Thirty

5.1K 352 42
                                    

Usłyszałam dzwonek do drzwi, więc wstałam z kanapy i skierowałam się do przedpokoju. Dwa dni temu rozmawiałam z Niallem i stwierdziłam, że przecież nie mogę go zostawić. Nie mogę zostawić go, gdy potrzebuje pomocy. Nie powiedział dokładnie co się stało, wymigiwał się raczej krótkimi słowami. W sumie to nie byłam zdziwiona.

Niall - przystojny, uroczy chłopak, który woli wszystko trzymać w sobie. Woli przemilczeć, niż ujawnić światu. Takiego go widzę.

Ale nie naciskałam. Nie chcę mówić, to nie. Może kiedyś jak będzie czuł, że może coś mi powiedzieć, to to zrobi. Mimo wszystko, rodzice nie byli przeciwko temu, z czego się uczieszyłam.

– Hej. – zobaczyłam jego bladą twarz. Szare cienie pod oczami, oczami, które straciły ten piękny, jasny, niebieski kolor. Wyglądał na zmęczonego, zmartwionego czymś. Próbował jakoś to wszystko zakryć lekkim uśmiechem, lecz to nic nie dało. Mały, sztuczny uśmiech nie zakrył jego problemu. Jego smutku. Bez żadnego słowa zrobiłam krok w jego stronę i owinęłam jego ciało ramionami, co od razu odwzajemnił. Głowę włożył w zagłębienie mojej szyi i mogłam poczuć, ten piękny zapach perfum. Wtulił się we mnie jeszcze bardziej. Czułam jego oddech na skórze. – Przepraszam, ale nie miałem już do kogo.. – powiedział tak cicho, że ledwo co usłyszałam. Oderwałam się powoli od niego i otworzyłam szerzej drzwi, dając uśmiech na twarz.

– Proszę weść Panie Horan, który jest tutaj mile widziany. – puściłam mu oczko, gdy przechodził przez próg z torbą podróżną w dłoni. Ściągnął buty i poszedł za mną. Weszliśmy po schodach na górę i podeszliśmy do drzwi na przeciwko mojego pokoju, po czym weszliśmy do środka.

– Tutaj będzie twój pokój. – przedstawiłam mu pomieszczenie. Wygląda zwykle. Szare ściany z paskami białego, białe meble i łóżko przy ścianie, dwuosobowe. Uśmiechnął się oglądając wnętrze i odłożył swój pakunek na łóżku.

– Dziękuję. – spojrzał na mnie, a ja kiwnęłam głową na znak, że nie ma za co. Bo naprawdę nie ma za co. Pomagam mu. Jemu. Niallowi Horanowi. Który nieważne z jakiego powodu potrzebuję pomocy. Po prostu moim obowiązkiem jest pomagać swoim przyjaciołom. Jest moim przyjacielem, prawda? Moę go tak nazwać?

– Głodny?

Ten tylko wyszczerył się szeroko i zeszliśmy na dół.

*

– Jezu jakie dobre. – jęknął, biorąc kolejny kęs.

– To tylko kanapka z łososiem. – zachichotałam, a on spojrzał na mnie ze zmarszczonymi brwiami.

– Jedzenie to szczęście, nieważne czy to bułka czy najdroższy lizak. – powiedział poważnie. – Żarcie to życie. – jego mimika twarzy nic się nie zmieniła, przy mówieniu tego. Kamienna twarz, a ja zaś odwrotnie, wybuchnęłam śmiechem. Dokończyliśmy swoje posiłki i zaproponowałam spacer. Pozmywałam brudne naczynia i poszłam do swojego pokoju, a Niall swojego. Założyłam bordowe, przylegające spodnie z wysokim stanem i czarny, wełniany sweterek. Włosy jedynie rozczesałam, po czym skierowałam się na dół, gdzie czekał na mnie ubrany Horan. Założyłam buty, kurtkę oraz szalik i ramię w ramię wyszliśmy z domu.

W sumie cieszę się, że Niall u nas został. Nie znam go za dobrze, co też trochę nie podobało się rodzicom, ale poznam go bardziej bardziej. Dziwnie to wygląda, że komuś, kogo znam bardzo krótko, pozwalam u siebie zamieszkać. Ale ufam mu. Nie wydaję się złym chłopakiem, a wręcz przeciwnie. Niall Horan to uroczy nastolatek, który ma niesamowite wnętrze. Cieszę się, że go poznałam. Czuję, że mogę mu powiedzieć kompletnie wszystko, a on mnie zrozumie.

– Jenn?

– Hm? – mruknęłam wdychając świeże powietrze.

– Cieszę się, że cię poznałem. – powiedział, a ja spojrzałam na jego lekko zarumienioną twarz. Uśmiechnęłam się.

Obssesion / H.SOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz