Zaprowadził mnie do wieży zegarowej na środku rynku. Gdy weszliśmy na górę, zobaczyłam Killiana. Był przywiązany do krzesła i miał zaklejone usta. Chciałam do niego podbieć, ale coś mnie odepchneło i poleciałam na podłogę. To Gold. Użył magii.
Włożył (dosłownie) ręke w miejsce gdzie znajduje się serce. Hak skrzywił się z bulu, bo krzyczeć raczej by mu było trudno. Kiedy ją wyjął trzymał w niej coś podobnego do ciemno-czerwonego kryształu.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
- Czy to?... - zapytałam podnosząc się z ziemi.
- Jego serce. - dokończył i ścisnął lekko kryształ. Hak wydał kolejny okrzyk bulu.
- Wypuść go! - obok mnie pojawiła się Lira.
- Dlaczego? - kiedy to mówił, zwrócił Killianowi jego własność.
- Dlatego. - wysuneła ręke, a na niej pojawił się biały płomień.
- To groźba? - zrobił to samo co ona, a w jego dłoni pojawił się fioletowy płomień.
- Nie radze... - usłyszałam męski głos za sobą.
Lira zerkneła przez ramię i uśmiechneła się lekko. Spojrzałam kto to. Dwa kroki od nas stał James. W jego dłoni był czarny płomień. Odsunełam się na bok. Nie chce, żeby któreś z nich mnie usmażyło. James podszedł bliżej i teraz stał na równo z Lirą.
- Zaryzykuje.
- Raczej nie. - jego płomień znikł, a on wyciągnął jakiś sztylet.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Był na nim napis Rumpelsztyk. To sztylet Mrocznego. Gold "zgasił" swój płomień. Po chwili Lira zrobiła to samo.
- Wypuść go. - kiwnął w stronę Haka. Gold niechętnie pstryknął palcami i po chwili Killian był wolny. Lira szepneła mu coś na ucho. Spojrzał na nią jakby chciał powiedzieć:za dużo sobie pozwalasz. Natomiast ona znowu wyczarowała biały płomień. Szatyn przewrócił oczami.