– To co wybierasz? – zapytał. Spojrzałam na niego i z powrotem skierowałam wzrok za okno. To niemożliwe, że Harry zaproponował coś takiego. Że to ja dzisiaj mówię co mamy robić. Ciągle myślałam, co możemy zrobić jako pierwsze. Spojrzałam na godzinę, która wskazywała dwadzieścia po czternastej.
– Najpierw pojedziemy coś zjeść. – powiedziałam, na co kiwnął głową.
– Może być sushi? – zapytał, a ja odwróciłam się w jego stronę z uśmiechem. Nie tym razem mój drogi.
– McDonald. – powiedziałam, na co wywrócił oczami.
– Chcesz jeść to świństwo? – zapytał patrząc przed siebie, swobodnie kręcąc kierownicą.
– Tak. – wzruszyłam ramionami ze zwycięskim uśmiechem, wiedząc, że dzisiaj nic mi nie może zabronić.
Po kilku minutach znaleźliśmy się pod restauracją. Wysiadłam z auta wtedy gdy Harry i skierowaliśmy się do środka. Po przeczekaniu kolejki złożyliśmy nasze zamówienie i usiedliśmy w stoliku czekając na jedzenie, które odebrałam po paru minutach. Zjedliśmy wszystko, po czym znowu skierowaliśmy się do samochodu.
– Gdzie teraz? – zapytał.
– Do domu strachu. – poruszyłam brwiami, a ten cicho zachichotał. Spojrzałam na niego, nie mogąc uwierzyć, że to wyszło z jego ust.
– Nie wytrzymasz tam pięciu minut.
– Założymy się? – zapytałam, podejmując wyzwanie. Spojrzał z lekkim uśmiechem na wysuniętą przed nim dłoń, a potem na moją twarz. – Jeżeli mi się uda, pojedziemy wieczorem na plażową imprezę. – powiedziałam, przypominając sobie, że co weekend jest organizowana impreza.
– A jeżeli przegrasz?
– Nie przegram. – prychnęłam cofając dłoń, zakładając ręce na piersi i odwracając się przodem do okna na przeciw mnie.
– A jeżeli przegrasz... – zaczął. – Dasz mi się pocałować. – dokończył, a ja spojrzałam na niego jak na idiotę.
– Żartujesz? – zaśmiałam się.
– Boisz się? – posłał mi wyzywające spojrzenie. Powoli wyciągnął dłoń w moją stronę. Zerkałam raz na nią, a raz na niego, nie wiedząc jak postąpić. Gdybym uścisnęła jego ręke to oznaczałoby, że zakład jest. Jednak gdybym tego nie zrobiła oznacza to, że jestem tchórzem, a nie lubię gdy ktoś tak o mnie myśli. Nikt nie lubi. Przecież i tak wygram...
Złapałam za zimną dłoń Harrego, patrząc przy tym w jego zniewalające, zielone oczy. Na jego ustach uformował się lekki uśmiech, który był złośliwy, ale z drugiej strony podobał mi się. Lubię patrzeć gdy brunet się uśmiecha, a nie zabija wzrokiem. Zagryzłam wargę i....– Umowa stoi.
*
Spojrzałam ostatni raz na jego rozbawioną twarz i weszliśmy do środka. Czerń opatulała każdy zakątek tego miejsca, a w niektórych kątach zostały porozmieszczane zielone lub krwisto czerwone lampki, ledwo ukazujące drogę, co wydawało się jeszcze bardziej straszne. Szłam ramię w ramię ze Stylesem, w dłoni trzymając latarkę, którą też posiadał i on. Białe światło rozświetlało nam ściany, które zostały pokryte czerwoną farbą i jakimiś napisami w różnych językach, jednak w jednym z nich zauważyłam słowo 'uważaj'. Usłyszałam szmer za sobą, przez co się gwałtownie odwróciłam do tyłu, by zobaczyć co to było, ale nic nie zauważyłam.
– Boisz się? – usłyszałam zachrypnięty głos przy uchu. Na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka. Nie wiem czy przez to miejsce czy przez niego.
Skierowałam wzrok na jego osobę, oświetlając jego głowę latarką i specjalnie na moich ustach pojawił się cwany uśmiech.

CZYTASZ
Obssesion / H.S
Fanfiction(..) - Kurwa mać! - nagle usłyszałam krzyk jakiegoś chłopaka. Odwróciłam się razem z niebieskooką w stronę skąd pochodził głos i parę metrów dalej zauważyłam bruneta, który pochylał się nad swoim rozwalonym telefonem. - Kto to jest? - zapytałam mar...