GABRIEL
Ile można zaliczyć sklepów w przeciągu dwóch godzin ?
Całą galerię można przejść ?
Otóż nie , sklepów maksymalnie pięć .
Kurwa pięć sklepów w dwie godziny !
Chodzę od jebanych dwóch godzin po galerii za blondyną i za rudą .
-„ Długo jeszcze ?" powiedziałem wychodząc z kolejnego sklepu .
-„ Tak " odpowiedziała Ruda
-„ Nie miałeś dziś marudzić " powiedziała blondyna po czym obdarzyła mnie stanowczym wzrokiem .
-„ Kurwa nie wytrzymam tutaj ani minuty dłużej . Pojebie mnie zaraz " ostatnie słowa powiedziałam ciszej gdy zauważyłem ostrzegawcze spojrzenia dwóch dziewczyn na sobie .
-„ Fajnie jest stary " powiedział Luca klepiąc mnie w plecy.
-„ Tobie może tak bo patrzysz się na dupę każdej możliwej lasce " powiedziałem
-„ Też byś popatrzał , rozluźniło by Cię to . No popatrz tylko " powiedział po czym zatrzymał się , przyciągnął mnie do siebie i wymachiwał ręką jak by chciał mi pokazać piękny krajobraz „ W galeriach handlowych są najlepsze skupiska pięknych kobiet . A tym bardziej na piętrze z ekskluzywnymi sklepami . Ooo akurat się na nim znajdujemy " . Po jego słowach popatrzyłem tylko na niego z obrzydzeniem i odeszłem . Wolałem już słuchać o torebkach i sukienkach niż słuchać jego głupiego gadania .
-„ Gabriel patrz jaka tam idzie " krzyknął za mną Luca .
-„ Dzięki , nie jestem zainteresowany " .
-„ Luca znów próbuje cię przekonać do oglądania się za innymi ?" Powiedziała nagle blondynka .
-„ Tak ale coś mu to nie wychodzi " .
-„ Całe szczęście że twoje serce jest już zajęte " odpowiedziała mi Victoria po czym się do mnie przytuliła .
-„ Blu nigdy nie zgadzaj się na zakupy " powiedziałem opadając na kanapę na której leżał pies . „ Kobiety na zakupach to najgorsze istoty . A tym bardziej jak widzą wyprzedaże . Wtedy nie są już takie miłe i słodkie " .
-„ Ej ja to wszystko słyszę " odezwała się Victoria .
-„ Oczywiście bywają wyjątki " zwróciłem się do psa który odrazu podbiegł do kobiety . „ Tak to jest ten wyjątek " . Blondynka słysząc moje słowa zaśmiała się .
-„ Zadowolona z zakupów ?" Zapytałem podciągać do niej .
-„ Tak , miło było spędzić z wami czas . "
-„ Cieszę się " powiedziałem
-„ Miło by było to jeszcze ..."
-„ Oo nie , nie ma takiej opcji . Nie potworzymy tego , przynajmniej przez najbliższy rok " przerwałem jej . Nie dam się kurwa drugi raz namówić na tą męczarnię .
-„ A co jeśli pójdziemy sami ?" Powiedziała Victoria .
-„ Sami ? Bez Luci i bez Samanty ? " spojrzałem na nią zdziwionym wzrokiem . Blondynka słysząc moje słowa przytaknęła ochoczo głową.
„ Sami możemy pójść ale maksymalnie do kilku sklepów " powiedziałem .
-„ Dziękuję . Szczerze mówić to brakuje mi ciebie Gabriel . Od kiedy zacząłeś wysyłkę kontenerów do Szwecji to rzadko się widzimy " powiedziała .
-„ Zmienię to Vici . Obiecuję " odpowiedziałem jej . Nienawidziałem jej zaniedbywać . Musiałem to naprawić .
-„ Kocham cię Gabriel "
-„ Też cię kocham Victorio " .
***
Jak ja nienawidzę poniedziałków .
Blu zafundował mi pobudkę o 3:40 . Kurwa nawet czwartej nie było . A jaki był powód ?
Burza . Ja w tego psa czasami nie wierzę .
Ludzie przed nim spieprzają a ten się boi burzy .
Oczywiście nie miałem wyboru i byłem zmuszony wsiąść go do łóżka .
Żeby tego było mało to o siódmej dobijał się do mnie Lucas.
-„ Czego ty chcesz ?" Powiedziałem wkurwiony .
-„ Księżniczkę obudziłem ?" Powiedział rozbawionym głosem .
