LILLY
Siedziałam od półtorej godziny nad grobem mamy i rozmyślałam . Tym razem nic nie mówiłam . Zawsze jak jestem na cmentarzu u niej to opowiadam jej co u mnie się dzieje , żale się . Tym razem siedziałam w ciszy . Wierzyłam w to , że mama patrzy na mnie z góry i wie o wszystkim . Gdy sobie myślę o tym że widziała w jakie sytuacje się wpakowałam to wstyd mi za to było . Jednak coś w tym było że rodzice wiedzą o swoich dzieciach wszystko .
Chciałam żeby te wszystkie sytuacje były moją największą tajemnicą . Nikomu o tym nie chciałam opowiadać . Nawet Sussan i Max o tym nie wiedzieli . Nie chciałam ich w to mieszać .
Nagle przyszedł taki moment , że zaczęłam płakać . Czułam się bezsilna .
-„ Przepraszam mamo " powiedziałam ledwo słyszalnie ocierając rękawem bluzy łzy które leciały mi po policzkach . „ Wiem , że jesteś mną bardzo rozczarowana ".
-„Twoją mama nie jest tobą rozczarowana „ nagle usłyszałam głos za sobą . Momentalnie się odwróciłam .
-„ Co tu robisz ?" Zapytałam spoglądając na chłopaka .
-„ Próbuje się do ciebie dodzwonić od kilku godzin . Martwiłem się ." Powiedział po czym usiadł obok mnie .
-„ Jak mnie tutaj znalazłeś ?" Zapytałam zaciekawiona . „Przecież nikomu nie mówiłam gdzie idę. ."
-„ Byłem u ciebie w domu . Nie było cię tam więc odrazu wiedziałem gdzie jesteś . Zawsze tutaj przychodzisz jak chcesz się od wszystkich odciąć ". Powiedział blondyn .
-„ To prawda . Jest to miejsce w którym mogę zebrać wszystkie swoje myśli i zostać wysłuchana ." Uśmiechnęłam sie łagodnie spoglądając na grób .
-„ Następnym razem jak chcesz zostać wysłuchana i chcesz usłyszeć jakąś radę to po prostu zadzwoń . Chyba lepiej pogadać z kimś żywym „ rzekł Max .
-„ Martwi są lepszymi słuchaczami ." Zaśmiałam się a Max odwzajemnił mój śmiech .
Siedzieliśmy w ciszy przez dobre trzydzieści minut . Nikt się nie odezwał ani słowem . Czułam , że oby dwoje potrzebujemy chwili dla siebie . Potrzebowaliśmy się wyciszyć i móc zebrać wszystkie myśli .
-„ Idziemy na kawę ?" Powiedział nagle blondyn .
-„ Tak „ odpowiedziałam bez zawahania .
Chwilę jeszcze posiedzieliśmy żebym mogła pożegnać się z mamą i poszliśmy do najbliższej kawiarni .
-„ Latte ?" Zapytał Max .
-„ Tak , poproszę „ odpowiedziałam .
-„ Dwa razy latte na owsianym „ powiedział blondyn do kasjerki .
-„ 32 będzie „ odpowiedziała Rudowłosa dziewczyna uśmiechając się przy tym.
Chłopak dał jej gotówkę po czym oddaliliśmy się kawałek od lady czekając przy tym na swoje zamówienie .
-„ Skąd wiedziałeś że na owsianym ?" Zapytałam
-„ Zawsze takie pijesz w pracy ." Powiedział po czym uśmiechnął się szeroko ukazując przy tym białe zęby .
-„ Zwróciłeś na to uwagę ? Przecież zawsze robię sobie sama kawę ."
-„ Człowiek zakochany zawsze zwraca uwagę na najmniejsze rzeczy „ powiedział Max .
Chciałam się już go zapytać o co mu chodzi, bo nie bardzo go zrozumiałam, ale w tym czasie kasjerka położyła na ladę nasze napoje. Para delikatnie unosiła się nad kubkami, a zapach kawy wypełnił powietrze.
Max chwycił swój kubek, a ja wzięłam swój w dłonie, czując ciepło przez papierowy kubek. Spojrzałam na niego i zauważyłam, jak jego oczy błyszczą trochę inaczej — pełne czułości i czegoś, co trudno było nazwać.
— „Wiesz, Lilly..." — zaczął powoli, jakby zbierając myśli. — „Czasami to nie wielkie gesty, ale właśnie te małe rzeczy pokazują, jak bardzo ktoś na tobie zależy."
Uśmiechnęłam się lekko, czując, jak moje serce zaczyna bić szybciej. Było w tym coś pięknego, proste słowa, które sprawiały, że wszystko wokół na moment przestało istnieć.
Zaciągnęłam się zapachem kawy i spojrzałam na Maxa.
— „A ty, Max, na co jeszcze zwracasz uwagę, o czym jeszcze pamiętasz?" — zapytałam figlarnie, próbując wywołać u niego uśmiech.
Max zamyślił się przez chwilę, po czym odpowiedział:
— „Na to, że czasem wystarczy po prostu być obok. Nawet jeśli milczysz, nawet jeśli wydaje ci się, że nikt nie słucha — ja słucham. I to się nie zmieni."
Poczułam, że coś w środku mnie się rozpuszcza. Te słowa były jak ciepły koc w chłodny dzień. W jego obecności nie musiałam nic udawać.
Zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, usłyszeliśmy śmiech z sąsiedniego stolika. Odwróciłam wzrok, a Max tylko uśmiechnął się do siebie, wyraźnie zadowolony z tego, że mógł być tu ze mną, właśnie teraz.
***
Spędziłam z Maxem praktycznie całe popołudnie . O dziwno świetnie się bawiliśmy w swoim towarzystwie. Byliśmy dwa razy na kawie , na obiedzie w mojej ulubionej restauracji i na spacerze . Gdyby nie to , że Max to mój przyjaciel to uznałabym to jako randkę .
Po kilku godzinach spędzonych razem chłopak zaproponował mi że mnie odprowadzi do domu .
Zgodziłam się bez zawahania . Czułam się bezpieczniej z myślą że nie muszę wracać sama .
-„ Lilly ?"
-„ Tak ?"
-„ Mylę się czy ten mężczyzna stoi czy twoich drzwiach ?" Zapytał .
Po usłyszeniu pytania Maxa odrazu spojrzałam w kierunku mojego domu .
Max miał rację .
Przed moim domem ktoś stał .
Przed drzwiami stał Gabriel.
Stałam nieruchomo, jakby czas się zatrzymał. Gabriel — nieoczekiwanie, jak duch z przeszłości, który nagle postanowił pojawić się tam, gdzie najmniej się spodziewałam. Przez chwilę nie potrafiłam wydobyć z siebie ani słowa.
Max zauważył moje zaskoczenie i lekko zmarszczył brwi, patrząc na mnie z troską.
— „Chcesz, żebym z nim pogadał? Może... wyjaśni coś?" — zapytał cicho.
— „Nie, to moja sprawa," odpowiedziałam, choć sama nie byłam pewna, czy potrafię się z nim zmierzyć.
Gabriel zdawał się nie zauważać naszej obecności. Stał spokojnie, z rękami w kieszeniach, ale jego spojrzenie było pełne czegoś, co trudno było opisać — może mieszanki tęsknoty i bólu.
CZYTASZ
I found an angel
RomantikCzy anioł może uratować demona ? A może demon uratuje anioła ? Lily prowadziła zwykłe życie , studia , praca , studia i tak wkoło. Aż do momentu aż pojawił się on . On pomógł jej wyrwać się z rąk szatana . A może to właśnie on stworzy z jej życi...
