GABRIEL
Minęły dwa tygodnie .
Dwa pieprzone tygodnie bez jej uśmiechu .
Dwa ciężkie tygodnie bez jej pięknych oczu .
Dwa dłużące się tygodnie bez jej głosu .
Mam dość .
Mam dość tej rozłąki .
Mam dość tego , że nie mogę nic z tym dalej zrobić .
Mam dość każdego kto do mnie mówił .
Mam dość życia .
Żałuję .
Żałuje tego co się wydarzyło .
Żałuję tego że nie mogę nic z tą sytuacją zrobić .
Żałuję że nie walczę .
Siedzę od czterdziestu minut w swoim biurze i zastanawiam się nad sensem życia .
Układam w swojej głowie scenariusze które nigdy się nie wydarzą .
Ignoruje każdy możliwy telefon i każdą możliwą wiadomość.
Chce siedzieć teraz sam i rozmyślać , może bardziej marzyć .
W pewnej chwili usłyszałem trzask drzwi .
-„ Co się kurwa z tobą dzieje ?" Powiedział wkurwiony Zac .
-„Mówiłem ci kurwa że chce zostać sam i nikt nie ma tu wchodzić " powiedziałem wkurwiony .
-„ Siedzisz tutaj od pięciu godzin myśląc o chuj wie o czym . Nie odbierasz telefonów i nie odpisujesz na wiadomości . A my czekamy na kolejne zadania "
-„ Macie dziś wolne " wstałem po czym skierowałem się w stronę drzwi . „ Powiedz reszcie że jestem chory czy chuj wie co " powiedziałem i wyszedłem z biura zostawiając Zaca .
Postanowiłem wyjść tylnym wyjściem żeby nie trafić na nikogo .
Gdy wyszedłem na parking to usłyszałem sygnał przychodzącej wiadomości . Domyślałem się kto pisze dlatego postanowiłem przeczytać .
„ Pamiętasz o mnie ?"
Uśmiechnąłem się gdy zobaczyłem tą wiadomość. Odrazu odpisałem .
„ Jak bym śmiał zapomnieć o tobie . Szykuj się , jadę " .
***
Po niecałych dwudziestu minutach byłem już na miejscu. Oczywiście po drodze wstąpiłem do najbliższego sklepu po czekoladę i po czerwone wino – to był mój sposób na przetrwanie tych dni, choć wiem, że to tylko chwilowe ukojenie.
Zapukałem w drzwi i czekałem z cierpliwością, aż ona mi otworzy. Gdy tylko drzwi się uchyliły, usłyszałem ostry głos:
— „Ile można na ciebie czekać?!"
W drzwiach stała niska blondynka, w lekko potarganej bluzie i z rozwichrzonymi włosami, które tylko dodawały jej uroku.
— „Jeżeli tak ma wyglądać twoje 'przeżyjmy wspólnie okres', to ja z tego rezygnuję" — odpowiedziałem z lekkim uśmiechem, mimo że sam byłem trochę podenerwowany.
— „Oj, nie marudź," — odparła z figlarnym błyskiem w oku — „chodź, mamy 'Plotkarę' do obejrzenia." Po czym złapała mnie za rękę i z impetem wciągnęła do swojego mieszkania.
Uwielbiałem jej zmiany nastroju — te nagłe zwroty od irytacji do czułości, od wybuchów złości do nagłych wybuchów śmiechu. Mimo że często mnie tym wkurzała, to właśnie te momenty były najprawdziwsze.
W czasie swoich dni była jak delikatna porcelana, której trzeba było dotykać z ogromną ostrożnością, a jednocześnie była gotowa zabić każdego, kto odważył się zbliżyć do jej szafy z ciastkami.
To było słodkie — i zabawne jednocześnie.
Usiedliśmy razem na kanapie, a ona zarzuciła nogi na moje kolana i zwinęła się w kłębek. Włączyła serial, a ja obserwowałem, jak jej czoło się marszczy przy każdej dramatycznej scenie, jak zerkając ukradkiem na mnie, próbuje ukryć swoje emocje.