-„ Ta księżniczka ma mocniejszy sierpowy niż ty , więc mów czego chcesz " .
-„ Otwieraj drzwi " po jego słowach usłyszałem mocne walenie w drzwi a Lucas rozłączył się .
Japierdole za jakie grzechy.
-„ Jeszcze raz uderzysz w te drzwi to obiecuję ci , że wylądujesz w nich swoją mordą " po tych słowach otworzyłem temu debilowi drzwi .
-„ Nareszcie , stoję tu od pół godziny " powiedział po czym wszedł do środka a ja skierowałem się do kuchni .
-„ Buty zdejmij " upomniałem go . Zresztą zawsze go upominam . Jak można nie zdejmować butów jak się do kogoś przychodzi ?
Wkurwia mnie to zawsze .
-„ Jak tam sprawy z Vici ?" Powiedział zadowolonym głosem .
-„ Co masz na myśli ?"
-„ Jedzie z nami do Sztokholmu ?"
A ten kurwa znowu o tym .
Lucas od paru tygodni o niczym innym nie gada tylko o tym Sztokholmie . Męczy mnie już ten temat .
-„ Victoria z nami nie pojedzie " powiedziałem spokojnym głosem .
-„ Dlaczego ?"
-„ Wolę żeby została tutaj . Nie będzie się tam dobrze czuła a szczególnie w twoim towarzystwie " .
-„ Znowu będziesz mi wypominać tą sytuację sprzed miesiąca ? Wiesz kurwa , że mam słabą głowę do picia "
-„ To po co piłeś półtora litra wódki ?" Patrzałem na niego jak na największego debila na świecie .
-„ Bo Sabrina wtedy ze mną zerwała i musiałem się napić ." Powiedział jak by to było oczywiste .
Oczywiście znałem powód jego napicia się ale lubiłem go drażnić . Miałeś z tego chorą satysfakcję.
-„ Chcesz mi powiedzieć że dziewczyna z tobą zerwała , upijałeś smutki w alkoholu a potem uderzałeś do Vici ? .
-„ Kurwa nie pamiętam tego . Ile razy mam ci to tłumaczyć ?"
-„ Tego jak pocałowałeś ją w aucie a ona wybiegła to też nie pamiętasz ?" Patrzałem na niego z niedowierzaniem .
-„ Ile razy mam cię kurwa za to przepraszać ? Poniosło mnie wtedy i tyle " zauważyłem po nim , ze ma dość tej rozmowy . Powoli też jej miałem dość już .
-„ Dobra skończ pierdolić. Wiesz dobrze , że nienawidzę jak ktoś pije bez oporu i wtedy odpierdala . " powiedziałem po czym odwróciłem się do niego plecami i zaczęłam przyrządzać śniadanie „ Wracając do tematu . Victoria z nami nie jedzie . " słysząc jego marudzenie pod nosem szybko dodałem „ Nie namówisz mnie na to . A Victorii tym bardziej . Ona doskonale wie co sądzę o tym pomyśle ".
Po tym co powiedziałem Lucas siedział cicho . Zdecydowanie za długo siedział cicho . Bo aż dziesięć minut.
-„ Czemu się nie odzywasz ?" Postanowiłem zacząć rozmowę.
-„ Czekam na śniadanie " powiedział po czym uśmiechnął się szeroko pokazując przy tym zęby .
-„ Smacznego " po tych słowach położyłem mu talerz przed nosem .
-„ Płatki ?" Popatrzał na mnie zdziwionym wzrokiem .
-„ Nie narzekaj , tylko jedz " powiedziałem po czym usiadłem koło przyjaciela i razem jedliśmy płatki czekoladowe w kształcie gwiazdek.
Mi tam smakowały , mu chyba też bo prosił o dokładkę .
-„ Zamierzasz siedzieć tu cały dzień ?" Powiedziałem do Lucasa który od paru godzin przesiaduje u mnie w domu , grając przy tym na mojej konsoli .
-„ Mogę sobie pójść jeśli chcesz ." Powiedział kończąc grać w grę . „ Przeszedłem ci kolejny poziom " uśmiechnął się po tych słowach i zaczesał swoje bujne brązowe włosy do tyłu . Było widać , że był z siebie cholernie dumny .
-„ Spoko , siedź sobie tyle ile chcesz " powiedziałem po czym usiadłem na kanapę .
-„ Myślałem , że przeszkadza ci tu moja obecność " .
