GABRIEL
Siedziałem właśnie z Lucasem i z Blu w salonie . Lucas przyszedł do mnie parę godzin temu kompletnie pijany . Tłumaczył się , że musiał zapić smutki bo dostał po raz kolejny kosza od Rose.
Lucas podkochiwał się w Rose od paru miesięcy . Na początku jak się o tym dowiedziałam to uznałem to jako żart . Przecież Lucas co chwilę miał inną dziewczynę . Nie mogła mu się podobać Rose . Ona nawet nie była w jego typie . Chłopak lubił „roztrzepane" dziewczyny , które przeważnie są dobre tylko na jedną noc . I które stety lub niestety miał tylko na jedną noc .
Lubił się zabawić . A dziewczyny ciągnęły do niego cholernie . Poniekąd im się nie dziwnie . Lucas jest przystojnym facetem , jest zabawny i pojebany . Laski w kluchach , bo tam najczęściej je poznał , lubiły takich jak on . Tym bardziej , że Lucas nigdy nie żałował dawać im pieniędzy lub drogich prezentów . Twierdził , że je rozpieszcza .
A Rose się różniła od tych wszystkich dziewczyn.
Blondynka była bardzo łagodną osobą, muchy nawet by nie skrzywdziła . Rose była delikatna jak róża . Róża bez kolców .
Gardziła takimi osobami jak Lucas . Szukała miłości na całe życie . Nie chciała partnera na chwilę . Pragnęła romantycznej i bezbolesnej miłości . Lucas nie mógł jej takiej dać dlatego za każdym razem dawała mu kosza .
-„ Romeo co jej dziś powiedziałeś ?" Zapytałem upijając łyk trunku .
-„ Chciałbym cię przytulić ale boję się że cię przelecę „ powiedział .
Słysząc jego słowa parsknąłem , wypluwając przy tym whisky.
-„ Co kurwa ?!" Powiedziałem z niedowierzaniem.
-„ Parę dni temu powiedziałeś mi że mam być romantyczny . To byłem " odpowiedział z oburzeniem .
-„ Mówiąc jej że ją przelecisz to dla Ciebie romantyczne ?" Zapytałem .
-„ Tosz kurwa powiedziałem że bym ją przytulił „
-„ Japierdole ."
***
Po kilku dobrych godzinach Lucas zasnął na kanapie jak małe dziecko . Był strasznie pijany i przez to rozchwiany emocjonalnie.
Trzy razy próbował spierdolić z mojego domu i jechać do Rose . Oczywiście go powstrzymałem . Rasę pozabijałaby nas oby dwóch za niespodziewane odwiedziny w nocy w takim stanie .
Lucas jak nie próbował uciec to płakał mi , że Rose jest dla niego całym światem i chce ją wreszcie mieć dla siebie . Mówił też coś o tym że w panuje się dla niej zmienić . Długo o tym rozmawialiśmy . Chciałem mu pomóc jak najlepiej tylko potrafię .
Przez dawane mu rady sam zauważyłem że ja nie jestem najlepszym przykładem co do dziewczyn ale przecież nie mogłem go posłać do Zaca .
Gdy Lucas usnął to siedziałem w kuchni i analizowałem dokładnie przebieg naszej całej rozmowy .
Dzięki temu wpadłem na zajebisty plan .
Co prawda miał on szanse na powodzenie ale z racji tego że byłem nieźle wstawiony to szanse powodzenia tego planu opadły o jakieś osiemdziesiąt procent .
***
Stałem od pierdolonych trzydziestu minut przed drzwiami Lilly . Pukałem , dzwoniłem , błagałem żeby otworzyłam . Niestety z marnym efektem.
Drzwi ani drgnęły . W pewnym momencie przestraszyłem się że coś jej się stało dlatego pociągnąłem klamkę i chciałem wejść do środku . Drzwi były zamknięte . Odpuściłem włamywania się do środka . Stwierdziłem że to idiotyczny pomysł i że może to tylko pogorszyć moją sytuację . Dlatego cierpliwie czekałem . Co jakiś czas dzwoniłem dzwonkiem licząc na to że blondynka w końcu je otworzy . Niestety tak się nie działo .
W pewnym momencie usłyszałem głośne śmiechy dobiegające z końca ulicy .
Wstałem żeby zobaczyć kto zmierza w moją stronę . I wtedy w tam tym momencie zamarłem . Zauważyłem Lilly z jakimś chłopakiem .
Lilly wyglądała jak anioł , twarz miała rozbawioną i oczka tryskające energią .
Wyglądała cudownie , żałowałem że przy mnie tak się nie zachowywała . Żałowałem że ją nie jestem powodem tego że się tak cudownie uśmiecha . Nie wiem czemu ale wkurwił mnie ten widok . Jeszcze bardziej wkurwila mnie osoba która obok niej szła . Kojarzyłem go skądś , tylko nie wiedziałem skąd .
Z daleka było widać że to jakiś dzieciak , nie zasługiwał na nią , nie zasługiwał na towarzystwo tego anioła .
W pewnym momencie chciałem odejść ale coś mnie powstrzymało .
Przecież ja nigdy nie daje za wygraną . Musiałem zawalczyć o to co moje .
Stałem luźno oparty o barierkę , tyłem do nich .
Chciałem żeby Lilly myślała że mnie pierwsza zauważyła . Chciałem zobaczyć czy ucieknie czy stawi czoła mi .
W głowie rodził mi się prosty plan . Spławić tego gościa i spędzić z Lilly resztę wieczoru .
-„ Gabriel ? „ Usłyszałem jej słodziutki głos za sobą . Odrazu się odwróciłem w jej stronę. „ Co tu robisz ?" Zapytała z nietęgą miną. Wydawało mi się że przez ułamek sekundy zauważyłem zmartwienie w jej oczach albo mi się tylko wydawało .
