3 dni później.
Wróciłam ze szkoły i odłożyłam torbę do pokoju, po czym zeszłam do kuchni by podgrzać sobie obiad. Po chwili parujący makaron z serem stał przede mną, a ja czym prędzej zabrałam się za konsumowanie, w między czasie przeglądając portale społecznościowe. Kilka wiadomości między innymi od Ariany na które odpisałam i spojrzałam na godzinę. 13:34. Idealnie. Pokierowałam się do pokoju i czarne spodnie przemieniłam na spódniczkę tego samego koloru z lekko rozkloszowanym dołem, na górę włożyłam szary golfik, który sięgał idealnie do początku spódniczki. Włosy spięłam w warkocza i zeszłam po schodach na dół. Na stopy włożyłam botki, a tułów okryłam kurtką i szalikiem, po czym łapiąc torebkę do ręki wyszłam z domu.
Środa. Czyli dzień mojej pracy. Muszę zacząć znowu chodzić regularnie, ponieważ ostatnio nie za bardzo chodziłam. Mam nadzieję, że rodzice nie będą mi mieli tego za złe i, że się nie dowiedzą. Odkąd pojawił się Harry, jest inaczej.
Właśnie. Harry. Od naszego przyjazdu wogóle się nie odzywał. Nie dzwonił, nie pisał, nie pokazywał się. Nawet nie zobaczyłam ani razu torebki ze śniadaniem w środku, na biurku. Czy mi na tym zależy? Jeszcze niedawno pragnęłam, aby zniknął z mojego życia. Żeby po prostu zniknął i nie wrócił. Nigdy. Ale teraz się zmieniło. Gdy nie odzywamy się do siebie, choćby przez te głupie trzy dni, gdy nie widzę go jak pcha się wszędzie tam gdzie ja jestem to czuję pustkę. Brakuję mi trochę jego zielonych oczu, jego pięknych włosów. Jego głosu. Chociaż z drugiej strony czuję się.. Wykorzystana? Tak. Tak się właśnie czuję. Spędziliśmy razem noc i nagle się nie odzywa. Czuję odrazę do tego dnia. Winę do siebie.
Przekroczyłam próg kawiarnii, od razu czując utęsknione ciepło. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, a do moich nozdrzy dotarł piękny i mój ulubiony zapach kawy z ciastami. Skierowałam się do lady, gdzie za nią stał Michael. Uniósł wzrok na mnie, gdzie jego oczy od razu się rozbłysły, a na ustach pojawił się szeroki uśmiech.
– Niesamowite. – powiedział. – Kto to nas odwiedził. – podszedł do mnie i przytulił mocno, unosząc mnie do góry. Zaśmiałam się wesoło i wtuliłam w jego szyję. Mocny zapach męskich perfum uderzył w mój nos, lecz lubiłam je. Uwielbiałam Michaela. Odkąd go poznałam, zawsze umiał mnie rozśmieszyć, poprawić humor, ale do tej pory nie mogę zrozumieć, czemu dalej nie ma dziewczyny?
W końcu mnie puścił, a ja stanęłam na równe nogi, ściągając z siebie szalik.
– Idę się przebrać, zaraz wracam. – oznajmiłam i skierowałam się do pokoju dla personelu. Ściągnełam kurtkę oraz buty. W pasie przewiązałam czarny kitelek z logiem kawiarni i kieszonką po środku a na stopy włożyłam trampki. Schowałam wszystkie rzeczy i wróciłam do chłopaka.
– Proszę. – uśmiechnął się uroczo i podał mi kawę z mlekiem oraz duże ciastko z migdałami.
– Dziękuję. – odwzajemniłam uśmiech i puściłam mu oczko. Zawsze dla mnie przygotowywuje kawę, podczas gdy ja się przebieram. Upiłam łyka, gorącego, mojego, ulubionego napoju i zabrałam notesik oraz długopis. – Pracę czas zacząć. – powiedziałam z sarkastycznym entuzjazjem, kierując go do Clifforda. Ten tylko zachichotał, a ja skierowałam się do klientów.
Praca minęła mi dzisiaj wyjątkowo szybko, tym bardziej, że zostałam nadgodziny, by odpracować swoje wolne. Michael o godzinie szesnastej wyszedł, a ja właśnie ubieram się do wyjścia. Przebrałam swoje buty i założyłam kurtkę oraz szalik, a poprzednie rzeczy wsadziłam do swojej szafki, po czym wyszłam z kawiarni, gasząc wszędzie światło i wcześniej wszystko sprawdzając. Zamknęłam drzwi wejściowe na klucz i ruszyłam drogą powrotną. Na ulicy jest już czarno, przez granatowe niebo, jedynie co kilkanaście metrów drogę oświetla biała lampa. Jak na godzinę dwudziestą, jest wyjątkowo zimno. Szelest liści pod moimi nogami ogłuszał całą ciszę, a para wylatująca z moich ust po paru sekundach ulatywała. Sięgnęłam po telefon, który zaczął wibrować i spojrzałam na wyświetlacz. Moje serce zabiło trzy razy szybciej, gdy odczytałam jego imię.
CZYTASZ
Obssesion / H.S
Fanfiction(..) - Kurwa mać! - nagle usłyszałam krzyk jakiegoś chłopaka. Odwróciłam się razem z niebieskooką w stronę skąd pochodził głos i parę metrów dalej zauważyłam bruneta, który pochylał się nad swoim rozwalonym telefonem. - Kto to jest? - zapytałam mar...
