LILLY
Siedziałam w półmroku mieszkania, tuląc w dłoniach ciepły kubek z herbatą. Gabriel powiedział, że idzie do pracy — ale nie mówił, czym dokładnie się zajmuje. Każda minuta jego nieobecności ciążyła mi coraz bardziej. Myśli krążyły wokół niego, pełne niepokoju i tęsknoty.
Zmęczona natłokiem myśli wzięłam tabletki na sen , mając nadzieję, że pozwolą mi oderwać się od rosnącego napięcia. Położyłam się na kanapie, owinięta jego bluzą, którą zostawił na oparciu. Pachniała nim — czymś ostrym, męskim, znajomym. I niepokojącym.
Sen przyszedł ciężko, ale w końcu uśpił lęki.
Obudziłam się po czterech godzinach , światło wpadało przez okno. Instynktownie sięgnęłam po telefon i wybrała numer Gabriela. Słyszałam tylko ciągły sygnał dzwonka — on nie odbierał. Kolejne próby nie przynosiły odpowiedzi.
Czułam narastającą bezradność i samotność, jakby cały świat oddalał się od mnie z każdą kolejną nieodebraną próbą połączenia. Serce ściskał ból niepewności — czy Gabriel jest bezpieczny, czy coś mu się stało? Strach mieszał się z rozczarowaniem i złością, bo przecież on obiecał, że wróci, że jest „w pracy", a teraz milczy, jakby zostawił mnie samą z tym wszystkim. W głowie krążyły tysiące pytań, a brak odpowiedzi stawał się ciężkim ciężarem, który trudno było udźwignąć.
***
Noc była głucha i ciężka, gdy drzwi mieszkania cicho się otworzyły. Usłyszałam kroki . Serce zabiło mi mocniej — to był on. To mój zbawiciel
Gabriel stanął w progu, zmęczony i zgarbiony, a w jego oczach błyszczała zmęczona determinacja. Nie mówił nic, tylko zdjął kurtkę i usiadł obok mnie na kanapie. Cisza między nami była gęsta, pełna niewypowiedzianych słów.
Spojrzałam na niego, próbując przeczytać w jego spojrzeniu choć odrobinę prawdy. On jednak odwrócił wzrok, niegotowy na rozmowę.
Powoli wyciągnęłam rękę, dotknęłam jego dłoni. Gabriel w końcu zaczął mówić — cicho, z trudem, jakby każde słowo kosztowało go ogrom wysiłku.
— Przepraszam, że nie odbierałem... Nie chciałem, żebyś się martwiła.
Nie odpowiedziałam słowami, ale jeden gest mówił wszystko. Położyłam głowę na jego ramieniu, pozwalając sobie na chwilę ulgi, choć wiedziałam, że to nie koniec ich problemów.
Spojrzałam na niego po krótkiej chwili.
— Gdzie byłeś?
— Sprawy do załatwienia.
Moje spojrzenie było twarde, ale kruche pod powierzchnią.
— Czyje?
Nie odpowiedział. Wzrok Gabriela był spokojny, ale nieobecny. Westchnęła. Wiedziałam że mnie okłamuje
— Nie musisz mnie okłamywać, wiesz? Nie przyszłam do twojego życia po to, żebyś robił ze mnie idiotkę.
Gabriel przez chwilę wyglądał, jakby chciał coś powiedzieć. Ale zrezygnował. Podszedł do zlewu, nalał wody, przemył twarz.
W końcu rzucił przez ramię:
— Niektóre rzeczy lepiej zostawić w ciszy.
— A niektóre cisze są głośniejsze niż wrzask — odpowiedziałam cicho.
I wtedy oboje zamilkliśmy , ale tym razem nie było w tej ciszy nienawiści. Była tylko odległość. Jakby każde z nas stało po dwóch stronach tej samej wojny . Z samym sobą
— Nie rób ze mnie głupiej, Gabriel. — Mój głos był napięty, stłumiony, ale nie słaby. — Wróciłeś cały we krwi. Pachniesz jak... rzeźnia. Myślisz, że tego nie widzę?
Gabriel stał przy zlewie, plecami do mnie . Ramiona miał spięte, jakby w każdej chwili mógł coś zniszczyć — albo siebie.
— To nie twoja sprawa.
To było jak uderzenie. Roześmiałam się krótko, gorzko.
— Serio? Po tym wszystkim? Po tym, co się stało? Nie moja sprawa?
Zrobiłam krok w jego stronę.
— Widziałeś, jak ledwo oddycham. Trzymałeś mnie, kiedy myślałam, że umieram. A teraz co? Udajesz, że jesteśmy dwoma przypadkowymi ludźmi pod jednym dachem?
Gabriel obrócił się wreszcie, jego oczy były ciemne, chłodne.
— Bo jesteśmy. — W jego głosie była ostra nuta, zbyt ostra, jakby chciał się odciąć. — Nie jestem twoim wybawcą. Nie jestem dobrym człowiekiem. Jestem facetem, który z zimną krwią robi to, czego inni nawet się boją pomyśleć.
— I dlatego nic nie mówisz? Bo boisz się, że cię znienawidzę?
Gabriel milczał. Nie zaprzeczył.
Byłam już przy nim inna , oczy wilgotne, ale nie ze słabości.
— Ja już wiem, co potrafisz, Gabriel. Ale nie chcę człowieka, który mnie chroni z bronią w ręku i kłamstwem w ustach. Chcę człowieka, który będzie. Prawdziwy. Choćby zły. Ale obecny.
— Ja nie potrafię być — wycedził przez zaciśnięte zęby. — Ja tylko potrafię niszczyć.
— Więc może przestań mnie trzymać, skoro i tak masz zamiar odejść — powiedziałam chłodno.
Zapadła cisza. Ciężka. Zimna.
A potem odeszłam do sypialni i zamknęłam drzwi. Bez trzaśnięcia. Po prostu — zamknęłam
Gabriel został w kuchni ale tylko przez moment . Drzwi trzasnęły cicho. Gabriel wyszedł — i zniknął. Bez słowa. Bez spojrzenia.
Siedziałam na krawędzi łóżka, nasłuchując, jak jego kroki oddalają się . Kiedy zapadła cisza, coś we mnie pękło. Nie płakałam. Nie od razu. Najpierw była tylko pustka.
Jakby nagle ktoś wyciął z mojego świata coś, co trzymało mnie w całości.
CZYTASZ
I found an angel
RomanceCzy anioł może uratować demona ? A może demon uratuje anioła ? Lily prowadziła zwykłe życie , studia , praca , studia i tak wkoło. Aż do momentu aż pojawił się on . On pomógł jej wyrwać się z rąk szatana . A może to właśnie on stworzy z jej życi...
