I found an angel

536 22 6
                                        

                ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI
      GABRIEL

Byłem właśnie z Zacem na siłowni . Myślałem , że rozniosę tam wszystko . Nic od kilku dni mi się nie udawało . Nawet jebanego treningu nie potrafiłem zrobić , co chwile coś mnie rozpraszało .
-„ Niech ta twoja blondyna jak najszybciej się do ciebie odezwie bo ja już nie wytrzymuje z tobą " rzekł Zac .
-„ Jak nie podoba ci się moje zachowanie to na chuj kazałeś mi tutaj przychodzić z tobą ?" Odparłem wściekły .
-„ Nie lubię chodzić sam na siłkę "
-„ To trzeba było wsiąść Lucasa . Odpoczął by od rudej"
-„ Po całej tej aferze z blondyną to Luca próbuje udobruchać Sam . Lata za nią wszędzie jak pies więc nie ma czasu " powiedział Zac w między czasie podnosząc sztangę z ziemi .
-„ Coś czuje , że przez to stanie się gorszym pantoflem niż był do tej pory ".
-„ I kto to mówi " odpowiedział sarkastycznie .
-„ Możesz powtórzyć ? Bo chyba nie zrozumiałem " oczywiście , że zrozumiałem co Zac miał na myśli , jednak miałem nadzieję , że daruje sobie tym razem te jego docinki .
-„ Oskarżasz Lucasa o to że jest pantoflem a sam nie zachowujesz się nic lepiej . To miałem kurwa na myśli ." Słysząc słowa Zaca poczułem jak ktoś by mi dał w mordę .
Ja i pantofel ?
Nigdy w życiu .
-„ Przestań pierdolić ." Odparłem , miałem ochotę jak najszybciej zakończyć ten temat .
-„ Nie zaprzeczyłeś , czyli się ze mną zgadzasz ?" Powiedział wesołym głosem Zac .
-„ Nie , nie zgadzam się kurwa z tobą ."
-„ Dlaczego tak ciężko jest ci się przyznać do tego ?"
-„ Bo nie jestem pantoflem . Skoro tak bardzo chcesz mi udowodnić coś innego to proszę , daj mi przykład gdzie zachowywałem się jak pantofel "
*I tu cię kurwa mam *
-„ Trzy dni temu . Jak biegłeś do Mary po wszystkie kwiaty jakie posiadała w kwiaciarni . Wtedy kiedy pisałeś około trzydzieści jebanych liścików do kwiatów i wydzwaniałeś do każdego , doradzając się czy nie napisałeś nic z błędami i czy nie robisz za mało ! Było w chuj takich sytuacji kiedy zachowywałeś się jak pantofel !" Wykrzyczał Zac .
Słysząc słowa chłopaka nie wiedziałem co mam mu na to powiedzieć . Najchętniej obiłbym mu mordę . Ale właściwie czy słusznie bym postąpił jak bym go pobił za prawdę ?
-„ Nie jestem jebanym pantoflem !" Nie wytrzymałem i wyszedłem z siłowni .

      ***

Słabo spałem dzisiejszej nocy . Budzilem się przez koszmary . Znów śniła mi się mama i siostra .
Wczorajszego wieczoru praktycznie w ogóle nie pamiętam . Wiem tylko tyle , że przyszła Vic . Wypiliśmy pare lampek wina i film mi się urwał .
Wydaje mi się że Victoria została na noc ale rano gdy wstałem to w domu jej nie było .
Blu oczywiście jak zawsze spał razem ze mną na łóżku i rano mnie obudził . Oczekiwał pełnej miski z rana , dlatego odrazu po przebudzeniu skierowałem się do kuchni i dałem mu jedzenie .
-„ Stary dlaczego twoje jedzenie tak śmierdzi ? Jak ty to możesz jeść ?" Powiedziałem do psa podczas gdy kładłem mu miskę z jedzeniem na ziemi .
Gdy Blu zjadał porcję jedzenia w zaledwie kilka sekund to ja w tym czasie zacząłem szukać leków na ból głowy w szafce .
-„ Kurwa gdzie one są ?!" Denerwowałem się gdy nie mogłem ich nigdzie znaleść .
Po paru minutach nieudanego poszukiwania leków to nie wytrzymywałem już . Byłem na maksa wkurwiony . Miałem ochotę rozjebać każdą napotkaną rzecz .
-„ Japierdole !" Wykrzyczałem i mocnym zamachem ręki strąciłem z wyspy kuchenek stojący dzbanek z sokiem . Dzbanek spadł z hukiem na podłogę a sok rozprysł się na wszystkie meble na około .
Blu słysząc huk przybiegł odrazu z salonu i zaczął szczekać nie wiedząc co się dzieje .
-„ Zamknij sie kurwa " powiedziałem wściekle do psa wymachując przy tym rękoma . Po paru sekundach na ziemi leżało pięć szklanek , trzy talerze i dwie pary sztućców.
Rzucałem wszystkim co wpadło mi w ręce . Nie radziłem sobie z emocjami .
Miałem dość .
Blu widząc mnie w takim stanie zaczął rownież inaczej się zachowywać . Nabrał postawę bojową i szczekał na mnie skacząc przy tym .
-„ Już to kurwa sprzątam " powiedziałem gdy pies skoczył po raz kolejny na mnie .
Gdy schyliłem się po rozrzucone rzeczy to zobaczyłem że pod krzesłem leży ramka ze zdjęciem . Odrazu ją podniosłem .
Na zdjęciu była moja mama .
Gdy przypatrzałem się rozbitej ramce to coś nagle we mnie pękło .
Sunęłem się na ziemię , trzymając zdjęcie w ręce .
Zacząłem płakać .
Nie był to normalny płacz . Szlochałem tak bardzo , że zacząłem się cały trząść . Czułem że wszystkie emocje ze mną schodzą . Widok mojej mamy na tym pieprzonym zdjęciu mnie ruszył . Pozwalałem każdej emocji ze mnie wyjść .
Nagle poczułem oddech na policzku . Spojrzałem w prawo i zobaczyłem Blu który dyszał na mnie .
-„ Spokojnie stary " powiedziałem po czym pogłaskałem psa .
Dla Blu był to niecodzienny widok .
Rzadko kiedy płaczę .
Widziałem w oczach psa zmieszanie , nie wiedział co ma zrobić . Dlatego pociągnąłem go bliżej siebie i oparłem swoją głowę o jego .
-„ Przepraszam , chwila słabości . Już jest dobrze Blu". Powiedziałem po czym znów łzy leciały mi po policzkach .

       ***

INFORMACJE DLA CZYTELNIKÓW.

Kochani !
Widzę , że coraz więcej jest osób które zaczęły czytać historię Lilly i Gabriela .
Bardzo mnie to cieszy i motywuje jeszcze bardziej do pisania kolejnych rozdziałów .

Wersję którą aktualnie czytacie „ I faund an angel" to wersja próbna .
Rozdziały do końca nie są napisane , wiele wątków jest tutaj pomijanych . Jak możecie również zauważyć to te rozdziały są napisane chaotycznie . Czasami w ogóle nie mają sensu .

Ja osobiście staram się na bieżąco poprawiać u siebie te rozdziały i skończyć tą książkę w stu procentach.
Dlatego po dodaniu wszystkich próbnych rozdziałów „ I faund an angel " dodam Wam skończoną w stu procentach książkę .

Ps. Wersja próbna będzie miała około 50 rozdziałów .

I found an angel Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz