Poranki zdecydowanie nie należały do ulubionych części dnia Lexy. Nigdy nie potrafiła obudzić się o odpowiedniej porze, gdy znajdowała się zagrzebana w swojej pościeli. Tym razem jednak było nieco inaczej. Woods czuła, że w łóżku jest jej zdecydowanie za gorąco, a nie potrafiła spać spokojnie, gdy było zbyt ciepło. Powoli wyrwana ze świata snu potrzebowała chwili, by zorientować się w swoim otoczeniu i odkryć, że ogrzewa ją leżące obok ciało. Uniosła zdziwiona głowę z poduszki, spoglądając na Clarke, którą wciąż obejmowała w pasie. W zasadzie czuła pod palcami nagą skórę jej brzucha po tym jak nieświadomie wsunęła dłonie pod skraj koszulki blondynki. Lexa musiała wysilić mózg i pomyśleć nad tym, co miało miejsce poprzedniego dnia. Jak zwykle połączenie pewnych faktów i przypomnienie sobie czegoś zaraz po przebudzeniu zajęło jej nieco czasu, ale się opłaciło. Już wiedziała dlaczego Griffin znajduje się w jej łóżku. Rozejrzała się jeszcze uważnie wokół i postanowiła bardzo powoli odsunąć się od dziewczyny i co najważniejsze wyplątać się z uścisku w jakim się znajdowały. Nie mogła tylko obudzić przy tym Clarke.
Ostrożnie niczym saper walczący z arcydelikatną bombą wysunęła dłoń spod bluzki, którą miała na sobie niebieskooka. Połowa sukcesu za nią. Teraz musiała tylko uwolnić rękę, na której przedramieniu spoczywała głowa dziewczyny. To już było o wiele trudniejsze w jej położeniu. Czuła jak palce blondynki dotykają delikatnie czubków jej palców, włosy delikatnie łaskoczą jej skórę.
Dalej Lexa. Dasz radę!
Przekręciła się delikatnie, by znaleźć się w nieco wygodniejszej pozycji. Clarke jednak musiała wyczuć ruch materaca, bo po chwili do uszu Woods dotarł cichy pomruk.
- Lex? - szepnęła zaspana, odwracając się w kierunku dziewczyny.
Szatynka uśmiechnęła się zakłopotana, zabierając rękę spod głowy Griffin, gdy tylko nadarzyła się temu okazja. Zastanawiała się jeszcze co takiego mogłaby powiedzieć dziewczynie, gdyż raczej nie mogła znaleźć żadnego odpowiedniego do sytuacji tekstu. Całe szczęście nie musiała zbytnio trudzić się rozmyślaniem nad tą kwestią, gdyż Clarke ponownie się odezwała.
- Która godzina? Co z zajęciami?
Ano, tak. Lexa całkowicie zapomniała o tym, że jest środek tygodnia, a one wybrały sobie całkiem dziwny moment na to, by poimprezować.
- Spokojnie jest... - Woods wychyliła się z posłania, starając się odnaleźć wzrokiem wysłużony zegar elektroniczny na jednej z szafek. - Szósta czterdzieści dwa. Mamy jeszcze trochę czasu.
- Ale powinnyśmy się zbierać. Mogę pierwsza skorzystać z łazienki? - zapytała blondynka, wychodząc z łóżka, a Lexa jedynie jej przytaknęła.
Griffin zniknęła za drzwiami, a szatynka również wstała i przeszła się po pokoju, by wyjąć z komody coś do przebrania i względnie uporządkować nieco zagracony pokój. Dopiero wtedy Clarke wróciła do pomieszczenia, ubrana w rzeczy, które miała na sobie poprzedniego dnia.
- Będę musiała wyjść przed tobą. Muszę wpaść do mieszkania po świeże ciuchy i zgarnąć kilka zeszytów - powiedziała pospiesznie, szukając gdzie też położyła poprzedniego dnia swój telefon.
- Mogę zawsze ci coś pożyczyć jak chcesz - mruknęła szatynka, bo nie stanowiło to dla niej większego problemu.
Blondynka jednak szybko pokręciła głową, odrzucając tę propozycję.
- I tak muszę zgarnąć zadanie z hiszpańskiego.
- Możemy się przejść razem - zaproponowała, ale znów otrzymała niemą odpowiedź przeczącą.
- Nie kłopocz się. Dam radę sama - zapewniła ją niebieskooka, nareszcie znajdując telefon na szawce koło łóżka i wpychając go do tylnej kieszeni jeansów.
- Jak sobie życzysz.
Nie miała co się spierać. Jedyne co jej zostało to odprowadzić dziewczynę do drzwi, a potem samej przygotować się do wyjścia. I w zasadzie przebiegłoby to naprawdę sprawnie, gdyby ich uwagi nie przykuły rozlegające się z kuchni przylegającej do przedpokoju dźwięki. Młoda Woods szybko rozpoznała płynące z głośników utwór ulubionego zespołu swojej siostry. Tak jak mogła się spodziewać Anya była już od dłuższego czasu na nogach i właśnie śpiewała Faster od Within Temptation, przewracając naleśniki na jednej z patelni. Nic nowego. Starsza Woods miała to do siebie, że sypiała o przeróżnych porach, a zawsze wydawała się wypoczęta. Lexa pamiętała jak kiedyś o trzeciej w nocy obudziły ją dziwne hałasy, bo jej kochanej siostrze zachciało się jeść i postanowiła coś ugotować. Naleśniki z rana wydawały jej się zatem dosyć normalne. Anya odwróciła się, by odłożyć usmażonego placuszka na sporej wielkości talerz ustawiony na kuchennym blacie.
