I FOUND AN ANGEL #23

60 2 0
                                        

LILLY

Siedzę od dwudziestu minut przy kuflach , wycierając je i zastanawiam się co musiałam zrobić w poprzednim wcieleniu że teraz przytrafiają mi się tak pojebane sytuacje .
Przecież jako dziecko byłam grzeczna , nigdy nie sprawiałam kłopotów . Gdy chodziłam do szkolny to też nie było ze mną problemów . Czym sobie zasłużyłam na taki los ?

-„ Lilly wołam Cię od pięciu minut !" Wykrzyczał wściekły Max .
-„ Przepraszam nie słyszałam " powiedziałam z wzrokiem utkwionym w kufel .
-„ Co się z tobą dziś dzieje ? Nie dość że Andre chodzi wkurwiony bo któryś dzień z rzędu się spóźniłaś to jeszcze stukałaś siedem szklanek i dwa talerze . Otrząśnij się dziewczyno bo Andre nie będzie tego dłużej znosić " powiedział blondyn .
-„ Tak tak zaraz to zrobie " rzekłam .
-„ I nawet mnie kurwa nie słuchasz !" Wykrzyczał i poszedł na zaplecze .
Oczywiście słyszałam co powiedział ale nie miałam zamiaru wchodzić z nim w dyskusje .
Prawda , spóźniałam się kilka dni pod rząd do pracy i stukałam szklanki ale to nie oznacza , że trzeba odrazu po mnie jechać jak po szmacie .
Nie miałam nastroju na kłótnie ale też nie chciałam żeby ktoś mnie pouczał , dlatego wolałam ich zlewać .
Nie wiedziałam co się dzieje od kilku dni ze mną .
Nie miałam nastroju na nic , chodziłam wyczerpana , bez jakiejkolwiek energii do życia .
Moje myśli ciągle wracały do sytuacji z Gabrielem .
Nie mamy kontaktu ze soba od dwóch tygodni a on nadal zostawia mi kwiaty pod drzwiami .
Rozczula mnie ten gest ale nie mogę z nim nadal utrzymywać kontaktu .

Trzymanie się jego blisko jest niebezpieczne .
On jest zagrożeniem dla mnie .

                                      ***

Wychodząc z pracy minęłam się w drzwiach z Susan która zaczynała nocną zmianę.
-„ Hej Lilly . Co tam ?" Powiedziała dziewczyna .
-„ Hej . Uważaj na Andre , wkurwiłam go dziś ". Powiedziałam bez żadnych emocji .
-„ Spoko , wkurwie go bardziej " powiedziała po czym puściła mi oczko i zniknęła za drzwiami .
*Oj Susan *
Nie chciałam  wracać do domu .
Nie miałam ochoty siedzenia samej w pustych czterech ścianach . Dlatego postanowiłam pójść do najbliższej restauracji i zjeść coś co poprawi mi humor .

Po niecałych dziesięciu minutach byłam już na miejscu . Restauracja pani Alice nie wyróżniała się niczym szczególnym . No chyba , że przepysznym makaronem z kurczakiem .
W środku nie było za dużo ludzi , parę stolików było wolnych .
Postanowiłam usiąść przy najdalej oddalonym stoliku od wszystkich innych . Nie miałam ochoty mieć wokół siebie niepotrzebnych mi ludzi .
-„ Dobry wieczór . Proszę to pani menu " powiedział nagle kelner który zjawił się zaskakująco szybko przy mnie .
-„ Dobry wieczór . Myślę , że menu nie będzie potrzebne . Poproszę makaron z kurczakiem i białym sosem "
-„ Doskonały wybór " powiedział szatym po czym wziął kartę z stolika obrócił się na pięcie i poszedł w stronę wejścia na kuchnię .
Gdy czekałam na swoje zamówienie to rozejrzałam się po restauracji . Wzruszył mnie widok dwójki staruszków którzy śmiali się w najlepsze i ciągle trzymali się za ręce .
Piękny widok .
Marzyłam o takiej starości .
Mimo wielu lat spędzonych z swoim partnerem to nigdy się sobie nie znudzicie . Jesteście dla siebie wszystkim , całym światem .
W pewnym momencie zwróciłam szczególną uwagę na blondynkę która zaśmiała się głośno .
Piękna była z niej kobieta . Mała czarna podkreślała jej zgrabną figurę . Włosy sięgające jej do połowy pleców miała idealnie wyprostowane . Dopiero gdy chwyciła osobę siedzącą naprzeciwko niej za rękę zwróciłam na tą osobę uwagę .
Zamurowało mnie .
We własnej osobie siedział przy tym stoliku Gabriel.

Przez ponad piętnaście minut siedziałam i patrzałam na nich jak wryta.
Zignorowałam nawet kelnera który przyniósł mi makaron .
Myślałam nad tym co zrobić.
Miałam ochotę podejść do niego i wykrzyczeć mu prosto w twarz co o nim myślę ale nie mogłam tego zrobić .
Przecież nic mnie z nim nie łączyło .
Do momentu pewnej sytuacji nie czułam nic . Ani złości , ani smutku , ani rozczarowania . Dopiero gdy ta dziewczyna złożyła na jego policzku całusa to rozpadłam się na kawałki .
Położyłam gotówkę na stole i wybiegłam z tej restauracji jak najszybciej potrafiłam . Oczywiście nie przeszłam koło nich . Nie ręczyła bym za siebie gdym to zrobiła .
Gdy minęłam próg restauracji to odetchnęłam . Dopiero wtedy nabrałam cholernego powietrza , nie chciałam oddychać tym zatrutym przez nich powietrzem w środku .
Targało mną wiele uczuć . Zaczęłam czuć tęsknotę za nim ale również żal , rozpacz i gniew .

                                      ***

-„ Ile wypiłaś ?" Usłyszałam w słuchawce głos Susan która od ponad trzydziestu minut słuchała mój monolog na temat Gabriela .
-„ Emm kończę drugą butelkę wina " powiedziałam rozbawionym głosem .
-„ Nie pij już . Przyjdę do ciebie rano gdy skończę zmianę " .
-„ O nieee , nie ma takiej mowy . Patrzy się na mnie zachęcająco trzecią butelka" mówiąc to chwyciłam kolejną butelkę wina .
-„ Lilly rozumiem , że czujesz się zraniona i musisz zapić smutki ale pomyśl o tym czy ten frajer jest wart porannego kaca " .
-„ Bla bla bla musisz tak jak moja babcia . Lilly nie pij tyle bo coś tam coś tam . "
-„ Może dlatego , że mamy więcej rozumu niż ty i wiemy co potrafisz odjebać po alkoholu "
-„ Złamane serce trzeba znieczulić !" Wykrzyczałam po czym rozłączyłam się z Susan .
Miałam dość słuchania jej mądrości na temat mojego zachowania . Sama wiem co jest dla mnie najlepsze dlatego wybrałam numer do Gabriela .
Nie wiem czemu ale potrzebowałam usłyszeć jego głos .
-„ Użytkownik do którego teraz dzwonisz jest nieosiągalny " usłyszałam w słuchawce telefonu .
-„ No tak dla mnie nieosiągalny a dla tej blond pizdy osiągalny " powiedziałam sama do siebie „ Nie raczysz odebrać to może raczysz odczytać wiadomość " .
Bez żadnego namysłu zaczęłam pisać wiadomość .

I found an angel Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz