwać się z rąk szatana . A może to właśnie on stworzy z jej życi...