- Hej. Już wstałyście? Idealnie na śniadanie - powitała je wyraźnie zadowolona siostra Lexy, nucąc dalej odtwarzaną piosenkę.
- Właściwie to będę już się zbierać - odpowiedziała Clarke, starając się wycofać w miarę sprawnie z kuchni.
- Nie zostaniesz na naleśniki? - kucharka zdawała się być rozczarowaba odrzuceniem propozycji posiłku.
- Przepraszam, ale muszę jeszcze wpaść do domu po swoje rzeczy.
Griffin uśmiechnęła się do niej przepraszająco i pożegnała, życząc im smacznego. W sumie dalej nie wiedziała jak powinna traktować Anyę. Z jednej strony była siostrą Lexy, ale z drugiej sprawiała wrażenie kogoś, do kogo lepiej odnosić się przynajmniej z nieco większą dozą szacunku.
- Nie chcesz ich na drogę albo do szkoły? - krzyknęła jeszcze za wychodzącą dziewczyną Anya, ale odpowiedział jej jedynie trzask zamyoanych drzwi. Blondynka skrzywiła się i spojrzała na młodszą siostrę. - Nie odprowadziłaś jej?
- Da sobie radę sama - odpowiedziała Lexa, siadając przy stole i przysuwając do siebie talerzyk z górką naleśników, które zaczęła polewać słodkim sosem.
Anya obróciła ostatni raz znajdujący się na patelni placuszek, który położyła na oddzielnym talerzu wyłączywszy kuchenkę.
- Właściwie czemu zrobiłaś tyle tych naleśników? - spytała jeszcze szatynka, odkrawając nożem nabity na widelec kawałek potrawy. - Wiesz dobrze, że tego same nie zjemy.
- Jakoś tak mi się machnęło - odpowiedziała jej starsza, nucąc kolejny kawałek Within Temptation, który wydobywał się z przenośnego głośnika ustawionego koło lodówki.
- Machnęło ci się? - mruknęła jeszcze Lexa, wracając do jedzenia swojej porcji.
- Nie byłoby problemu jakby Clarke została na śniadanie. Tak to będę musiała je zanieść do pracy. Tris na pewno je zje - dopowiedziała jeszcze blondynka, szukając dłonią zostawionego na blacie kubka z na wpół dopitą kawą.
- Rozpieszczasz ją.
- Kogoś muszę.
Lexa nie odpowiedziała i poświęciła się w pełni swoim naleśnikom. Czasem zastanawiała się, co takiego mogłaby zrobić, by sprostać oczekiwaniom innych. Czuła, że powinna być lepszą siostrą, córką, dziewczyną, przyjaciółką... Potem jednak zdawała sobie sprawę, że nie było to łatwe, a czasem wręcz wymagałoby to od niej wyparcia się pewnej części siebie czego z pewnością nie chciała. Wolała być nienawidzona i pogardzana za to kim jest niż fałszywie kochana za bycie kimś innym. Choć było to niezwykle trudne to jednak nie mogła się ot tak z tego wycofać.
- Coś się stało, gdy pojechałaś do Alabamy?
Anya w końcu zadała pytanie, które tak długo trzymała w sobie. Lexa liczyła na to, że siostra po prostu zapomniała o tym wszystkim i nie będzie wspominać wycieczki w rodzinne strony.
- Nic... - odpowiedziała lakonicznie, chcąc jak najszybciej zamknąć ten temat.
- Nic? Nie spotkałaś...
- Powiedziałam już, że nic się nie stało. Nie drąż tematu - przerwała jej nieco zbyt ostro szatynka.
Anya wpatrywała się w młodszą siostrę, która odsunęła od siebie talerz z niedokończonymi naleśnikami i wstała od stołu.
- Dzięki za posiłek. Idę się ubrać i wychodzę do szkoły.
Starsza Woods nawet nie próbowała jej zatrzymać. Powiodła wzrokiem za zielonooką, która zniknęła na piętrze. Przez chwilę siedziała w niemym zamyśleniu, z którego wyrwały ją dopiero wibracje telefonu brzęczącego na kuchennym blacie. Podeszła do niego i spojrzała na ekran wyświetlający informację o przychodzącym połączeniu. Anya zastanawiała się chwilę czy powinna odebrać z kciukiem zawieszonym tuż nad ikoną zielonej słuchawki. Ściszyła muzykę wciąż wypełniającą kuchnię przez co mogła wyraźniej usłyszeć jak Lexa zbiega po schodach, a następnie wychodzi trzaskając drzwiami. Dopiero wtedy blondynka odebrała telefon, przybliżając go do ucha.
________________________________
Ze względu na okres sesji życzę powodzenia wszystkim studentom! Oby warunek wam nie groził. Przy okazji udanych ferii dla tych których wypoczynek się zbliża! Mam nadzieję, że kolejny rozdział uda mi się napisać w miarę szybko. W międzyczasie zawsze możecie zerknąć na którąś z moich zakończonych prac 😁
CZYTASZ
ENDGAME
FanfictionClarke Griffin jest kapitanem żeńskiej drużyny piłki nożnej w liceum Arkadia. Jej marzeniem jest doprowadzenie swojego składu do finałowych rozgrywek międzyszkolnych i zgarnięcie trofeum. Niestety marzenia te mogą się nigdy nie spełnić ze względu na...