Wtedy poczułem, że mimo wszystkich kłopotów, ta chwila jest prawdziwa. Prawdziwe były jej zmęczone oczy, prawdziwe było to ciepło między nami, prawdziwe było to, że mogłem na moment zapomnieć o wszystkim, co działo się na zewnątrz.
Bo czasem wystarczy jedna taka chwila, by znów poczuć, że życie ma sens.
***
23:45
Siedzę właśnie na zamszowej kanapie w mieszkaniu Victorii.
Blondynka zasnęła mi na ramieniu .
Spojrzałem na nią kątem oka . Uśmiechnąłem się na ten widok. Lubiłem ją widzieć w takim stanie .
Najedzona , szczęśliwa po obejrzeniu serialu bezpiecznie zasnęła przy mnie .
Co prawda nienawidzę oglądać babskich seriali ale dla tego widoku mógłbym robić tak codziennie .
Mógłbym robić z siebie największego debila na tej ziemi żeby widzieć tylko jak dobrze się przy mnie czuję .
Pochyliłem głowę o zagłówek kanapy i zamknęłam oczy .
W tam tym momencie nic więcej do szczęścia nie potrzebowałem . Modliłem się żeby ta chwila trwała wiecznie . Byłem Bogu wdzięczny za to , że po tylu latach rozłąki znów mogliśmy być blisko siebie , że mieliśmy siebie .
Nie pozwolę żeby ktoś mi ją znów zabrał .
Pamiętam jak kilka lat temu przysiągłem przez Bogiem że zrobię wszystko żeby znów jej nie stracić .
Zabiję a jej nie stracę .
***
— „Oo widzę, że humorek dopisuje" — rzucił Zac, przerywając ciszę, która ciążyła w pomieszczeniu jak mgła.
Nie odpowiedziałem od razu, tylko spuściłem wzrok na podłogę. Czułem, jak ciężar ostatnich tygodni ściska mnie od środka, jakby coś niewidzialnego, a zarazem nie do zniesienia, wbijało się w moje żebra.
— „Czasem to wszystko mnie przerasta," powiedziałem w końcu cicho, głos mi się łamał, choć starałem się tego nie pokazać.
Zac westchnął, zrobił krok w moją stronę, ale zamiast podejść bliżej, skierował wzrok na okno, gdzie nocne światła miasta błyszczały jak odległe gwiazdy. W jego oczach pojawiła się powaga, której dawno nie widziałem.
— „Wiesz, życie w mafii to nie tylko akcje i adrenalina. To też te momenty, kiedy trzeba się zmierzyć z tym, co mamy w środku" — powiedział, jakby ważąc każde słowo. — „Nie chodzi tylko o wygrywanie walk na ulicy czy układanie planów. Chodzi o to, żeby nie zgubić samego siebie po drodze."
Odwrócił się do mnie, a w jego spojrzeniu była szczerość i coś, czego nie potrafiłem od razu nazwać — może troska? Może przyjaźń?
— „Nie musisz być sam z tym wszystkim, stary. Nie zawsze trzeba wszystko udźwignąć samemu" — dodał, kładąc dłoń na moim ramieniu. — „Jestem tutaj, rozumiesz? Nie musisz nosić tego ciężaru sam."
Przez chwilę siedzieliśmy w milczeniu, słuchając odgłosów miasta za oknem. W końcu uniosłem głowę i spojrzałem mu w oczy.
— „Dzięki, Zac. Nie pamiętam, kiedy ostatnio ktoś tak do mnie mówił." Uśmiechnąłem się słabo, ale prawdziwie.
— „No to teraz wiesz" — odpowiedział, zadziornie poprawiając kołnierz kurtki. — „A teraz chodź, bo jeszcze zdążysz się zamartwić na śmierć, a mamy robotę do zrobienia."
Wstałem, czując jak coś w środku we mnie pęka i jednocześnie składa się na nowo. Może to nie koniec. Może dopiero początek.
CZYTASZ
I found an angel
RomantizmCzy anioł może uratować demona ? A może demon uratuje anioła ? Lily prowadziła zwykłe życie , studia , praca , studia i tak wkoło. Aż do momentu aż pojawił się on . On pomógł jej wyrwać się z rąk szatana . A może to właśnie on stworzy z jej życi...
