Moi drodzy! Gdyby ktoś nie zauważył, zmieniłam jeden detal. A mianowicie bohaterowie nie idą z nurtem rzeki, a pod prąd. Zmiana wynika z nieprzemyślanej decyzji autorki (nie wzięłam pod uwagę ukształtowania Quatronu i kierunku, w którym Rosemary, Austin i Natty zmierzają - Wy go jeszcze nie znacie, ale wszystko w swoim czasie). Za utrudnienia przepraszam!
Insygnium.
Nasza księga jest jakimś insygnium.
Korci mnie niebywale, żeby spytać Natashę czy maczała palce w tym, że Pit nas nie zauważył i jeśli tak, jak to zrobiła. Mam tyle pytań, tyle niewyjaśnionych spraw... Mogę poznać odpowiedzi zwracając się do blondynki, która siedzi tuż obok mnie... A jednak tego nie robię. Dlaczego wolę wpatrywać się tępo w ciemność?
Może to ma jakiś sens. Może niebo w kolorze głębokiego granatu chce mi coś przekazać? Miliardy gwiazd, niczym malutkie świetliki albo drobinki brokatu również nie rozświetlają mroku bez powodu. Tarcza księżyca jest ogromna, mimo, że nie ma pełni. Sądząc po kształcie naturalnej, ziemskiej satelity wnioskuję, że legendarna noc wilkołaków nastąpi za kilka dni. Srebrzysta poświata emanuje z księżyca i okrywa okoliczne równiny niczym całun, smętny, szary, mroczny.
Gdzieś w ciemności czai się rzeka - nasz drogowskaz. Zapewne gdy tylko wzejdzie słońce będziemy jej szukać. Ale chyba nie zaszliśmy aż tak daleko, żeby zgubić lazurowe koryto i już nigdy go nie odnaleźć. Musi być w pobliżu, bo z tego co wiem, rzeki pomimo tego, że płyną, nigdy nie odpływają. No chyba że wysychają, ale nie w jedną noc.
Przekręcam się w stronę rozmawiających na różnorakie tematy Austina i Natashy. Przez kilka ostatnich minut rozmawiali o wszystkim i o niczym. Oprócz zaklęcia wody czy czegoś tam i "insygnium" nie powiedzieli już nic istotnego.
- Natty? - rzucam nieśmiało.
Dziewczyna gwałtownie odwraca głowę, Austin robi to samo. Czy to możliwe, że nie zauważyli, kiedy się do nich przysiadłam?
- Dlaczego Pit nas nie zauważył?
Mina Austina świadczy o tym, że zupełnie umknął mu ten fakt.
Natasha natomiast wzrusza ramionami.
- Zaklęcie niewidzialności - dziewczyna odpowiada jak gdyby nigdy nic i wraca do niezbyt interesującej rozmowy z siedzącym obok chłopakiem.
Z jakiego powodu zapytałam akurat o to? Nie wiem. Powiedziałabym, że samo się spytało, ale przecież nic nie dzieje się samo. Widać tak już miało być. Tym czasem temat insygnium postanawiam zachować na później i póki co go przemilczeć.
Ziewam głośno. Dobre wychowanie, którego staram się przestrzegać, nakazuje, by zakryć usta podczas tej niezbyt pożądanej czynności. Ale teraz nie ma czasu na dobre wychowanie. Jedyne nasze zmartwienia to przeżyć i znaleźć tajemniczego mężczyznę. Tylko jest mały problem.
On może być wszędzie. Dosłownie.
Dlaczego zgodziłam się przyjść wtedy na przystanek? Może ludzie już tak mają. Jeżeli zastosuje się odpowiednie chwyty, zaskoczenie, zainteresowanie, presja... Człowiek nie ma wyjścia. Może jego mózg jest tak zaprojektowany, że musi się zgodzić. Nie zważając na rozsądek, nie patrząc na skutki.
Ziewam po raz kolejny, tym razem przykrywając nieporadnie usta dłonią.
- Chyba idę spać - mówię do przyjaciół i nie czekając na ich reakcję ruszam w stronę mojego kącika.
Gdyby nie natłok wrażeń, zapewne byłabym głodna. Zgodnie z przydziałem, została mi na dzisiaj jeszcze jedna kanapka. Wzdycham ciężko. Mój żołądek raczej nie ma ochoty na jedzenie, nie po tym, co nas spotkało.
CZYTASZ
Quatron
خيال (فانتازيا)Niejasny list, bilety na nieistniejący autobus, nieaktualna książka telefoniczna i nazwisko - to wszystko, co ciotka Dorothy zostawiła przed swoim nagłym i niewyjaśnionym wyjazdem. Rosemary wraz ze swoją nieco pokręconą sąsiadką i półgłówkiem ze...