-„ Dobry wieczór Lilly . Przyszedłem cię odwiedzić „ powiedziałem z uśmiechem na ustach , jednak odrazu mi on zszedł gdy spojrzałem na osobę która stoi zbyt blisko jej .
-„ Myślę że to nie najlepszy moment na odwiedziny . Spotkamy się innym razem „ powiedziała po czym spojrzała kątem oka na typa co stał koło niej .
-„ Niestety nie mogę dłużej czekać , musimy porozmawiać . „ powiedziałem o wiele stanowczej niż chwilę temu „ Sami „
-„ Jestem teraz zajęta Gabriel „ powiedziała po czym ominęła mnie i podeszła do drzwi „ Wróć kiedy indziej a najlepiej to nie wracaj „ powiedziała po czym zaczęła szukać czegoś w torebce .
-„ Aniele proszę tylko o pięć minut . Daj mi się wytłumaczyć „.
-„ Powiedziała że masz nie chce z tobą rozmawiać . Spieprzaj stąd ." W pewnej chwili odezwał się typ co z nią przyszedł .
-„ Lilly proszę „ zignorowałem jego słowa i mówiłem dalej „ Nie pójdę stąd dopóki ze mną nie porozmawiasz ." Powiedziałem po czym chwyciłem ją za rękę .
-„ Odwal się od niej !" Wykrzyczał blondyn po czym odepchnął moją rękę od niej .
Boże jak ten frajer mnie wkurwiał .
Odepchnąłem go do tyłu i mówiłem dalej .
-„ Pokaż mi że jestem dla ciebie tak samo ważny jak ty dla mnie i porozmawiaj ze mną ."
-„ Gabriel idź stąd bo wezwę policję „ powiedziała blondynka stanowczym głosem . „ Nie mamy o czym rozmawiać „ .
Wiedziałem że łatwo nie będzie ale nie spodziewałem się że Lilly będzie tak stanowcza względem mnie . Podejrzewałem że na jej zachowanie wpłynął ten idiota .
-„ Odejdź stąd „ powiedział blondyn
-„ Co mi zrobisz jak nie odejdę ?" Tym razem całą swoją uwagę skupiłem na nim . Wkurwiał mnie .
Wpieprzał się tam gdzie nie powinien .
-„ To „ mówiąc to pchnął mnie do tyłu przez co zrobiłem dwa kroki w tył . Tłumaczyłem swoją nieporadność tym że nie byłem trzeźwy .
-„ Dotkniesz mnie kurwa jeszcze raz a gwarantuje ci że będzie to ostatni rzecz którą zrobisz tymi rękoma „ powiedziałem ostrzejszym tonem .
-„ Wypierdalaj stąd frajerze „ rzucił po czym po raz kolejny mnie popchnął. Jednak tym razem z marnym skutkiem . Stałem jak wryty , nie ruszyłem się nawet o minimetr .
-„ Ostrzegałem „ powiedziałem po czym chwyciłem go za kołnierz jego bluzki i przyparłem go o ścianę . Jeszcze raz mnie kurwa dotkniesz to będziesz błagać mnie kurwa o litość „
-„ Gabriel puść go !" Krzyczała Lilly po czym dotknęła mnie za rękę . Chciała żebym go puścił . „ Proszę puść go „ . Po jej słowach spojrzałem na nią , zauważyłem w jej oczach strach i obawę .
-„ Spierdalaj „ powiedział blondyn po czym napluł mi prosto w twarz , korzystając z mojej nieuwagi .
Myślałem że go zabije w tam tym momencie .
Nie myśląc o niczym innym sprzedałem mu prosto w twarz cios jeden za drugim . Nie mogłem dać się tak traktować temu śmieciowi . Chciałem jego bólu , chciałem go upokorzyć i pokazać mu z kim zadarł .
Ciosy leciały szybciej niż myśli, ręce same działały, nie pytając o zgodę. Każde uderzenie miało smak goryczy i frustracji, które zbierały się we mnie od miesięcy. Krew, która pociekła z jego nosa, nie paliła tak mocno jak gniew, który trawił moje wnętrze.
Z trudem powstrzymywałem się, żeby nie roztrzaskać go na kawałki, żeby pokazać, że nie jestem już tym chłopakiem, którego można lekceważyć. Ale w głowie kołatała się myśl – czy naprawdę to mnie definiuje? Czy naprawdę chcę być tym potworem, którego Lilly się boi?
Słyszałem jej krzyk. „Odejdź, Gabriel!" – głos drżał, pełen rozpaczy i bólu. To było jak nóż w serce, ale jednocześnie jak zimny prysznic. Zrozumiałem, że to nie jest tylko bójka o czyjeś uczucia. To była walka o coś więcej – o to, kim jestem i kim chcę być dla niej.
Nie zdążyłem zareagować, gdy poczułem ciepło na skórze – krew na mojej ręce przypomniała mi, że to wszystko jest realne, że granice już dawno zostały przekroczone. Puściłem go. Blondyn zsunął się na ziemię, a Lilly, drżąc, podbiegła i objęła go ramionami.
Jej słowa odbiły się echem w mojej głowie: „Każdego niszczysz! Jesteś chodzącą śmiercią!"
Nie chciałem być tym, kim mnie widziała. Ale czy mogłem się zmienić, kiedy wszystko w moim wnętrzu krzyczało, że właśnie tym jestem?
CZYTASZ
I found an angel
RomanceCzy anioł może uratować demona ? A może demon uratuje anioła ? Lily prowadziła zwykłe życie , studia , praca , studia i tak wkoło. Aż do momentu aż pojawił się on . On pomógł jej wyrwać się z rąk szatana . A może to właśnie on stworzy z jej życi...