-„ Mi nie ale Blu przeszkadza " po tych słowach skierowałem wzrok na psa który siedział jakieś dwa metry od nas i patrzał się na niego dziwnie . „ Od godziny siedzi naburmuszona i patrzy się na ciebie z chęcią mordu " .
Lucas gdy spojrzał na psa to aż podskoczył .
-„ Co z tym psem jest nie tak ? Siedzę tylko a on chce mnie zabić " .
-„ Może dlatego bo siedzisz na jego zabawce "powiedziałem to tak jak by to była najprostsza rzecz na świecie .
Lucas słysząc moje słowa odrazu wstał i chwycił w dłoń zabawkę psa .
-„ Serio królik ?" Zaczął wymachiwać zabawką . „ Taki groźny piesek a ma pluszowego królika ? Ojejku jakie to urocze " powiedział to żartobliwym głosem wymachując maskotką przed psem .
Blu nie wytrzymała i wstała na równe łapy widząc swoją zabawkę i zawarczał na Lucasa.
-„ Tylko nie gryź !" Lucas zapiszczał jak dziecko i rzucił psu zabawkę . „ Twój pies ma świra na punkcie jego ?"
-„ Nie po prostu nie lubi się dzielić swoimi rzeczami " odpowiedziałem .
-„ Ma coś po tobie " .
***
-„ Blu tylko proszę nie skacz na nią " powiedziałem do psa gdy zatrzymaliśmy się przed wejściowymi drzwiami . „ No nie patrz tak na mnie , ostatnio tak na nią skoczyłeś , że wylądowaliśmy przez to na szpitalu . " Po moich słowach pies zamruczał łagodnie . „ Tak wiem , uwielbiasz ją a ona ciebie " .
-„ A kogo moje oczy widzą . Gabriel i Blu ! " przerwała mi kobieta która otworzyła szeroko drzwi .
-„ Witaj babciu " po tych słowach ucałowałem obcięte w policzek a Blu zaszczekał .
-„ Wejdźcie do środka chłopaki " . Starsza kobieta wpuściła nas do środka .
Gdy wszedłem do domu to poczułem dobrze znajomy mi zapach . Uwielbiałem go . W końcu ten zapach kojarzył mi się z moim dzieciństwiem . Beztroskim dzieciństwem .
Dom w którym mieszkała babcia był bardzo stary . Prawie wszystkie pokolenia naszej rodziny w nim mieszkały .
Dom może i wyglądał z zewnątrz na bardzo stary ale w środku był urządzony w nowoczesnym stylu .
Wchodząc do środka każdy zaniemówiłby z zachwytu . Na wejściu znajdował się malutki korytarz który prowadził do salonu . Salon był ogromny . Dobrze pamiętam jak za dzieciaka bawiłem się na środku salonu klockami .
Na środku salonu znajdowała się ogromna skórzana kanapa , obok niej stały fotele wykończone w tym samym stylu .
Po lewej stronie był ogromny dębowy stół .
A po prawej znajdował się barek . Wykradanie z tego baru trunków to kiedyś była moja specjalność .
Dom był ogromny . Na spokojnie pomieściłby trzy rodziny . Były w nim cztery sypialnie , trzy pokoje gościnne , kuchnia i trzy łazienki . A każde pomieszczenie wykończone tak żeby pasowało do reszty . Biel na ścianach , dębowe meble i srebrne dodatki .
-„ Przygotowałam obiad . Zaraz porozkładam talerze " . Powiedziała po czym skierowała się do kuchni .
-„ Ja to zrobię a ty babciu usiądź sobie " wyprzedziłem starszą kobietę i popędziłem do kuchni .
-„ Talerze są w górnej szafce a sztućce sa ..." .
-„ A sztućce są w szufladzie koło zlewu. Babciu mieszkałem tu prawie całe życie . Wiem co gdzie jest " powiedziałem po czym puściłem oczko do babci .
Spędziłem u babci zaledwie dwie godziny . Zazwyczaj siedzę u niej dłużej ale nie tym razem . Tym razem miałem do załatwienia bardzo ważną sprawę . Po wyjściu od babci skierowałem się odrazu do pewnego miejsca odstawiając po drodze Blu do domu .
CZYTASZ
I found an angel
RomansaCzy anioł może uratować demona ? A może demon uratuje anioła ? Lily prowadziła zwykłe życie , studia , praca , studia i tak wkoło. Aż do momentu aż pojawił się on . On pomógł jej wyrwać się z rąk szatana . A może to właśnie on stworzy z jej życi...
