Wróciłam do domu, od razu ściągając kurtkę i buty, co też zrobił Harry. Uśmiechnęłam się pod nosem na wspomnienie jego twarzy gdy mu odmówiłam. Był zdziwiony, a zarazem wściekły.
– Gdzie byliście? – zapytał Ben, gdy weszłam do salonu.
– Przejść się – odpowiedziałam i poszłam do kuchni wołając Harrego. Wszedł do pomieszczenia poprawiając swoje włosy dłonią, co wyglądało niebywale seksownie. Odwróciłam szybko wzrok, by tego nie zauważył i otworzyłam lodówkę. – Co robimy na kolację? – zapytałam, oglądając produkty na półkach.
– Odsuń się. – powiedział i wyjął potrzebne rzeczy, po czym zaczął przyrządzać, mówiąc mi co mam robić. Jak się okazało, padło na parówki w cieście francuskim. Zawinęliśmy wędlinę w cieście, po czym nałożyliśmy na nie roztrzepane jajko i włożyliśmy do piekarnika, a potem zaczęliśmy po sobie sprzątać, wygłupiając się przy tym. Po około 20 minutach jedzenie było gotowe i wszystko wyłożyliśmy na talerz, po czym skierowaliśmy się do salonu.
– Smacznego. – powiedziałam i zabrałam jedno, a wszyscy rzucili się na to jak jakieś zwierzęta. Zachichotałam cicho i wzięłam gryza, przymykając oczy.
– Jezu, jakie pyszne. – westchnęła Ariana, zajadając się. Inni przytaknęli jedząc szybko.
– Jak wy to zrobiliście? – jęknął Rayan, nie mogąc się tym najeść. Spojrzałam na Harrego, który się lekko uśmiechnął do mnie co odwzajemniłam i wzruszyłam ramionami.
– Pomysł Stylesa. – powiedziałam.
– Brown robiła ze mną. – powiedział, naciskając na moje nazwisko. Wywróciłam oczami i dalej delektowałam się obłędnym smakiem.
Po zjedzeniu całej kolacji Ariana pomogła mi posprzątać i wróciłyśmy do salonu siadając na swoich miejscach.
– No to co? – nagle do pomieszczenia wszedł Ben uśmiechając się i siadając na miękkim, puchowym dywanie przy stoliku. – Ostatni dzień, więc trzeba go wykorzystać. – spojrzał na nas z błyskiem w oku, a ja zmarszczyłam brwi i patrzyłam na jego poczynania tak jak inni. Po chwili wyciągnął przeźroczysty woreczek, a w nim znajdujący się biały proszek. Rozszerzyłam szeroko oczy. Czy to.. – No chodźcie. – powiedział i zaczął układać równe kreski kartą. Nagle wstał Rayan i z wielkim uśmiechem przysiadł się do kolegi. Spojrzałam na Arianę, która także wstała z uniesionymi kącikami ust. Złapałam ją za nadgarstek, a ona się do mnie odwróciła.
– Ariana, co ty robisz? – powiedziałam cicho, a ta wzruszyła ramionami.
– Raz można spróbować. – i usiadła. Skąd oni w ogóle to cholerstwo wzięli?
– Harry? – Ben spojrzał na Stylesa, który uniósł jedną brew w górę. Nie rób tego. Nie rób. Zaraz znalazł się obok nich. Kurwa. Po chwili wzrok Bena padł na mnie, a ja prychnęłam pod nosem, kręcąc głową. – No weź, tylko raz. – zrobił smutne oczka.
– Nie. – warknął Harry. Spojrzałam na niego, widząc jak zaciska szczękę. Mój wzrok leciał raz na bruneta, który prosił mnie spojrzeniem, a raz na loczka, gdzie było po nim widać, że się wkurza. Harry nie będzie mi mówił co mam robić. Usiadłam przy Arianie i Benie który wyszczerzył się szeroko jak i reszta, lecz bez zielonookiego.
Czułam jego przeszywający wzrok, gdy wciągałam kreskę do nosa. Zrobiłam to na końcu, ponieważ nie wiedziałam jak to zrobić. Poczułam lekkie pieczenie i swędzenie, lecz po paru sekundach to przeszło. Usiadłam z powrotem na swoim miejscu.
– Po co to kurwa zrobiłaś? – warknął mi do ucha Styles, zahaczając o jego płatek.
Nagle to poczułam. Jakby jakiś ogień owładnął moim ciałem. Dreszcz przechodzący przez mój kręgosłup. Zaczęłam lżej oddychać, a na moich ustach pojawił się lekki uśmiech. Poczułam, że mogę wszystko i nikt mi nie zabierze tej wolności. Spojrzałam na niego spod rzęs i moją uwagę od razu przykuły jego wargi. Jego miękkie, malinowe i piękne usta, które aż się prosiły o ich dotknęcie. Skierowałam swój lekko zamglony wzrok na jego oczy i zauważyłam powiększone źrenice. Powoli wstałam ze swojego miejsca, czując niesamowite uczucie w podbrzuszu. Mogę wszystko.

CZYTASZ
Obssesion / H.S
Fanfiction(..) - Kurwa mać! - nagle usłyszałam krzyk jakiegoś chłopaka. Odwróciłam się razem z niebieskooką w stronę skąd pochodził głos i parę metrów dalej zauważyłam bruneta, który pochylał się nad swoim rozwalonym telefonem. - Kto to jest? - zapytałam mar...